Z kolei „Trybuna” szyderczo opisała „cudowne nawrócenie” Donalda Tuska i Ludwika Dorna, którzy przysięgając szukali Bożej pomocy. W tonie donosu poinformowano też czytelników, kto z klubu LiD w poselskim ślubowaniu przywoływał Wszechmocnego.
Zawsze wydawało mi się – i nadal tak uważam – że jest to sprawa bardzo osobista. Każdy człowiek ma prawo szukać inspiracji w swojej wierze w Boga i dawać temu publiczny wyraz lub nie, podobnie jak zachować wierność swoim ateistycznym poglądom. Raziło mnie też wyciąganie na podstawie tychże deklaracji wniosków o ideowym obliczu rządu – miałby on być bardziej konserwatywny albo bardziej liberalny.