Przede wszystkim gazową, i to na naszym kraju. Gazprom odciął Polsce mniej więcej jedną piątą dostaw surowca i jeszcze zapewnił, że nic mu o tym nie wiadomo. To wystarczyło, by zasiać niepokój z powodu skali rosyjskiej odpowiedzi na europejskie sankcje, bo odcięcie gazu to jednak większy problem dla polskiej gospodarki niż zamknięcie rosyjskich granic dla jabłek.
Można sobie wyobrazić, jakie wątpliwości wobec karania Rosji za wywołanie wojny na Ukrainie się pojawią, gdy do przykręcania kurka dojdzie w mroźnym grudniu czy styczniu.