List do premiera. Sztuczna inteligencja kontra twórcy, dziennikarze i wydawcy

List do premiera Tuska podpisali i wystosowali przedstawiciele siedmiu organizacji wydawców, dziennikarzy i twórców. W apelu sprzeciwiają się oni obecnemu kształtowi nowelizacji prawa autorskiego, faworyzującego sztuczną inteligencję.

Publikacja: 05.04.2024 08:39

List do premiera. Sztuczna inteligencja kontra twórcy, dziennikarze i wydawcy

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

— Zaproponowane przepisy nie tylko nie wprowadzają oczekiwanych, przyjaznych dla funkcjonowania polskiej kultury i dziennikarstwa rozwiązań. Jest wręcz przeciwnie, proponowane rozwiązania jeszcze bardziej wzmacniają pozycję prawną największych międzynarodowych firm technologicznych. — przeczytać możemy w liście, wystosowanym do premiera Donalda Tuska przez środowiska twórcze, wydawcze i medialne.

List jest efektem trwających prac nad implementacją unijnych dyrektyw prawnoautorskich, a konkretnie przepisów dotyczących sztucznej inteligencji. Na łamach Rzeczpospolitej pisałem już o kwestii tzw. text-and-data mining, do którego algorytmy sztucznej inteligencji nie miały być uprawnione według pierwotnej wersji projektu.

Czytaj więcej

Nowelizacja prawa autorskiego. Sztuczna inteligencja wraca do łask

Trenowanie sztucznej inteligencji łamie prawa autorów

Ostatecznie, doszło jednak do uwzględnienia dozwolonego użytku na rzecz algorytmu AI w nowelizacji — tym samym, umożliwi to algorytmom „uczenie się” na tekstach i zasobach, znajdujących się w polskim Internecie.

— Z rozczarowaniem odnotowaliśmy, że w ostatniej wersji ustawy projektodawca wycofał się z propozycji wyłączenia możliwości trenowania generatywnych algorytmów sztucznej inteligencji przez podmioty komercyjne. — głosi list, skierowany do Donalda Tuska. — Dążenie do uzyskania równowagi pomiędzy postępem technologicznym a dbałością o zapewnienie wysokiego poziomu ochrony twórców uważamy za fundamentalną powinność prawodawcy.

W liście możemy także przeczytać, że uchwalenie przepisów w pierwotnym, pomijającym AI brzmieniu było wyrazem „polityki nakierowanej na wsparcie wartości, jakie niesie ze sobą rodzima kultura oraz znaczenia, jakie dla demokracji odgrywają niezależne media”. Bezsprzeczne jest więc, że wartości, jakie przyświecają autorom listu oraz całej branży kreatywnej w sporze ze sztuczną inteligencją, są kluczowe dla naszej kultury. Autorom listu należy przyznać na tym polu rację, zaś autor tego artykułu gotów byłby podpisać się pod ich słowami.

Niestety, dopuszczenie generatywnej sztucznej inteligencji do „uczenia się” na ich tekstach wydaje się konieczne. Jest to o tyle pozytywne rozwiązanie, że w przeciwnym wypadku algorytmy „trenowane” byłyby tak czy siak poza granicami naszego kraju, a następnie sprzedawane na nasz rynek już w gotowej formie. Nie tylko więc taka forma przepisów nie uchroniłaby nas przed zapędami AI, ale też osłabiła by nas gospodarczo, hamując dynamiczny rozwój sektora AI. Każdy zaś tekst rodzimego autora, który wyszedłby o krok poza „polski” Internet, momentalnie stałby się pożywką dla algorytmu. Nie wspominając już o algorytmach, żerujących na naszych tekstach pomimo prawnego zakazu.

Sztuczna inteligencja i prawo autorskie. List do premiera Tuska

Okazuje się jednak, że nowa wersja przepisów, rozwiązująca jeden problem, niczym ChatGPT wygenerowała kolejny kłopot. Jakkolwiek bowiem sytuacja algorytmów i ich działań została uregulowana, tak w przepisach nie zapewniono odpowiedniej ochrony tym, na których tekstach ma się ona „uczyć” — twórcom, wydawcom, dziennikarzom i autorom. 

Problem dotyczy pieniędzy. Sztuczna inteligencja, według przepisów w planowanym brzmieniu — projektowanych w nowelizacji ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych — będzie uprawniona do całkowicie nieodpłatnego korzystania z utworów znajdujących się w Internecie i ogólnodostępnych bazach, w celu „uczenia się”. Rozwój algorytmu odbywać będzie się niejako kosztem autorów, którzy po wszystkim będą mogli znaleźć elementy przypominające ich dzieła, zaszyte między wierszami treści wygenerowanych przez algorytm. 

