Reklama

Polska koprodukcja w Wenecji: gdy rodzic jest winny śmierci dziecka

Polska koprodukcja mniejszościowa „Ojciec” Teresy Nvotovej miała światową premierę w weneckich „Horyzontach”

Publikacja: 30.08.2025 16:32

Milan Ondric

Ojciec - film

Milan Ondric

Foto: mat. prasowe

Facet na skraju załamania nerwowego. Szef upadającego przedsiębiorstwa mediowego – gazety, która straciła finansową stabilność. Jeszcze próbuje firmę ratować, z nowym dyrektorem wdrażać systemy naprawcze. Jego była żona prosi o drobną przysługę, trzeba zawieźć jej ojcu nowy ciśnieniomierz. Obecna wydzwania do niego do pracy co dziesięć minut z najdrobniejszymi sprawami. Ostatnio chodzi o kupno nowej komody. Więc dzień jak co dzień. Rano, po joggingu, Mihal pakuje do swojego SUV-a nowy fotelik i zabiera dwuletnią córeczkę Dominikę, którą w drodze do pracy ma zostawić w żłobku. 

Reklama
Reklama

Sześć godzin później jego świat zatrzyma się i nigdy już nie będzie taki sam. Nagle mężczyzna pędem puści się w stronę parkingu przed budynkiem gazety. Dominika! 

Czytaj więcej

Wenecja pełna niepokoju: Film o tragedii Palestyny i nowy „Frankenstein"

Jak przeżyć śmierć dziecka?

Dalej jest już tylko rozpacz. Pogotowie wzywane do mdlejącej żony, tłum natrętnych dziennikarzy pod domem. I komputer. Na ekranie: „W nagrzanym samochodzie umierasz 15 minut!” i dalej: „Nasza świadomość prioryzuje rzeczy według ich ważności, ale na poziomie komórkowym pamięć tego nie robi. Jeśli jesteś w stanie zapomnieć o telefonie, to potencjalnie jesteś w stanie zapomnieć o swoim dziecku”. 

„Piszą, że zdarza się to wszędzie. To jest syndrom zapomnianego dziecka” – Mihal próbuje powiedzieć żonie. I sobie. 

Reklama
Reklama

Ale nie da się ugasić traumy, rozpaczy, wyrzutów sumienia. Nie zrobią tego ani naukowe objaśnienia, ani prawo, ani współpracownicy dzwoniący: „Wróć do żywych. Potrzebujemy cię”. A zresztą, fałsz ludzi bywa czasem ogromny…

Scenariusz „Ojca” reżyserka Tereza Nvotova napisała razem z Dusanem Budzakiem, którego bliski przyjaciel przeżył taką właśnie tragedię. Jego historia posłużyła za punkt wyjścia. 

— Rozmawialiśmy z psychologami i psychiatrami, studiowaliśmy historie ludzi, którym wydarzyła się podobna tragedia. Nie chcieliśmy jednak z nimi rozmawiać, żeby nie otwierać ich ran — mówiła w Wenecji reżyserka, podkreślając jednocześnie, że wiele zawdzięcza aktorom, którzy stworzyli przejmujące kreacje – Dominice Moravkovej i rzeczywiście świetnemu Milanovi Ondrikovi. 

Nvotova nie osądza. Pokazuje tragizm takiej historii. Ciężar, z którym nie da się żyć. I nie zmieni tego nic. A żona? „Bo ty nigdy nie chciałeś Dominiki” – rzuci. Co ona ma zrobić? Jak tę traumę przerobić? Jak patrzeć codziennie na człowieka, który zamknął w upał drzwi samochodu i wrócił do niego po sześciu godzinach? Sprawa w sądzie o nieumyślne spowodowanie śmierci? Jakieś paragrafy, artykuły, punkty? Jakie one mają znaczenie? 

Tych pytań jest w filmie dużo. Wszystkie bolą tak samo. 

Reklama
Reklama

Polska koprodukcja Mariusza Włodarskiego

Trzy lata temu Tereza Nvotova zdobyła nagrodę Złotego Lamparta na festiwalu w Locarno za „Światłonoc” – opowieść o młodej kobiecie, która po latach wraca do rodzinnej wsi, żeby przetrawić traumy dzieciństwa i trafia do świata, gdzie nowoczesność nie pokonała przesądów i zabobonów. Prezentując projekt „Ojca” na sesji pitchingowej w Rzymie reżyserka mówiła: „Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o przypadkach pozostawienia dziecka w nagrzanym aucie, trudno mi było sobie wyobrazić, że można to sfilmować. Ale ten temat prześladował mnie. Postanowiłam opowiedzieć tę historię w specjalny sposób: wejść do umysłu ojca, pokazać jego przeżycia w ciągłych, długich sekwencjach. I wyprowadzić publiczność ze strefy komfortu”.

„Ojciec” sfilmowany jest więc w kilku ujęciach, a zadania takiego podjął się polski operator Adam Suzin, który już wcześniej pracował w podobny sposób nad 30-minutowym filmem Marty Prus „Hot and Cold”, gdzie w jednym ujęciu opowiedział o spotkaniu dwóch kobiet pochodzących z różnych światów.

„Ojca” współtworzył też polski montażysta Nikodem Chabior, a polskim koproducentem filmu jest Lava Films Mariusza Włodarskiego, producenta wszystkich obrazów Magnusa von Horna, także zakwalifikowanego do canneńskiego konkursu „Sweat” czy nominowanej do Oscara „Dziewczyny z igłą”. 

Facet na skraju załamania nerwowego. Szef upadającego przedsiębiorstwa mediowego – gazety, która straciła finansową stabilność. Jeszcze próbuje firmę ratować, z nowym dyrektorem wdrażać systemy naprawcze. Jego była żona prosi o drobną przysługę, trzeba zawieźć jej ojcu nowy ciśnieniomierz. Obecna wydzwania do niego do pracy co dziesięć minut z najdrobniejszymi sprawami. Ostatnio chodzi o kupno nowej komody. Więc dzień jak co dzień. Rano, po joggingu, Mihal pakuje do swojego SUV-a nowy fotelik i zabiera dwuletnią córeczkę Dominikę, którą w drodze do pracy ma zostawić w żłobku. 

Pozostało jeszcze 86% artykułu
/
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Reklama
Film
Sokołowsko, czyli Międzynarodowe Laboratorium Kultury z festiwalem Kieślowskiego
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Film
Czarny papież z dredami na motorowerze oraz Blanchett, Roberts i Clooney w Wenecji
Patronat Rzeczpospolitej
Rusza 14. Festiwal Filmowy „Hommage à Kieślowski” w Sokołowsku
Film
Wenecja pełna niepokoju: Film o tragedii Palestyny i nowy „Frankenstein"
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Film
Haniebna decyzja Woody’ego Allena: będzie gwiazdą Tygodnia Filmowego w Moskwie
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama