Reklama
Rozwiń
Reklama

Maklerzy bez kokosów

Polskie instytucje finansowe ograniczają premie pracownikom. Premie z poprzednich lat, przekraczające nawet milion złotych, odchodzą w niepamięć

Publikacja: 18.03.2009 02:00

Maklerzy bez kokosów

Foto: Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski

Z ośmiu największych brokerów premii kluczowym pracownikom nie wypłacą dwa domy maklerskie – wynika z informacji „Rz”.

– Problemy banków m.in. z opcjami walutowymi powodują, że niektóre podmioty nie wypłacą rocznych premii. Jest tak szczególnie w domach, w których takie nagrody były uznaniowe, a nie wynikały bezpośrednio z umowy – mówi jeden z warszawskich maklerów.

Przedstawiciele środowiska są zgodni, że prawdziwy dołek w branży inwestycyjnej jest jeszcze przed nami. Może się to negatywnie odbić na przyszłych zarobkach maklerów.

– Patrząc realnie, szansa na wyższe wynagrodzenia maklerów i zarządzających pojawi się najwcześniej w 2010 r. – ocenia szef działu analiz jednego z domów maklerskich.

A jeszcze w zeszłym roku najlepsi zarządzający funduszami, maklerzy i analitycy mogli liczyć na premię w wysokości rocznych zarobków. W rezultacie niektórym w skali roku udało się przekroczyć sumę jednego miliona złotych. Teraz będzie skromniej.

Reklama
Reklama

– Wysokie wynagrodzenia rzędu kilkuset tysięcy złotych za poprzedni rok są realne, ale przekroczenie miliona złotych przez zarządzających jest mało prawdopodobne – mówi Konrad Łapiński, zarządzający Total FIZ.

Według szefa jednego z dużych towarzystw średnie wynagrodzenie zarządzającego z kilkuletnim doświadczeniem wyniosło za zeszły rok ok. 300 tys. zł. Jest to o kilkadziesiąt procent mniej niż jeszcze rok wcześniej.

Podobnie jest z wynagrodzeniami czołowych maklerów i analityków. Z powodu spadających obrotów na giełdzie i mniejszych przychodów z działalności maklerskiej nie mogą liczyć na powtórkę z 2008 r.

Trzeba pamiętać, że dostęp do tak wysokiego wynagrodzenia ma jedynie niewielka grupa maklerów obsługujących instytucje finansowe. W Polsce jest to nie więcej niż kilkadziesiąt osób. Zdecydowana większość, która pracuje z indywidualnymi klientami, może tylko pomarzyć o takich pensjach.

– Wynagrodzenie osób pracujących w regionalnych oddziałach biura jest kilkakrotnie niższe. Wynika to z mniejszych obrotów, jakie generują klienci indywidualni – mówi Maciej Palacz, makler z krakowskiego biura KBC Securities. Roczne premie w przypadku tego typu osób są również mniejsze i średnio wynoszą nie więcej niż 30 – 40 tys. zł.

Okres następujący po wypłacie bonusów jest zwykle najgorętszy na inwestycyjnym rynku pracy. Teraz mimo spadających wynagrodzeń niewielu maklerów pali się do szukania nowej pracy, bo biura maklerskie nie są skłonne do podkupywania sobie pracowników.

Reklama
Reklama

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=w.iwaniuk@rp.pl]w.iwaniuk@rp.pl[/mail]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama