Reklama

Janusz Reiter, były ambasador Polski w USA i Niemczech: Niemcom powinno zależeć na współpracy z Polską

Jeżeli Europa ma nabrać siły, musi się tego nauczyć na wschodzie kontynentu, w zetknięciu ze swym przeciwnikiem – Rosją. Obrona Ukrainy to jest geopolityczna misja na wiele lat. Bez udziału Niemiec i Polski ona się nie powiedzie – mówi Janusz Reiter, były ambasador w USA i Niemczech.
Donald Tusk i Friedrich Merz

Donald Tusk i Friedrich Merz

Foto: AFP

Wywiad został przeprowadzony w trakcie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, która odbywała się między 13 a 15 lutego

„Rzeczpospolita”: Jakie są pańskie pierwsze wrażenia z tegorocznej konferencji monachijskiej?

Janusz Reiter: To bardzo ważna konferencja, bo po szoku, jaki wywołały w zeszłym roku słowa J.D. Vance’a, teraz klimat jest dużo lepszy. Wystąpienie sekretarza Marca Rubio było pojednawcze. W tym sensie ta konferencja stoi pod znakiem zaproszenia do renegocjacji partnerstwa transatlantyckiego. W sferze bezpieczeństwa wydaje się to możliwe do osiągnięcia. Ameryka zamierza stopniowo ograniczać swoją rolę w Europie do odstraszania nuklearnego. Jeśli tak, to Europejczycy muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za tzw. odstraszanie konwencjonalne. Amerykanie coraz częściej wskazują Niemcy jako kraj, z którym wiążą w tej kwestii oczekiwania. To dla Polski ważny sygnał i konsekwencją powinna być współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: W kręgu Donalda Trumpa wreszcie zrozumiano, dlaczego USA potrzebują Europy

Forsuje pan tu pomysł, by Niemcy inwestowały w zdolności obronne Polski. Dlaczego Niemcy mieliby widzieć w tym sens?

Po pierwsze polska granica wschodnia to dziś pierwsza linia obrony Niemiec i państw położonych dalej na zachód. Inwestycja w polski system obrony to inwestycja również w bezpieczeństwo Niemiec. Na swej wschodniej granicy Polska broni też Unii Europejskiej przed nielegalną migracją sterowaną z Rosji. Niemcy są głównym krajem docelowym dla nielegalnych migrantów. Po drugie, przyczyniając się do rozbudowy polskiego systemu obronnego, Niemcy mogłyby pokazać, że poczuwają się do szczególnej historycznej odpowiedzialności za bezpieczeństwo Polski. Po trzecie, inwestycje w polską obronę byłyby wymownym sygnałem, że Niemcy nie budują narodowej potęgi militarnej w starym stylu, lecz umacniają wspólny euroatlantycki system bezpieczeństwa.

Czytaj więcej

Wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich: Potrzebujemy silniejszych Niemiec
Reklama
Reklama

Czy są już jakieś reakcje na tę propozycję? Z kim pan o tym rozmawiał?

Rozmawiałem z większością czołowych polityków niemieckich. Reakcje były najczęściej przychylne, ale niezobowiązujące. W przeforsowanie takiego projektu trzeba by zainwestować sporo kapitału politycznego. Czegoś takiego nie dostrzegłem. W Berlinie nie ma nastroju do politycznych innowacji. W dodatku jest silna obawa, że strona polska nie będzie skłonna do współpracy. Uważałem, że warto podjąć poważną rozmowę na ten temat, ponieważ już ona sama ożywiłaby stosunki polsko-niemieckie i to w sprawie, która dotyczy najpilniejszych zagadnień europejskiego bezpieczeństwa. Można by stworzyć model współpracy, do którego mogłyby przystąpić inne państwa, zwłaszcza te w regionie Morza Bałtyckiego. W interesie Niemiec powinno leżeć wciąganie Polski do współpracy wojskowej w Europie. Nam powinno zależeć na wciąganiu Niemiec w sprawy bezpieczeństwa naszego regionu, w tym Ukrainy. Chodzi przede wszystkim o to, aby uwaga polityki niemieckiej była w sposób trwały skierowana na Ukrainę i Europę Środkowo-Wschodnią a nie na Rosję, która na długo pozostanie źródłem zagrożenia dla Europy.

Czytaj więcej

Ambasador Niemiec dla „Rzeczpospolitej”: Nie chcemy prowadzić polityki przeciwko USA, ale razem z USA

Co może zachęcić Niemców?

