Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś podczas posiedzenia sejmowej komisji w środę nie odpowiedział na żadne pytanie posłów. Wygłosił jedynie oświadczenie, w którym przedstawił się jako niewinna ofiara nagonki mediów. Zasadniczych wątpliwości nie rozwiał, przeciwnie, do listy pytań do niego należy dopisać – jak dowiodła dziennikarka „Rzeczpospolitej” Izabela Kacprzak – kilka kolejnych. Gdyby prezes Banaś chciał sprawę wyjaśnić do końca, znalazłby czas na rozmowę z posłami, ba, może nawet z dziennikarzami. On jednak – nauczony czterema latami rządów PiS – nie zniży się do tego, by rozmawiać z politykami opozycji czy mediami. Pełen buty, przedstawił nam następującą, niezbyt przekonującą alternatywę: albo bierzecie za dobrą monetę moje oświadczenie, albo stoicie po stronie mafii vatowskich, które mnie nienawidzą, ponieważ odebrałem im miliardy złotych.