Wywiad został przeprowadzony w trakcie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, która odbywała się między 13 a 15 lutego
„Rzeczpospolita”: Jakie są pańskie pierwsze wrażenia z tegorocznej konferencji monachijskiej?
Janusz Reiter: To bardzo ważna konferencja, bo po szoku, jaki wywołały w zeszłym roku słowa J.D. Vance’a, teraz klimat jest dużo lepszy. Wystąpienie sekretarza Marca Rubio było pojednawcze. W tym sensie ta konferencja stoi pod znakiem zaproszenia do renegocjacji partnerstwa transatlantyckiego. W sferze bezpieczeństwa wydaje się to możliwe do osiągnięcia. Ameryka zamierza stopniowo ograniczać swoją rolę w Europie do odstraszania nuklearnego. Jeśli tak, to Europejczycy muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za tzw. odstraszanie konwencjonalne. Amerykanie coraz częściej wskazują Niemcy jako kraj, z którym wiążą w tej kwestii oczekiwania. To dla Polski ważny sygnał i konsekwencją powinna być współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa.
Czytaj więcej
Rozmowy z Marco Rubio na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa to początek resetu w relacjach...
Forsuje pan tu pomysł, by Niemcy inwestowały w zdolności obronne Polski. Dlaczego Niemcy mieliby widzieć w tym sens?
Po pierwsze polska granica wschodnia to dziś pierwsza linia obrony Niemiec i państw położonych dalej na zachód. Inwestycja w polski system obrony to inwestycja również w bezpieczeństwo Niemiec. Na swej wschodniej granicy Polska broni też Unii Europejskiej przed nielegalną migracją sterowaną z Rosji. Niemcy są głównym krajem docelowym dla nielegalnych migrantów. Po drugie, przyczyniając się do rozbudowy polskiego systemu obronnego, Niemcy mogłyby pokazać, że poczuwają się do szczególnej historycznej odpowiedzialności za bezpieczeństwo Polski. Po trzecie, inwestycje w polską obronę byłyby wymownym sygnałem, że Niemcy nie budują narodowej potęgi militarnej w starym stylu, lecz umacniają wspólny euroatlantycki system bezpieczeństwa.
Czytaj więcej
Czy Niemcy zastąpią Amerykanów jako najważniejszy członek NATO w Europie? Oni za kilka lat mają m...