APT28 to sponsorowana przez Kreml grupa cyberprzestępców, którzy włamują się do sieci rządów krajów europejskich, by kraść dla Kremla ich tajemnice. ?Nie ma w tym nic dziwnego i nie jest to żadne zaskoczenie dla fachowców, choć może być takim dla opinii publicznej.
Dla wszystkich zainteresowanych równoległym światem służb jest jasne, że i Amerykanie włamują się do rosyjskich czy chińskich sieci, a rosyjscy i amerykańscy szpiedzy nigdy, nawet w ciepłych latach 90., nie przestali się podglądać.
Dlatego nie ma co robić dużo szumu wokół najnowszych doniesień o APT28. Lepiej w spokoju budować własną cyberobronę, bo takich hakerskich ataków na Polskę i inne kraje NATO będzie coraz więcej.
To jest akurat ta sfera bezpieczeństwa narodowego, która dopiero od niedawna cieszy się zwiększonym zainteresowaniem państwa. Powstaje sojusz rządu i prywatnych firm w tej sprawie, bo akurat cyber-?obrona jest tą częścią struktury bezpieczeństwa narodowego, w której i prywatny biznes, i państwowe służby muszą bardzo ściśle współpracować.
Zagraniczny agresor nie zdobędzie Polski, atakując tylko i wyłącznie prywatne cele, ale za to może skutecznie sparaliżować państwo, zdalnie rozbijając prywatne sieci i bazy danych. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, gdy jednego dnia przestają działać wszystkie banki w Polsce.
Radziecka armia nigdy nie należała do najbardziej nowatorskich. Raczej, podobnie jak armia chińska, hołdowała zasadzie, że siła jest w kupie. Wojna hybrydowa, którą prowadzi Moskwa przeciwko Kijowowi, i osiągnięcia wojskowych hakerów chińskich pokazują, że to już sprawa przeszłości.
Carl von Clausewitz mówił, że wojna jest jedynie przedłużeniem polityki. Działania Rosji na Ukrainie świadczą o prawdziwości tej opinii, tak samo jak ataki APT28. Rosjanie przemyśleli swoje słabości i ciężko nad nimi pracują. Najwyższa pora, byśmy zrobili to samo.