Czytaj więcej

Michał Markiewicz: Nikt nie zaciągnie hamulca

Autorzy listu nie są bynajmniej przeciwni postępowi technologicznemu — zauważają jednak pewne jego istotne problemy.

— Rozumiemy jednak, że postęp technologiczny ma wartość jedynie wtedy, kiedy służy społeczeństwu. — przeczytać możemy w liście. — Dlatego też wracamy uwagę na to, że masowe korzystanie z utworów nie zostało powiązane z obowiązkiem odpowiedniego wynagrodzenia.

Autorzy wskazują także na ograniczenia rozwoju i pluralizmu polskiej kultury, które mogą być efektem nieodpłatnego zezwalania algorytmom na działanie w tak szerokim zakresie. Są to istotne postulaty i rządzący, z premierem Donaldem Tuskiem na czele, powinni pochylić się nad nimi z uwagą. Bez poważnego podejścia nie możemy bowiem liczyć na godne wynagrodzenie artystom tego, że algorytmy grzebią w ich utworach i wykorzystują je do narzuconych im przez obsługującego program celów.

W imieniu siedmiu organizacji, które wystosowały list do premiera, podpisali się:

  • Marek Frąckowiak, prezes Izby Wydawców Prasy;
  • Renata Krzewska, prezes SDiW Repropol;
  • Jerzy Kornowicz, prezes Stowarzyszenia Kreatywna Polska;
  • Maciej Kossowski, prezes Związku Pracodawców Wydawców Cyfrowych;
  • Dominik Skoczek, dyrektor Stowarzyszenia Filmowców Polskich-ZAPA;
  • Andrzej Andrysiak, prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych;
  • Bartosz Węglarczyk, przewodniczący Rady Polskich Mediów.

Poza tym, list poparły dziesiątki wydawców, dziennikarzy, autorów i osób publicznych, których pełną listę znaleźć można na stronie Instytutu Wydawców Prasy.

Jak chronić się przed sztuczną inteligencją? Ochrona utworów przed AI

Warto na koniec przypomnieć, że już w tym momencie istnieją sposoby na ochronę przed zapędami generatywnej sztucznej inteligencji. Na łamach Rzeczpospolitej pisaliśmy już m. in. o koncernach, które blokują działanie sztucznej inteligencji w swoich portalach internetowych. Korzystają one z zawartego w prawie unijnym (oraz planowanej na ten moment nowelizacji polskiego prawa autorskiego) tzw. modelu opt-out, pozwalającego osobie uprawnionej z tytułu praw autorskich do wyłączenia możliwości korzystania przez algorytm AI z jej utworów.

Ze wskazanego modelu korzystać mogą także sami autorzy. Wydawca, jako osoba co do zasady uprawniona do wszystkich treści w portalu, może w całości zabronić algorytmom wstępu na swoje łamy. Autor zaś może z powodzeniem stawiać bariery, zabraniające sztucznej inteligencji korzystania z jego tekstów.

Czytaj więcej

Koncerny blokują sztuczną inteligencję. Powodem prawo autorskie

— Zaproponowane przepisy nie tylko nie wprowadzają oczekiwanych, przyjaznych dla funkcjonowania polskiej kultury i dziennikarstwa rozwiązań. Jest wręcz przeciwnie, proponowane rozwiązania jeszcze bardziej wzmacniają pozycję prawną największych międzynarodowych firm technologicznych. — przeczytać możemy w liście, wystosowanym do premiera Donalda Tuska przez środowiska twórcze, wydawcze i medialne.

List jest efektem trwających prac nad implementacją unijnych dyrektyw prawnoautorskich, a konkretnie przepisów dotyczących sztucznej inteligencji. Na łamach Rzeczpospolitej pisałem już o kwestii tzw. text-and-data mining, do którego algorytmy sztucznej inteligencji nie miały być uprawnione według pierwotnej wersji projektu.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Podatki
Sprzedali odziedziczone mieszkanie. Zapędy fiskusa musiał zastopować sąd
Zawody prawnicze
Czystki w krakowskich prokuraturach. To ewenement w skali całego kraju
Sądy i trybunały
Pracownicy sądów i prokuratur przedstawili swoje żądania Bodnarowi
Zadania
Zielona rewolucja w polskich miastach. Muszą stworzyć plany klimatyczne
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Sądy i trybunały
Ujawniono drugi przypadek inwigilowania Pegasusem sędziego w Polsce
Prawo karne
Polak skazany na dożywocie w Kongu jest już na wolności