Raport S&P dotyczący europejskiego planu inwestycyjnego, wysoko ocenia inicjatywę przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Claude'a Junckera. Przewiduje, że każde zainwestowane 1,4 euro w sektorze publicznym biednego kraju, powiększy PKB tego państwa o dodatkowe 1,4 euro w trakcie trzyletniego planu.
Gospodarki krajów rozwiniętych nie przeżyją aż takiego pobudzenia jak ich biedniejsi partnerzy. Te same pieniądze zainwestowane sektorze publicznym, w Niemczech, przyniosą 20 proc. zyski, Francja i Włochy odpowiednio 30 proc. i 40 proc. Ewenementem jest Wielka Brytania, tam przelicznik inwestycji do wpływu PKB jest równy 2,5.
Międzynarodowa Organizacja Pracy zareagowała z podobnym entuzjazmem. Oceniła że europejski plan inwestycji obejmujący 315 mld euro przyniesie aż 2 milion nowych miejsc pracy.
Europejski Plan Inwestycyjny jest ambitnym projektem, którego głównym celem wspieranie małych i średnich przedsiębiorstw. Ma także obejmować budowę przedsięwzięć infrastrukturalnych. Zobowiązuje on Komisje Europejską i Europejski Bank Inwestycyjny do przekazania 21 mld euro początkowego wkładu, nowo powstałej instytucji Europejskiemu Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS). Jest to organ nadzorczy. Te pieniądze oraz fundusze zebrane od wielu państw członkowskich, mają zachęcić prywatnych przedsiębiorców, do zainwestowania w program. Artur Radziwił polski Podsekretarz Stanu już zadeklarował zaangażowanie w program.
Sceptycy krytykują europejska inicjatywę jako mało realistyczną. Komentatorzy zwracali uwagę, zakładane 315 mld euro znajduje się jedynie na papierze. Wielu także wątpi w zaangażowanie wielu krajów członkowskich.