Dobre czasy dla sprzedawców online się skończyły

Spowolnienie w wydatkach konsumentów stało się faktem. W efekcie również sklepy internetowe już sygnalizują konieczność cięcia kosztów i możliwe redukcje etatów.

Publikacja: 07.04.2023 03:00

Dobre czasy dla sprzedawców online się skończyły

Foto: Shutterstock

Branża e-commerce rosła jak na drożdżach od wielu lat, a w pandemii dostała dodatkowego przyspieszenia. Teraz jednak i ją dosięga korekta wywołana ogromnym wzrostem cen, na co nakładają się rosnące koszty działalności – od energii, przez wynagrodzenia pracowników, po szereg innych obciążeń.

Nakłada się na to spowolnienie na rynku. Np. Statista prognozuje w tym roku wzrost poniżej 10 proc. przy wciąż dwucyfrowej inflacji, co oznacza, że sprzedawcy muszą mocniej ograniczać koszty. Niestety, wtedy zazwyczaj najpierw odbija się to na pracownikach.

Rynek czeka na korektę

– W ostatnich dwóch–trzech latach firmy z obszaru nowych technologii, a zwłaszcza e-commerce, rozbudowywały swoje kadry ponad stan, licząc na to, że nienaturalny trend wzrostowy wynikający z pandemii będzie się wciąż utrzymywał – mówi Sebastian Błaszkiewicz, dyrektor sprzedaży Unity Group. – Obecnie mamy do czynienia po pierwsze z powrotem wzrostów sprzedaży w e-commerce do mniej więcej tych sprzed pandemii, a po drugie jest szereg czynników, takich jak inflacja, spowolnienie gospodarcze czy rosnące zadłużenie Polaków, które ograniczają konsumpcję i mocno racjonalizują wydatki. Ponadto firmom towarzyszy niepewność co do przyszłości, która przekłada się na większą ostrożność także w generowaniu kosztów – dodaje.

Także InPost spodziewa się, że w 2023 roku wzrost rynku e-commerce w Polsce w ujęciu ilościowym może spowolnić do jednocyfrowego tempa 5–10 proc. To dodatkowe wyzwanie dla sprzedawców, bowiem to spory spadek w ujęciu rocznym. – Szacuję, że wolumenowo rynek e-commerce w ubiegłym roku wzrósł w Polsce o 15–17 proc. – mówi Rafał Brzoska, prezes InPostu.

Od miesięcy zza oceanu płyną również informacje o wielkich falach zwolnień w zasadzie we wszystkich firmach technologicznych – od Amazona, przez Microsoft, Google czy Meta. Wszystkie zatrudniały masowo podczas pandemii, by reagować na ogromny wzrost zapotrzebowania na swoje produkty czy usługi. Teraz jednak odczuwają mocne ograniczanie wydatków. W pierwszym ruchu zazwyczaj korygują zatrudnienie.

– Po dwóch latach szybkiego wzrostu e-handlu obserwujemy spowolnienie w tym sektorze. Największym czynnikiem osłabiającym są problemy z łańcuchem dostaw, a inflacja również odgrywa znaczącą rolę – mówi Tomasz Cincio, prezes Droplo, platformy e-commerce dla B2B. Co więcej, pandemiczny popyt na transakcje w internecie wzbudził falę nowej konkurencji, która wymusiła nowe strategie sprzedażowe i spowodowała m.in., że średnie koszty reklamy online są nawet o połowę wyższe niż kilka lat temu.

– Pozyskiwanie nowych klientów i utrzymanie przewagi konkurencyjnej stało się znacznie droższe, podobnie jak towary. W obliczu globalnego kryzysu i strat przychodów firmy decydują się na redukcję zatrudnienia – dodaje.

– Być może przy dalszej niesprzyjającej polityce cenowej (wysoka inflacja, podwyżki cen) e-commerce wróci do sięgających 10–11 proc. wzrostów sprzedaży detalicznej. Mimo trendu spadkowego to nadal zdecydowanie korzystniejsze prognozy niż w handlu tradycyjnym, który przyjmuje w większej części ciężar obecnej sytuacji ekonomicznej – mówi Maciej Pawłowicz, dyrektor sprzedaży i rozwoju w ASM Group. – Mimo pewnego ryzyka spowolnienia tempa rozwoju e-handel pozostanie w mojej ocenie atrakcyjnym kanałem sprzedaży dla obecnych i nowych firm – dodaje.

