fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wątpliwości w oświadczeniu Mariana Banasia

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Prezes NIK w środę w Sejmie przeczytał z kartki oświadczenie dotyczące wątpliwości, które narosły wokół jego osoby w ciągu ostatnich tygodni. Tyle że informacje ujawnione przez Mariana Banasia budzą jeszcze więcej pytań, których bez uczciwej rozmowy i pokazania dowodów, nie sposób wytłumaczyć.

Co nie gra w faktach przedstawionych przez prezesa NIK?

1. Pod koniec września w TVP Info Marian Banaś wyjaśniał, że "30 lat temu poznał „pana z AK, z Kedywu, zasłużonego, naprawdę wielkiego patriotę”. Chodzi o Henryka Stachowskiego, który podarował mu kamienicę w Krakowie. "W 2007 roku w umowie dożywocia przekazał mi swoją starą kamienicę rodzinną, którą ja wyremontowałem. Stąd się wziął mój majątek”- mówił w wywiadzie TVP.

Wczoraj (dwa miesiące później) Marian Banaś powiedział jednak, że ze Stachowskim - „znaliśmy się od ponad 20 lat” (przy czym odnosił się do roku 2001 r. kiedy to Henryk Stachowski podarował mu swoją kamienicę). A umowę dożywocia podpisał nie w 2007 r. ale w 2001 r.

2. Banaś w oświadczeniu w Sejmie zapewniał, że Henryk Stachowski „stał się faktycznym członkiem mojej rodziny, uczestnicząc w jej życiu”.

Nie wyjaśnił jednak, czy wypełnił umowę dożywocia, jaką podpisał ze Stachowskim w kwietniu 2001 r. w zamian za kamienicę - a więc, że „zobowiązuje się zapewnić starszemu panu prawo dożywocia – co polega na przyjęciu go jako domownika, dostarczeniu wyżywienia, ubrania, mieszkania, światła i opału”. 

Nie mówi wprost, czy 78-letniego wówczas Stachowskiego „wziął na domownika”. Jeśli tego nie zrobił, umowa podpisana u notariusza byłaby z mocy prawa - nieważna. Istotne jest to także dlatego, że Stachowski starając się o odszkodowanie od państwa wskazywał na chęć wykupu mieszkania na własność „by się zabezpieczyć na starość” - jak ujawniła „Rzeczpospolita” nigdy tego nie zrobił, mimo iż dostał odszkodowanie za ponad 2 lata więzienia jakie odsiedział po wojnie.

3. Banaś ujawnił w Sejmie, że z Dawidem O. - pasierbem Janusza K., który ma być człowiekiem krakowskiego półświatka, podpisał 19 marca 2014 r. 10-letnią umowę dzierżawy kamienicy przy ul. Krasickiego 26 z czynszem zaledwie 4 tys. zł miesięcznie, bo „po stronie dzierżawcy pozostały wszelkie koszty związane z utrzymaniem nieruchomości”. A także drugą - przyrzeczenie sprzedaży kamienicy.

Prezes Banaś nie wytłumaczył, dlaczego dzierżawca posiadający intratną umowę na 4 tys. zł wynajmu 400-metrowej kamienicy w której prowadzi hotel aż na 10 lat (a więc do 2024 r.) podpisuje półtora roku później (w grudniu 2015 r.) wstępną umowę jej kupna (kto wyszedł z taką propozycją, skoro - jak wiemy dziś - Dawid O. nie miał środków na zakup kamienicy?). Banaś wchodzi w tym czasie do nowego rządu PiS Beaty Szydło. Czy jako wiceminister finansów chciał się pozbyć kłopotu?

Zupełnie niejasno i niepokojąco zabrzmiało te zdanie z oświadczenia, że zadatek, który wpłacił Dawid O. na poczet zakupu kamienicy „jego wysokość kompensowała dotychczas pobierany czynsz”. Dlaczego miałby coś kompensować, skoro w zdaniu wcześniej prezes NIK zapewnia, że warunki były dobre dla obu stron, bo do niskiego czynszu dla właściciela dochodzi dbałość o obiekt?

Wysoki czynsz oznacza płacenie wysokiego podatku fiskusowi od wynajmu, a zadatek nie jest opodatkowany - dlaczego Marian Banaś, były szef administracji skarbowej nie wyjaśnił tych wątpliwości? 

Prezes NIK grzmiał, że kłamstwem jest „sugerowanie, że próbowałem optymalizacji podatkowej” a zamiast pokazać dowody, ile podatku zapłacił, wygenerował kolejne pytania.

Gdyby posłowie opozycji mogli zadawać Marianowi Banasiowi pytania w Sejmie niewątpliwie powinni zadać mu i to: czy Dawid O. który nie kupił jednak kamienicy uiścił podwójny zadatek, który musi zapłacić kupujący, który z własnej winy wycofał się z umowy? Ile Dawid O. tak naprawdę zapłacił Marianowi Banasiowi w latach 2014-2019? I jaki podatek państwu?

4. W marcu 2018 r. dzierżawca odstąpił od kupna kamienicy - wyjaśnił Marian Banaś. A w grudniu tego roku przed notariuszem podpisano umowę o „zamknięciu wzajemnych rozliczeń”. Jakie to były „wzajemne rozliczenia”? Czego dotyczyły? Kto zyskał, kto stracił? I znowu pytanie: dlaczego Marian Banaś nie chciał doczekać do 2024 r. umowy dzierżawnej z Dawidem O.? Skąd ta chęć pozbycia się kamienicy?

5. Ogromne wątpliwości budzi tłumaczenie Mariana Banasia dotyczące telefonu jaki wykonał obwieszony złotem Janusz K. (co widzieliśmy na nagraniu „Superwizjera”) siedzący na portierni hotelu w kamienicy.

Nagranie ukrytą kamerą (z 2 września) pokazuje, że Bertold Kittel zadaje pytanie o paragon z wynajmu pokoju na godzinę. To Janusz K. proponuje „telefon do Banasia” - wykonuje go ze swojej komórki. Banaś w Sejmie ponownie tłumaczył, że „nie miał wpływu na to, komu dzierżawca kamienicy udostępnił numer mojego telefonu”. „Gdy zorientowałem się, że rozmawiam z inną osobą niż dzierżawca, przerwałem natychmiast połączenie” - mówi prezes NIK.

Jeśli założymy, że całe zdarzenie jakie zobaczyliśmy w „Superwizjerze” wyglądało tak jak wyglądało, to dlaczego obcy, nieznany prezesowi NIK człowiek dzwoni do niego, nie tylko nie przedstawia się kim jest, ale od razu mówi o problemie (upierdliwym dziennikarzu TVN) a sposób rozmowy wskazuje, że druga strona doskonale musi wiedzieć, kto dzwoni?

Pytanie jest i takie, dlaczego Janusz K. „dzwoni do Banasia” w sytuacji, gdy od dwóch tygodni nie jest on już właścicielem kamienicy, a jest nią spółka JGH? 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA