Tegoroczna Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa po raz kolejny potwierdziła, że jest jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym forum debaty o światowym bezpieczeństwie. Dowody to nadzwyczaj liczna reprezentacja światowych liderów bądź ich przedstawicieli; seria niezwykle ważnych, choć zamkniętych rozmów bilateralnych i otwartych wystąpień polityków.
Rozmowy o przyszłości relacji transatlantyckich i sytuacji w Ukrainie – choć zdominowały konferencję – nie odwróciły kompletnie uwagi od innych spraw; problemów Gazy, relacji z Iranem, bezpieczeństwa w Arktyce czy napiętej sytuacji w obszarze Indo-Pacyfiku. Poświęcono tym tematom sporo czasu i uwagi, jednak najbardziej oczekiwanym gościem w Monachium był amerykański sekretarz stanu Marco Rubio.
Konferencja w Monachium: czym Marco Rubio różni się od J.D. Vance’a?
Nie można oderwać jego wizyty i oczekiwanego wystąpienia od szczególnego kontekstu, którym była zeszłoroczna połajanka, jaką Europejczycy usłyszeli od amerykańskiego wiceprezydenta J.D. Vance’a. Wyjątkowo dobrze pamięta się w Monachium frontalny atak na pogrążającą się – jego zdaniem – w politycznym i aksjologicznym chaosie Europę.
Czytaj więcej
Los Stanów Zjednoczonych i Europy jest powiązany - zapewnił na Konferencji Bezpieczeństwa w Monac...
J.D. Vance to ideolog MAGA – słyszałem w korytarzach – Rubio to profesjonalista i dyplomata, ostatni może przedstawiciel republikanów w kręgu Donalda Trumpa, użyje więc z pewnością innego języka – spekulowano. I mieli rację ci, którzy uznali, że Waszyngton będzie szukał nowej formy komunikowania się z europejskimi partnerami. Padły słowa o wspólnej historii, wspólnym dziedzictwie dwóch wojen, wspólnie popełnionych błędach i wyzwaniach, jakie stoją na ścieżce odbudowy zagubionych wartości cywilizacyjnych. Mam jednak wrażenie, że Rubio, nazywając Europejczyków „przyjaciółmi” i motywując do odbudowy porzuconej „wielkości”, starał się przede wszystkim przełożyć na zrozumiałą w europejskich stolicach narrację ruchu MAGA. Mówił o tym niemal wprost i w niewielkim stopniu spotykał się z kontrą.