I po raz kolejny właściwie nie odnosił się do treści rozmów, lecz tylko się oburzał, ?że ważnych polityków nagrywano.
Słowa premiera mogły być zaskoczeniem dla tych, którzy poważnie potraktowali to, co Tusk mówił w czwartek, gdy po kuriozalnej akcji prokuratury, ABW i policji w redakcji „Wprost" dawał do zrozumienia, że w poniedziałek może zdymisjonować szefa MSW. Ogłaszając, że nie będzie nikogo odwoływał, szef rządu wysłał sygnał, że wciąż nie dostrzega zasadniczego problemu, jakim były negocjacje między Bartłomiejem Sienkiewiczem a Markiem Belką w sprawie zmian w rządzie i budzącego poważne konstytucyjne wątpliwości dosypywania pieniędzy do budżetu przez NBP. Premier najwyraźniej liczy na to, że treść rozmów zostanie zapomniana przez wyborców.