Trudniejsze czasy

Zmiany w strategiach i szybka reakcja na nowe realia rynkowe są więc konieczne. – Wzrost kosztów życia zmusza coraz większą liczbę Polaków do ograniczania wydatków, co widać choćby po spadającej sprzedaży detalicznej. Jednak sytuacja ta powoduje również inne, czasami dość nieoczekiwane zjawiska. Z marcowej edycji cyklicznego raportu Current Consumer Mood firmy GfK Polonia wynika, że coraz więcej konsumentów ma potrzebę budowania poduszki finansowej. Po raz pierwszy w historii badania wzrósł odsetek Polaków mających spore oszczędności, które wystarczą na dłużej niż pół roku – aż co piąty deklaruje ich posiadanie. Raczej trudno się spodziewać szybkich zmian przy takim podejściu do konsumpcji.

– Obecna sytuacja gospodarcza wymusza na części przedsiębiorców podejmowanie działań defensywnych, takich jak redukcja kosztów operacyjnych zmniejszenie oferty produktowej czy ograniczenie zatrudnienia. Wszystko po to, by przeczekać trudny czas i zminimalizować negatywne, także długotrwałe skutki kryzysu – mówi Katarzyna Iwanich, prezes Insightland z grupy Hexe Capital. – Pomimo przejściowych problemów niektórych graczy za kilka miesięcy może okazać się, że całościowo branża e-commerce w miarę łagodnie przeszła czas pogorszenia koniunktury. Mimo wszystko coraz większa liczba konsumentów decyduje się na zakupy online, bo w tym kanale często mogą liczyć na korzystniejsze ceny – dodaje.

Branża mocno liczy na ten efekt, sklepy internetowe wciąż są mimo wszystko mniej obciążone kosztami choćby z braku lokali stacjonarnych, więc w tym widzą swoją przewagę. – Mimo iż koniunktura, jeśli chodzi o wydatki, jest słabsza, to przewaga handlu internetowego nad stacjonarnymi sklepami w zakresie konkurencyjności oferty nie ulega wątpliwości – mówi Patrycja Sass-Staniszewska, prezes Izby Gospodarki Elektronicznej.

Mimo tego branża spodziewa się wpływu spowolnienia w wydatkach konsumpcyjnych. – Ludzie realnie kupują mniej, widać to było już w grudniu, teraz z miesiąca na miesiąc trend się pogłębia w miarę, jak ceny rosną – mówi przedstawiciel jednego ze sklepów odzieżowych. – Ludzi potrzebujemy, ale z częścią po prostu trzeba się rozstać, inaczej nie udźwigniemy kosztów – dodaje.

Jolanta Tkaczyk, szefowa Katedry Marketingu w Akademii Leona Koźmińskiego

Zwolnienia są konsekwencją sytuacji ekonomicznej i dużej niepewności co do przyszłości. Koszty rosną, klienci tną wydatki – wiele firm chce się przygotować na nieuchronne spowolnienie. Zwalniają niemal wszyscy giganci branży (np. Amazon, Zalando, Allegro na rynku czeskim), chcąc poprawić rentowność i być bardziej elastycznymi. Oczekuje się dalszego wzrostu sprzedaży w e-commerce, choć już nie tak spektakularnego, jak w latach ubiegłych. Automatyzacja działań ułatwia realizację zadań przy zmniejszonym nakładzie pracy ze strony ludzi, ale nie jest podstawowym impulsem do zwolnień, a dodatkową okolicznością. Mniejsza liczba pracowników może przynieść pogorszenie się jakości obsługi i wizerunku firmy.

Branża e-commerce rosła jak na drożdżach od wielu lat, a w pandemii dostała dodatkowego przyspieszenia. Teraz jednak i ją dosięga korekta wywołana ogromnym wzrostem cen, na co nakładają się rosnące koszty działalności – od energii, przez wynagrodzenia pracowników, po szereg innych obciążeń.

Nakłada się na to spowolnienie na rynku. Np. Statista prognozuje w tym roku wzrost poniżej 10 proc. przy wciąż dwucyfrowej inflacji, co oznacza, że sprzedawcy muszą mocniej ograniczać koszty. Niestety, wtedy zazwyczaj najpierw odbija się to na pracownikach.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Handel
Wózki dla psów w Auchan. Francuska sieć testuje w Polsce zakupy z pupilami
Handel
Australia bierze sieci handlowe w ryzy. Będą grzywny za wyzyskiwanie dostawców
Handel
Sieci handlowe otwierają sklepy sezonowe w wakacje. Jakie stawki oferują?
Handel
Sprawa LPP i Hindenburga. Prokuratura zabrała głos
Handel
Nastroje się poprawiają, ale wciąż obawiamy się wzrostu cen w sklepach
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży