Ostatnia sesja tygodnia rozpoczęła się w Warszawie od spadku głównych indeksów. Trudno zresztą było oczekiwać innego początku, po tym jak czwartkowe notowania w USA przyniosły mocne spadki głównych indeksów. S&P 500 i Nasdaq straciły po ok. 3 proc., a w ciągu dnia Dow Jones pierwszy raz od trzech miesięcy znalazł się poniżej poziomu 10 tys. pkt.
Kolor czerwony dominował w piątek na większości rynków. Na sporych minusach zakończyły się notowania w Azji. Traciły również giełdy europejskie.
Zdaniem maklerów do pogorszenia nastrojów przyczyniły się m.in. gorsze od oczekiwań dane o rynku pracy w Stanach Zjednoczonych, ale głównie jednak rozbudzone na nowo obawy dotyczące kondycji finansowej części państw strefy euro, szczególnie Hiszpanii, Portugalii i Grecji. Na niechęć inwestorów do ryzyka wskazuje również znaczne umocnienie dolara.
Spadki na polskiej giełdzie pogłębiły się w samej końcówce piątkowej sesji.
Ostatecznie WIG20 stracił 3,95 proc., a w skali tygodnia spadł prawie o 8 proc. Wskaźnik największych spółek zatrzymał się na poziomie 2196 pkt. To najniższa jego wartość od początków listopada ubiegłego roku. WIG w piątek spadł o 3,29 proc. i na koniec sesji wyniósł 37 503 pkt. Nieco niższy spadek tego wskaźnika to zasługa lepszej postawy małych i średnich spółek.
Spośród giełdowych tuzów silnie traciły na wartości papiery dużych banków PKO BP i Pekao. Ich kursy spadły odpowiednio o 6 i 4,6 proc. Największe obroty odnotowano na akcjach KGHM, które taniały o 6 proc. Na całej giełdzie wartość obrotów przekroczyła 2 mld zł.
Straciła też PGE, a papiery spółki są już wyraźnie poniżej ceny emisyjnej z ubiegłego roku (23 zł). Jedna akcja kosztuje 22,35 zł po spadku o 2,6 proc.
Mocno – ponad 6 proc. – zyskały akcje Telekomunikacji Polskiej, która była negatywnym bohaterem czwartkowych notowań (analiza poniżej).