Od kilku dni w polskich mediach bardzo popularnym tematem jest opisana przez „Die Welt”, jeden z głównych niemieckich dzienników ogólnokrajowych, gra wojenna dotycząca rosyjskiego ataku na Litwę w rejonie przesmyku suwalskiego. Popularność zawdzięcza wynikowi, który sprowadzony został do całkowitej porażki NATO w zaledwie trzy dni. Chociaż dodajmy od razu, że te trzy dni to już raczej wynik fantazji opisujących, a nie wnioski z symulacji.
Jak się robi gry wojenne po niemiecku?
W dużym skrócie: gra symuluje kryzys na granicy litewsko-białoruskiej w październiku 2026 r. Rzecz dzieje się po wymuszeniu na Ukrainie niekorzystnego pokoju. Zespół „czerwony” (Kreml) konstruuje prowokację wokół „korytarza humanitarnego” do Królewca. Standardowo rosyjskie siły po manewrach prowadzonych na Białorusi nie wracają do kraju, lecz zajmują południową Litwę (rejon Mariampol/Suwałki), budując fortyfikacje i blokując lądowe połączenie NATO z krajami bałtyckimi. W akcji bierze udział kilkanaście tysięcy rosyjskich żołnierzy.
Zespół „niebieski” (utożsamiany z Berlinem) reaguje uruchomieniem procedur kryzysowych – ogłoszeniem stanu zagrożenia, kampaniami informacyjnymi, zastosowaniem europejskiej klauzuli art. 42 Traktatu UE (klauzula tzw. wzajemnej obrony) i uruchomieniem sił szybkiego reagowania (5 tys. żołnierzy). Co jednak w całej symulacji najważniejsze – zespół „niebieski” i całe NATO unika bezpośredniej konfrontacji kinetycznej. Niemiecka brygada na Litwie nie rusza się nawet z miejsca stacjonowania. Powód: Rosjanie zaminowali podejścia do bazy.
Równocześnie USA dystansują się od sytuacji – sekretarz stanu występuje w roli mediatora, lecz blokuje pełne uruchomienie obronnych planów NATO. Polska w tej układance – poza ruchami politycznymi (konsultacje, propozycje działań testujących Rosjan, oczekiwanie na decyzje USA) – pozostaje militarnie bierna, a jej rola jest wyraźnie drugoplanowa.
Z kolei Rosja w symulacji stosuje „kij i marchewkę” wobec Niemiec (groźba ataków na infrastrukturę, oferty gazu dla wschodu RFN). Symulacja kończy się otwartym pytaniem: czy korytarz zostanie utrzymany? Wynik: Rosja osiąga cele bez silnej odpowiedzi militarnej ze strony NATO, a Europa tkwi w debatach politycznych.