Lex Czarnek trafiło pod obrady Sejmu. We wtorek na połączonym posiedzeniu Komisji Edukacji Nauki i Młodzieży i Komisji Obrony Narodowej odbyło się pierwsze czytanie tego projektu nowelizującego prawo oświatowe. Mimo wcześniejszych zapowiedzi na posiedzeniu nie pojawił się szef resortu edukacji Przemysław Czarnek. W imieniu ministerstwa projekt przedstawił wiceminister Dariusz Piontkowski. Ostatecznie komisje zdecydowały późnym wieczorem, że Sejm będzie dalej procedował projekt.

W tym samym czasie pod Sejmem protestowali przedstawiciele samorządów, organizacji oświatowych i rodziców, którzy sprzeciwiają się lex Czarnek.

To była druga próba podejścia do tego projektu i o mały włos czytanie by się nie odbyło. Posiedzenie komisji rozpoczęło się z opóźnieniem z uwagi na problemy techniczne posłów uczestniczących zdalnie. Jak zwracała uwagę szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer, byli to głównie politycy PiS, bo opozycja w większości zgromadziła się w Sejmie. Bez udziału polityków rządzącego ugrupowania projekt by przepadł.

Czytaj więcej

Przemysław Czarnek wychowa wyborców PiS?

17 grudnia posiedzenie, na którym miała być procedowana ta ustawa, zostało przesunięte na wniosek opozycji z uwagi na nieobecność posłów rządzącego ugrupowania.

Ideologia PiS

Choć prowadząca obrady komisji posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka wnioskowała, by posłowie wypowiadali się nie dłużej niż dwie minuty, posłowie opozycji nie zostawili na projekcie suchej nitki. – To szkoła oparta na ideologii PiS – podkreślał poseł PO Cezary Tomczyk. – Lex Czarnek i nowy przedmiot historia i teraźniejszość to eksperyment na dzieciach – mówiła Lubnauer. – Ta komisja i ten akt prawny to powód do wstydu – wtórował jej Andrzej Rozenek. – Polska młodzież wam tego nie zapomni – zapowiadała Barbara Nowacka.

– Nie ma chyba żadnego środowiska, które by nie sprzeciwiało się tej ustawie. To jest sprzeciw wobec ograniczenia autonomii szkół, redukcji samorządu do roli płatnika i wchodzeniu z butami w życie rodziców – mówiła posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Także Katarzyna Lubnauer zwróciła uwagę na to, że w projektowanych przepisach widoczny jest zamach na prawa rodziców. Podkreślano też, że ograniczenie dostępu podmiotów zewnętrznych do szkół uderzy np. w naukę języków mniejszości, a także uniemożliwi sprawne reagowanie w sytuacjach kryzysowych jak np. samobójstwo ucznia.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Szkoła buntu im. ministra Czarnka

– Szkoła ministra Czarnka nie będzie drugim domem dla uczniów, będzie miejscem strachu, miejscem, w którym w gabinecie dyrektora będzie siedzieć strażnik partyjnej linii – mówiła posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Posłowie zwrócili także uwagę na wykluczenie z czytania posłów z komisji samorządowej, chociaż nowe przepisy dotyczą samorządów.

Projektu bronili politycy PiS. – To ustawa korzystna dla oświaty, rodziców i nauczycieli. Dlatego konieczne jest wzmocnienie kuratora. Rozumieją to wszyscy, którzy pamiętają rządy PO i PSL. Wówczas rodzice byli pozbawieni wsparcia. Nie ma czegoś takiego jak autonomia szkoły. Musi być nadzór pedagogiczny, który będzie rozwiązywał konflikty w szkołach. Wzmocnienie roli kuratora uzdrowi sytuację – mówił Zbigniew Dolata z PiS. Podkreślano też, że ustawa chroni dyrektorów szkół np. przed wójtami.

Lex Czarnek na dłużej

Forsowanie przez PiS ustawy lex Czarnek to tylko jeden z elementów całego pakietu zmian w edukacji, który sprawi, że sytuacja w szkołach i opór wobec planowanych zmian będzie jednym z ważniejszych tematów zarówno tego roku, jak i przyszłego, w którym zaplanowane są wybory.

Bo łatwo można przewidzieć, że wejście w życie lex Czarnek i decyzje, które będą zapadały na jego podstawie, stanie się polem sporu. Nie tylko politycznego w Sejmie, ale również w samorządach, w szkołach, z udziałem rodziców, nauczycieli i oczywiście dzieci. Dla których ten spór to w wielu przypadkach element kształtowania tożsamości.

Kolejne elementy tego frontu to m.in. planowane sankcje karne za niedopełnienie przez dyrektorów szkół obowiązków w zakresie opieki nad uczniami oraz wprowadzenie przedmiotu HiT. Politycy opozycji często cytują wypowiedź wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego, który stwierdził w poniedziałek, że szkoły powinny tworzyć patriotów.

W kuluarach słychać, że lex Czarnek ma pełne poparcie w Klubie PiS i w przeciwieństwie do innych ustaw nie budzi wielkich kontrowersji, co oznacza, że przez Sejm przejdzie. A to może sprawić, że do wyborów w 2023 roku konflikt kulturowo-społeczno-polityczny będzie jednym z najważniejszych – zwłaszcza dla młodych ludzi.

Rozmówcy z opozycji zwracają też uwagę, że lex Czarnek będzie miało też istotny wpływ na samorządy. I na dalszą polityczną konsolidację lokalnych włodarzy niechętnych PiS.