Nie Bonaparte, lecz głównego bohatera orwellowskiego „Folwarku zwierzęcego”. Już dawno złamał i przepisał wszystkie ustalane niegdyś wspólne zasady. Na początku obiecał, że walczy o demokrację i że w kraju nigdy nie będzie dyktatury. Ponad ćwierć wieku później stojąc przez tysiącami poddanych szczyci się z tego, że stał się dyktatorem i otwarcie przyznaje, że „nie rozumie zasad demokracji”.

Ale czy ta demokracja w ogóle istnieje? Przecież to tak naprawdę wroga ideologia narzucana przez przywódców sąsiednich folwarków. Chcą nam odebrać naszą wolność, naszą ziemię i nasze fabryki. Nie damy się! Białoruś ma własną drogę, opartą na niepodważalnej zasadzie: niezastąpiony i jedyny słuszny przywódca zawsze ma rację! Władcę dopingowały przytakujące głowy, ręce bijące brawa i szeroko uśmiechnięte twarze.

Gorąco przekonywał, że dyktatura znacznie lepiej się sprawdza niż te pseudodemokracje za zachodnią miedzą. Życie tam wcale nie jest lepsze! Nie ma tam żadnej wolności! Przecież tam „mordują ludzi”! Ostrzegał więc, by ludzie nie słuchali wrogiej propagandy, bo nigdzie nie ma tak dobrze jak na Białorusi. A jeżeli i są jakieś drobne niedociągnięcia, to tylko i wyłącznie z winy tych zdrajców, którzy uciekli i spiskują za granicą. Podburzają innych przywódców, namawiają do szkodliwych sankcji, godzą w gospodarkę. Gromadzą już wojska przy naszych granicach! - Proście o wybaczenie i padnijcie na kolana – zwracał się do przebywających za granicą przeciwników. Wewnątrz wrogów już nie ma. Wszystkich wyłapano i wsadzono za kraty. Razem już ponad tysiąc. - Będzie jeszcze gorzej – ostrzegał krytyków.

Czytaj więcej

Łukaszenko do opozycji: padnijcie na kolana

Chcecie być zamożniejsi i żyć lepiej? Pracujecie, więcej pracujcie, z jeszcze większym poświęceniem! Więcej patriotyzmu! Przecież trzeba bronić naszej suwerenności i niepodległości, bo w przeciwnym wypadku powrócą źli władcy, których pamiętacie z początku lat 90. Zabiorą wam wszystko! Wyprzedadzą kraj i zrobią z was niewolników! Nie myślcie o sobie, pracujcie dla wspólnego dobra, dla dobra folwarku! Na sali wybuchają oklaski. I przerwać je śmiał jedynie głos przywódcy. Zapewniał, że będzie lepiej, niedługo przedstawi nowe zasady, nową konstytucję.

Śmiać się czy płakać? Tysiące Białorusinów, którzy mają swoich bliskich w więzieniach, będą płakać. Nie będą się śmiać też ci, którzy uciekając przed reżimem Łukaszenki po wyborach 2020 roku za granicę myśleli, że koniec dyktatury jest bliski i że niedługo powrócą do swoich domów. A to są dziesiątki, a może nawet i setki tysięcy ludzi. Powodów do radości nie ma też ani Polska, ani państwa bałtyckie. Za wschodnią granicą budowana jest nowa rzeczywistość, która coraz bardziej będzie przypominać Półwysep Koreański. I ta rzeczywistość ma mocnego patrona mającego imperialne apetyty. Patrona, który od lat dąży do poszerzenia własnego folwarku.