11 września 2001 r. wypadał we wtorek. Gdy rano dwa samoloty pasażerskie uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center (WTC) w Nowym Jorku, świat zamarł w niemym okrzyku. Szok wywołany atakiem terrorystycznym na nieznaną wcześniej skalę trwał wiele dni i tygodni. Czy do dziś odczuwamy jego skutki gospodarcze?
Kryzysy przykryły atak
– Tak. To wiele zmieniło. Nie bezpośrednio, bo wielkich globalnych skutków ekonomicznych nie było. Był raczej lokalny kryzys, który udało się ugasić – mówi ekonomista prof. Witold Orłowski. – Zamach z 11 września zmienił jednak naszą świadomość. Uświadomił, że okres zgodnej współpracy między krajami, który nastąpił po upadku muru berlińskiego, właśnie się skończył się, a świat wchodzi w nową, bardzo konfrontacyjną erę. Zarówno w sferze politycznej, jak i gospodarczej – dodaje.
Jego zdaniem to wtedy rozpoczęła się silna konkurencja, zwłaszcza na linii Chiny–Stany Zjednoczone. – To była przełomowa chwila. W momencie, gdy runęły wieże WTC, zakończył się miły okres na świecie. Myśmy tego okresu nie odczuwali tak bardzo, bo mieliśmy problemy z transformacją, ale dla świata to był okres spokoju, stabilności i przekonania, że nastała era współpracy, a nie walki – uważa prof. Orłowski. – Od ataku na Nowy Jork zaczął się w sensie polityczno-gospodarczym XXI wiek – przekonuje.
Zdaniem prof. Orłowskiego poczucie, że świat jest znów miejscem niebezpiecznym, zostało. I ma to swoje trwałe efekty w rozwoju gospodarczym, konkurencji gospodarczej i pewnej nerwowości na rynkach. – Trudne czasy są pożywką dla spekulacji – przekonuje Witold Orłowski.
Zdaniem Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu, jeśli spojrzeć na ostatnie dwudziestolecie i towarzyszące mu kolejne kryzysy, to trudno odseparować wpływ samego ataku na WTC na światową gospodarkę. – W wynikach z tamtego momentu oczywiście widać, że reakcja była. Pojawił się czynnik ryzyka, który miał wpływ na wycenę aktywów – mówi Jankowiak. – W perspektywie 20 lat został jednak przykryty przez inne bieżące wydarzenia. I tak jest zawsze – przekonuje.
Także on zwraca uwagę na wymiar polityczny tego wydarzenia, czyli koniec poczucia, że żyjemy we w miarę bezpiecznym świecie. To pociąga za sobą brak pewności i poczucie zagrożenia. Podbijały je kolejne, znacznie silniejsze wydarzenia, jak globalny kryzys finansowy z 2008 r. i teraz pandemia. – Ich skala jest nieporównanie większa niż w przypadku zamachu na WTC – ocenia ekonomista z PRB.
– Lokalnie i na krótką metę to był duży szok. Zginęło kilka tysięcy osób, w dużej części związanych z rynkami finansowymi – mówi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Bussines Center Club. W jego ocenie był to jednak stosunkowo ograniczony atak terrorystyczny, bez znaczących długoterminowych konsekwencji dla gospodarki. Takich konsekwencji nie miał też atak odwetowy na Afganistan czy wojna w Iraku. Miały one natomiast znaczenie strategiczne i polityczne. – Według prezydenta Bidena USA wydały na wojnę w Afganistanie bilion dolarów. Gdyby to nie były Stany Zjednoczone, tylko jakiś kraj europejski czy Japonia, to miałoby to kolosalny wpływ na politykę fiskalnej i wzrost długu publicznego. W przypadku USA i ogromnego ciągle zaufania do dolara zwiększenie długu o bilion dolarów ma ograniczone znaczenie – mówi Gomułka.
Zwraca uwagę, że są szoki, które mają wpływ na gospodarkę. Takim był kryzys finansowy z 2008 r. czy pandemia, które przyczyniły się do dużych spadków PKB w wielu krajach. – Żaden z tych szoków nie zachwiał jednak podstawami czy pryncypiami gospodarki rynkowej na dłuższą metę – mówi ekonomista z BCC.
Przekonuje, że po pandemii i związanych z nią spadkach PKB będziemy mieli silne odbicie, powrót do trendu sprzed jej wybuchu, a nawet powyżej. Gospodarki odrobią w tym czasie straty. – To samo dotyczyło kryzysu finansowego. Największy szok odczuła Grecja, gdzie PKB spadł o 25 proc. Ale Grecja prowadziła przez wiele lat nieodpowiedzialną politykę finansową i zaufanie rynków finansowych do jej władz tak zmalało, że rentowności greckich papierów finansowych poszybowały w górę. Bez pomocy UE i MFW musiałoby dojść do bankructwa – wspomina prof. Gomułka. – Znaczne skutki kryzys przyniósł też w innych krajach, zwłaszcza w Portugalii i Hiszpanii. W Irlandii deficyt sięgnął w jednym roku szokujących blisko 30 proc., ale zaraz potem przyszły działania stabilizujące i kraj ten szybko stanął na nogi. Na krótką metę te szoki są gwałtowne, ale w dalszej perspektywie z reguły nie są bolesne i mogą wręcz przynieść poprawę sytuacji – mówi prof. Gomułka. Zwraca też uwagę, że kryzysy tego typu zwykle związane są z nieodpowiedzialną polityką fiskalną lub pieniężną, albo jedną i drugą. Tak działo się w Argentynie, Wenezueli.
Konflikt geopolityczny
– Bezpośrednie skutki ataku 11 września w największym stopniu, także gospodarczym, dotknęły Stanów Zjednoczonych – mówi prof. Cezary Wójcik, ekonomista z SGH. Zwraca uwagę, że USA nadal są epicentrum gospodarczym świata i to, co się tam dzieje, przekłada się na resztę globu. – Atak pociągnął za sobą ogromne wydatki na zbrojenia, które mają poważny wpływ na pozycję fiskalną USA, a w związku z tym także na ich politykę monetarną. Działania wojenne i związane z nimi wydatki odbiły się na pozycji USA, zwłaszcza w stosunku do Chin – mówi prof. Wójcik. Jego zdaniem prowadzona ostatnio przez Amerykanów polityka izolacjonizmu odbiła się na Europie i Polsce.
Prof. Wójcik zauważa też pośredni wpływ tego, co w Stanach stało się 11 września, na kolejne kryzysy gospodarcze, na rynku nieruchomości w USA, a później globalny kryzys finansowy. – To są odległe wydarzenia, ale jakaś nić je wiąże – mówi. Wymienia w tym kontekście także konflikt z Państwem Islamskim i wojnę w Syrii. – Politycznie i gospodarczo będziemy też odczuwać kryzys migracyjny, który związany jest z wycofaniem wojsk amerykańskich i sojuszniczych z Afganistanu, a wcześniej z destabilizacją sytuacji na Bliskim Wschodzie. Wydarzenia związane z WTC mają do dziś wpływ na sytuację geopolityczną – uważa prof. Wójcik.
– Do dziś nas prześladuje konflikt z islamem – dodaje Janusz Jankowiak.