Amerykanie podjęli wstępne konsultacje z polskimi władzami w sprawie udziału w wirtualnym spotkaniu 9–10 grudnia. Dla Joe Bidena to fundamentalne wydarzenie, które ma pokazać, że demokracje są bardziej skuteczne od takich reżimów autorytarnych, jak Chiny czy Rosja, i do nich należy XXI wiek. Rok później amerykański prezydent chce zorganizować kolejny szczyt demokracji, tym razem już z fizycznym udziałem przywódców państw.

Do kogo należy przyszłość, a kto należy do schodzącego świata, ma więc fundamentalne znaczenie. Dlatego, jak wynika z naszych informacji, listę uczestników opracowuje nie Departament Stanu, ale bezpośrednio Biały Dom. Brane pod uwagę są dwa kryteria, które wskazują nie tylko na funkcjonowanie samego systemu politycznego, ale i efekty jego działania, czy jest skuteczny. Pierwsze kryterium to przestrzeganie procedur demokratycznych i zdrowie gospodarki. Drugie to udział w rozwiązywaniu problemów o charakterze międzynarodowym: walka ze zmianą klimatu, zapewnienie zdrowia publicznego (walka z pandemią), wspieranie bezpieczeństwa międzynarodowego.

Węgry bez zaproszenia

Polska nie wypada tu najgorzej. Waszyngtoński Freedom House uważa, że jest krajem „wolnym" z wynikiem 82 pkt na 100, podobnie do wychodzącej z trumpowej traumy Ameryki (83/100). Węgry, które najpewniej nie otrzymają zaproszenia, są natomiast jedynym krajem UE, który został uznany za „częściowo wolny" (69/100). Polska może nie jest mistrzem w powstrzymywaniu ocieplenia klimatu, a poziom szczepień na Covid-19 (50,7 proc. w pełni zaszczepionych) wypada blado na tle Unii (61,5 proc.), ale pozostaje jednym z najbardziej lojalnych członków NATO.

Czytaj więcej

Duda o współpracy Polska-USA: Jeszcze nie tak bliska jak za Trumpa

Źródła dyplomatyczne wskazują jednak, że sytuacja jest dynamiczna, zarówno jeśli chodzi o wolność mediów (lex TVN), respektowanie praw mniejszości LGBT, jak i zapewnienie niezależności sądownictwa. A oficjalne zaproszenia nie zostały jeszcze wysłane.

Z krajów naszego regionu udziału w spotkaniu są pewne państwa bałtyckie, z których przywódcami Joe Biden spotkał się już latem na szczycie NATO w Brukseli. Ale do grona zaproszonych mogą też dołączyć „rozwijające się" demokracje: Ukraina, Armenia, Gruzja, Mołdawia.

Brak zaproszenia na szczyt demokracji to jak zepchnięcie danego państwa na margines Zachodu. Dlatego odrzucenie naszego kraju miałoby poważne skutki dla polsko-amerykańskich relacji. I bez tego przechodzą one najgorszą fazę od 1989 r.: choć Joe Biden jest już prezydentem dziewięć miesięcy, znalazł tylko kilka minut na bezpośrednie spotkanie na stojąco z Andrzejem Dudą w kuluarach wspomnianego szczytu NATO. Do takich rozmów nie dojdzie także w czasie czterodniowego pobytu polskiego prezydenta z okazji dorocznej sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.

Andrzej Duda, najwyraźniej zmęczony tak długim upokorzeniem, zmienił strategię medialną opisywania stanu relacji z USA. Teraz krajem, któremu zależy na braku kontaktów, przynajmniej na razie, zdaje się być Polska. Duda mówił bowiem o konieczności „refleksji" ze strony Waszyngtonu nad swoim zachowaniem w sprawie Nord Stream 2. Prezydent porównał wręcz los, jaki spotkał w tym przypadku Polskę, z niedawnym doświadczeniem Francuzów, z którymi Australia zerwała umowę na dostawę 12 okrętów podwodnych, aby natychmiast zawrzeć podobne porozumienie ze Stanami i Wielką Brytanią. O ile w obu przypadkach Biały Dom działał bez ostrzegania sojuszników, o tyle jednak sojusz z Canberrą i Londynem jest wynikiem bezpośredniej inicjatywy Bidena, podczas gdy gazociąg budują od wielu lat Niemcy. Ale Duda przekonywał, że decyzja USA wzbudza „ogromne wątpliwości" i „ogromny żal". Prezydent kontynuował w tym duchu: „administracja prezydenta Joe Bidena (Polak tu przejęzyczył się, mówiąc o Donaldzie Trumpie) ma wiele problemów, w tym Afganistan, którymi musi się zająć, i są to znacznie bardziej pilne potrzeby niż współpraca w relacjach z Polską, w których nic złego się nie dzieje".

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Rosja 200 km od Warszawy

Ochłodzenie relacji z Ameryką następuje jednak w bardzo delikatnym momencie, gdy Rosja umacnia obecność wojskową na Białorusi, 200 km od Warszawy. Odejście Angeli Merkel zapowiada też niepewny okres w relacjach z Niemcami, najważniejszym naszym partnerem w Europie. A spór o Turów pokazał ograniczenie współpracy regionalnej w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Program spotkań prezydenta w Nowym Jorku póki co nie umacnia jednak obrazu państwa, które pretenduje do gry w głównym nurcie zachodnich demokracji. Pomijając przywódców krajów naszego regionu, Andrzej Duda spotkał się z prezydentem Turcji Recepem Erdoganem, Mongolii Uchnaagijnem Chürelsüchem oraz Brazylii Jairem Bolsonaro. Wedle indeksu Freedom House Brazylia jest co prawda uważana za pełną demokrację i zbiera więcej (74/100) punktów od Węgier, ale sam Bolsonaro, który wiosną ma odwiedzić Polskę, stanowi jasne zagrożenie dla przestrzegania zasad państwa prawa.