Rynki finansowe ponownie negatywnie oceniły wysiłki BP. Akcje koncernu na otwarciu giełdy londyńskiej spadły o 2,3 proc. do 383 pensów za walor. To oznacza, że z powodu wypadku na Zatoce Meksykańskiej BP straciło już ponad 40 proc. ze swojej kapitalizacji rynkowej. Coraz częściej też jest wymieniane, jako potencjalny kandydat do przejęcia przez chińskiego giganta PetroChina.

Zewnętrzni eksperci szacują koszty katastrofy znacznie wyżej — nawet na 40 mld dolarów. W tę kwotę są wliczone: ratowanie środowiska i odszkodowania dla osób i instytucji, które ucierpiały w tej największej katastrofie ekologicznej w światowej historii.

Ze swojej strony administracja amerykańska zwróciła się do BP o stworzenie funduszu ratunkowego na który koncern miałby wpłacić 20 mld dol. Pieniądze te nadzorowane przez niezależnych ekspertów miałyby posłużyć jako gwarancja, że naprawdę wszystkie koszty katastrofy zostaną pokryte. BP nie potwierdziło gotowości do wpłacenia takiej kwoty. Rzecznik koncernu, powiedział jedynie, że BP wierzy w konstruktywną współpracę z władzami amerykańskimi i zamierza na ten temat dyskutować z rządem USA jeszcze w tym tygodniu.

Z wydanych dotychczas 1,6 mld dol. BP pokryło koszty dodatkowych wierceń mających zmniejszyć ciśnienie w głównym odwiercie, akcji ratunkowej, wypłacenie grantów dla stanów w USA, które ucierpiały z powodu wycieku oraz uregulowało roszczenia 26,5 tys. z 51 tys. osób i instytucji, które ucierpiały z powodu katastrofy. Kolejne 300 mln dol. koncern wydał na zbudowanie bariery wzdłuż linii brzegowej stanu Luizjana.

W ostatnią sobotę i niedzielę dzięki nowym zamontowanym instalacjom BP udało się zebrać 7,7 tys. i 15 tys. baryłek ropy. Od momentu zainstalowania specjalnych urządzeń udało się tuż przy dnie morza wychwycić 127 tys. baryłek. To wszystko jednak jest o wiele za mało, ponieważ według oceny Amerykanów z odwiertu wydobywa się dziennie ok. 40 tys. baryłek. Z kolei z powierzchni przez 56 dni, które właśnie mijają od momentu katastrofy udało się zebrać 475 tys. baryłek. Dzisiaj w stanach Mississippi, Alabamie i na Florydzie spodziewana jest wizyta prezydenta USA, Baracka Obamy, który weźmie udział w dyskusji okrągłego stołu z mieszkańcami Mississippi, a we wtorek poleci do Waszyngtonu, skąd wygłosi telewizyjne orędzie do narodu.

W tle tragedii, jaka wydarzyła się w Zatoce Meksykańskiej, toczy się w BP dyskusja na temat wypłaty tegorocznej dywidendy. Koncern jak na razie nie ukrywa, że nie widzi przeszkód, by miała ona wynieść 10,5 mld dol., tyle że może ona zostać wypłacona w formie akcji, lub też na specjalne zamknięte rachunki inwestorów. Amerykanie kategorycznie protestują przeciwko wypłaceniu przez Brytyjczyków jakichkolwiek pieniędzy, bo skutki katastrofy nie są jeszcze znane, zaś inwestorzy z Wlk Brytanii są zaniepokojeni, bo pieniądze z BP wynosiły tradycyjnie 12 proc. całej puli dywidend wypłacanych przez wszystkie wyspiarskie firmy.