Facet na skraju załamania nerwowego. Szef upadającego przedsiębiorstwa mediowego – gazety, która straciła finansową stabilność. Jeszcze próbuje firmę ratować, z nowym dyrektorem wdrażać systemy naprawcze. Jego była żona prosi o drobną przysługę, trzeba zawieźć jej ojcu nowy ciśnieniomierz. Obecna wydzwania do niego do pracy co dziesięć minut z najdrobniejszymi sprawami. Ostatnio chodzi o kupno nowej komody. Więc dzień jak co dzień. Rano, po joggingu, Mihal pakuje do swojego SUV-a nowy fotelik i zabiera dwuletnią córeczkę Dominikę, którą w drodze do pracy ma zostawić w żłobku.
Sześć godzin później jego świat zatrzyma się i nigdy już nie będzie taki sam. Nagle mężczyzna pędem puści się w stronę parkingu przed budynkiem gazety. Dominika!
Czytaj więcej
Festiwal w Wenecji, który rozpoczyna się w środę 27 sierpnia przyciąga twórców o wielkich nazwisk...
Jak przeżyć śmierć dziecka?
Dalej jest już tylko rozpacz. Pogotowie wzywane do mdlejącej żony, tłum natrętnych dziennikarzy pod domem. I komputer. Na ekranie: „W nagrzanym samochodzie umierasz 15 minut!” i dalej: „Nasza świadomość prioryzuje rzeczy według ich ważności, ale na poziomie komórkowym pamięć tego nie robi. Jeśli jesteś w stanie zapomnieć o telefonie, to potencjalnie jesteś w stanie zapomnieć o swoim dziecku”.
„Piszą, że zdarza się to wszędzie. To jest syndrom zapomnianego dziecka” – Mihal próbuje powiedzieć żonie. I sobie.