Niemcy nie mają w Europie nadmiaru partnerów wśród dużych państw. Z Francją współpraca idzie opornie. Ostatnio Berlin „odkrył” Włochy i to mnie nie dziwi, bo pani (Giorgia) Meloni odgrywa bardzo ciekawą rolę w Europie, ale geografia jednak nieco ogranicza tę współpracę. Polska mogłaby być dla Niemiec ważnym partnerem.

Nam powinno zależeć na wciąganiu Niemiec w sprawy bezpieczeństwa naszego regionu, w tym Ukrainy

Janusz Reiter, były ambasador Polski w Niemczech i USA

Jakie mogą być wątpliwości po polskiej stronie?

Po pierwsze, jeśli ktoś programowo odrzuca współpracę z Niemcami, nie może być zainteresowany tym projektem. Istnieje też pewnie obawa, że strona niemiecka nie wykaże wystarczającego zainteresowania i cała sprawa skończy się rozczarowaniem. Nie podzielam tej obawy. Uważam, że już sama poważna dyskusja może mieć wartość. Tu nie chodzi o to, żeby Niemcy dały Polsce „prezent”, jak to nazywali niektórzy w niemieckich mediach. To jest oferta współpracy.

Czy nie boi się pan, że w przypadku nagłośnienia propozycji może ona dać paliwo np. AfD?

Dzisiaj AfD nie ma dosyć siły, aby zablokować taki projekt. Jak będzie za 5 czy 10 lat, nie wiem. Dlatego teraz trzeba tworzyć fakty, które będą trwałe i odporne na zmienne koniunktury polityczne. Teraz tworzy się nowy układ sił także w Europie. I wraca pytanie o rolę Niemiec. AfD i inne siły nacjonalistyczne będą chciały przy tej okazji wyplątać Niemcy z „krępujących” zobowiązań międzynarodowych. Przywrócić im jak najwięcej suwerenności w tradycyjnym rozumieniu. Stąd powinowactwo ideowe pomiędzy tą partią a ruchem MAGA. Dla nas to jest groźna tendencja.

Reklama
Reklama

Czy wschodnia flanka NATO ma z perspektywy naszych sojuszników realne znaczenie?

Jeżeli Europa ma nabrać siły, musi się tego nauczyć na wschodzie kontynentu, w zetknięciu ze swym przeciwnikiem – Rosją. Partnerstwo z Indiami czy Brazylią jest ważne zwłaszcza gospodarczo, ale prawdziwą siłę Europa musi wykazać na wschodzie. Obrona Ukrainy to jest geopolityczna misja na wiele lat. Bez udziału Niemiec i Polski ona się nie powiedzie.

Czytaj więcej

Marek Kutarba: Czy Niemcy będą bronić przesmyku suwalskiego przed Rosją?

Kim mogą być sojusznicy tego projektu?

W Niemczech ci, którym zależy na tym, żeby ich kraj utrzymał zachodni kurs zapoczątkowany przez pierwszego kanclerza, Konrada Adenauera. W niemieckim języku politycznym to się nazywa Westbindung. Ta polityka doprowadziła do gruntownej reorientacji Niemiec, zakotwiczyła to państwo w świecie zachodnim. Po 80 latach to paliwo się wyczerpuje. Trzeba je uzupełnić. Kiedy ten system europejski, w którego geograficznym centrum są Niemcy, powstawał, Polska nie miała nic do powiedzenia. Dzisiaj, kiedy on wymaga korekt, Polska nie może stać na uboczu. Tyle że to wymaga podjęcia dialogu i współpracy z Niemcami. Tylko w ten sposób można wywrzeć wpływ na polityczne wybory, których dokonuje to państwo.

Czy temat pojawia się na konferencji?

Jeżeli tak, to tylko w kuluarowych rozmowach. Po obu stronach on nie ma politycznego patrona. Poparcie, którego udzielił ambasador Wolfgang Ischinger, przewodniczący Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, jest z tego punktu widzenia cenne.

Janusz Reiter

przewodniczący Centrum Stosunków Międzynarodowych,  były ambasador w USA i Niemczech 

Dyplomacja
Donald Trump skłamał mówiąc o Iranie w orędziu o stanie państwa?
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Dyplomacja
Donald Tusk o Karolu Nawrockim: Wprowadzili go na pole minowe. Ktoś powie, że to zdrada
Dyplomacja
Co Wołodymyr Zełenski usłyszał od Donalda Trumpa? Nieoficjalne doniesienia, jest reakcja Rosji
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Dyplomacja
Donald Trump zmusi Wielką Brytanię, by się nie zmniejszyła?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama