Nadszedł koniec remontowego boomu. Mocne spadki sklepów budowlanych

Ruch w sklepach budowlanych w tym roku spadł aż niemal 26 proc. Analitycy spodziewają się poprawy nie wcześniej niż w drugim półroczu 2023 r. Polacy zaciskają pasa i ograniczają wydatki na wszystko poza podstawowymi produktami.

Publikacja: 12.12.2022 21:00

Nadszedł koniec remontowego boomu. Mocne spadki sklepów budowlanych

Foto: Adobe Stock

Markety budowlane w pandemii przeżywały istne oblężenie, bo w przeciwieństwie do wielu sektorów podczas większości lockdownów mogły otwierać sklepy stacjonarne. Uziemieni w domach konsumenci, zamiast na wakacje, wydawali na remonty oraz meble i akcesoria wnętrzarskie, co oznaczało ogromne wzrosty sprzedaży i braki w asortymencie.

Teraz nie ma już śladu po takich wzrostach, a jest wręcz przeciwnie. Z analizy firmy Proxi.coud, która od maja do października sprawdzała ruch 490 tys. konsumentów robiących zakupy w 611 marketach budowlanych pięciu czołowych sieci w tym segmencie, wynika, że średnio spadł on 25,9 proc.

Czytaj więcej

81 proc. Polaków chce w święta oszczędzać na żywności

Mocne spadki

Najmocniej w przypadku Leroy Merlin, gdzie ruch spadł o 35 proc., a w sieci Jula o 32 proc. W przypadku pierwszej z nich może to być w części efekt apeli o bojkot sklepów tej francuskiej sieci, która po ataku Rosji na Ukrainę nie zdecydowała się na zamknięcie rosyjskich sklepów. Na minusie i to dwucyfrowym są wszystkie analizowane sieci marketów budowlanych, co może też być częściowo tłumaczone większą popularnością zakupów internetowych.

– Spadki w segmencie marketów budowlanych mogą wynikać z popandemicznego odbicia wiosną ub.r. Wówczas chwilowo zwiększył się ruch w placówkach sieci budowlanych. Po miesiącach spędzonych w domach wielu klientów tęskniło za zwykłym wyjściem do tego typu sklepów i wyborem produktów na miejscu – mówi Michał Rosiak z firmy technologicznej Proxi.cloud. – Do tego był to też okres, w którym Polacy mocno inwestowali w mieszkania – szukając ochrony kapitału. Lokale trzeba było urządzić, a czasem nawet wyremontować. Jednak ten czas mamy już za sobą, bo rynek trochę ochłonął – dodaje.

Sieci tłumaczą spadki także liczbą niedziel handlowych, które w tym roku zostały znacząco ograniczone. – Do sklepów przychodzi wielu klientów, również takich, którzy wcześniej nas nie odwiedzali. Większość nabywców deklaruje, że byli we wszystkich sklepach DIY i zdecydowali się na zakupy u nas – mówi Magdalena Kołodziejska, rzecznik Leroy Merlin Polska. – Ta tendencja przemieszczania się klientów między sklepami w poszukiwaniu najlepszej oferty będzie szczególnie widoczna w nadchodzącym roku. Dziś standardem jest, iż osoby robiące zakupy w sklepach remontowo-budowlanych szukają produktów i rozwiązań w różnych sklepach – dodaje.

Czytaj więcej

Polacy nie chcą jednorazówek. Koniec z pakowaniem żywności w plastik?

Zaciskanie pasa

Z niedawnego badania firmy doradczej OC&C wynika, że w nadchodzącym roku aż 30 proc. konsumentów planuje ograniczenie wydatków na meble. 29 proc. ma takie plany w odniesieniu do sprzętu elektronicznego oraz produktów z kategorii hobby i rękodzieło.

– Po dziesięciu miesiącach ruch zmalał tylko nieznacznie, bo ok. 3 proc., natomiast spadły znacznie zakupy wolumenowe i niestety trend ten z miesiąca na miesiąc się nasila – mówi Jarosław Dobrogoszcz – dyrektor ds. sprzedaży sieci PSB Mrówka. – Sklepy faktycznie próbują przyciągnąć różnymi akcjami klientów do siebie, jednak na niewiele się to zdaje – żywność i nośniki energii mają priorytet w budżetach – dodaje.

Inni się na taki scenariusz szykują, zmiany w popycie widać także po wyhamowaniu ogromnych wzrostów cen z ostatnich miesięcy.

– Nowa sytuacja, z którą mierzy się cała gospodarka, w tym nasz segment; problemy gospodarcze, inflacja, wojna w Ukrainie i inne zmienne, niezaprzeczalnie mają bezpośredni wpływ na decyzje zakupowe klientów. Przez to maleje ruch w sprzedaży bezpośredniej – mówi Arnold Brzeziński, country operations manager Jula Poland. – Obserwujemy w listopadzie i grudniu delikatny spadek odwiedzających sklepy – poniżej 5 proc. Należy jednak zaznaczyć, że to porównanie odnosi się do zeszłego roku, kiedy to po pandemicznych restrykcjach nastąpiło niesamowite odbicie i wielokrotnie zwiększenie natężenia ruchu w stosunku do poprzednich lat. Oczywiście na bieżąco reagujemy na wszelkie wahania rynku – dodaje.

Markety budowlane w pandemii przeżywały istne oblężenie, bo w przeciwieństwie do wielu sektorów podczas większości lockdownów mogły otwierać sklepy stacjonarne. Uziemieni w domach konsumenci, zamiast na wakacje, wydawali na remonty oraz meble i akcesoria wnętrzarskie, co oznaczało ogromne wzrosty sprzedaży i braki w asortymencie.

Teraz nie ma już śladu po takich wzrostach, a jest wręcz przeciwnie. Z analizy firmy Proxi.coud, która od maja do października sprawdzała ruch 490 tys. konsumentów robiących zakupy w 611 marketach budowlanych pięciu czołowych sieci w tym segmencie, wynika, że średnio spadł on 25,9 proc.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Handel
Zbyteczna wojna o zakaz handlu w niedzielę
Handel
Niemieckie luksusowe galerie handlowe uratowane. Przejmuje go egzotyczny inwestor
Handel
Właściciel 4F zaskakuje pozwem. Chce pieniędzy od Intersportu. Sam ma kłopoty
Handel
Rosjanie tęsknią za zachodnimi markami. Narzekają na jakość zamienników
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Handel
Jak Rosjanie oszukali Chińczyków: sprzedali im zamiast miedzi tysiące ton kamienia
Handel
7-Eleven szykuje ofensywę w Europie. Żabka może mieć problemy