Sprawa ma duże znaczenie dla praw osób transpłciowych w zatrudnieniu - twierdzi RPO.  Po raz pierwszy polski sąd rozpatrywał bowiem zarzut naruszenia zasady równego traktowania ze względu na tożsamość płciową na podstawie ustawy o równym traktowaniu z 3 grudnia 2010 r. Nie zakazuje ona wprost dyskryminacji ze względu na tę cechę. Niedozwolone jest jednak nierówne traktowanie - m.in. w obszarze zatrudnienia, także niepracowniczego – ze względu na płeć.

Nie chciała męskiego munduru

Osoba transpłciowa została przyjęta do pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej w firmie ochroniarskiej. W czasie rekrutacji zleceniodawca traktował powódkę jak kobietę. Tak funkcjonowała ona w społeczeństwie i tak była odbierana. Ponieważ jednak proces sądowy o ustalenie płci był wówczas w toku, formalnie posługiwała się dokumentem tożsamości wskazującym płeć męską. Gdy odkrył to zleceniodawca, to w upokarzających okolicznościach uniemożliwił jej podjęcie obowiązków. Postawił warunek:  zgodę na pracę w męskim umundurowaniu.

Powódka skierowała więc do sądu pozew o odszkodowanie (a jednocześnie zadośćuczynienie) za naruszenie zasady równego traktowania ze względu na płeć (tożsamość płciową) poprzez dyskryminację bezpośrednią i molestowanie. Sąd I instancji oddalił powództwo. Powódka wniosła apelację.

Wtedy do sprawy przyłączył się RPO. Dowodził, że sąd I instancji błędnie zastosował ustawę o równym traktowaniu. Przyjął bowiem, że powódka powinna była udowodnić fakt naruszenia zasady równego traktowania, podczas gdy ustawa przenosi ciężar dowodu na pozwanego. Rzecznik przedstawił także kontekst sytuacji prawnej osób transpłciowych w Polsce, zwłaszcza w obszarze zatrudnienia, gdzie nierówne traktowanie dotyka je najczęściej.

Czytaj więcej

RPO: osoby transpłciowe dyskryminowane na rynku pracy

29 września 2020 r. Sąd Okręgowy zmienił wyrok sądu I instancji i uwzględnił powództwo w całości, w tym roszczenie o odszkodowanie. Uznał za zasadne zarówno zarzut naruszenia prawa procesowego, jak i materialnego - zgodnie z argumentacją powódki i RPO.

W ustnym uzasadnieniu sąd wskazał, że choć kwestia transseksualizmu nie doczekała się samodzielnej regulacji w Polsce, to jednak częścią polskiego porządku prawnego jest zakaz dyskryminacji osób transseksualnych, bowiem zasada ta stanowi element prawa wspólnotowego. Podkreślił też, że „ustawa o równym traktowaniu wdraża przepisy UE. Należy więc dokonywać wykładni tych przepisów w sposób zgodny z zasadami prawa wspólnotowego i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE."

Od tego wyroku  skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego złożył Prokurator Generalny. Twierdzi on m.in., że pracodawca (przedsiębiorca) został ograniczony w swoich wolnościach i prawach konstytucyjnych związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej - „mimo że w istocie nie wykazywał żadnych działań dyskryminujących”.

Autopromocja
CYFROWA.RP.PL

Jak cyfrowa rewolucja wpływa na biznes i życie codzienne

CZYTAJ WIĘCEJ

Swoboda działalności kontra godność człowieka

RPO jest skardze przeciwny i wniósł, by SN ją oddalił.

"Nie ulega wątpliwości, że tożsamość płciowa osoby transpłciowej podlega ochronie prawnej – także w okresie przed sądowym ustaleniem płci. A odmowa przyznania stroju kobiecego powódce i wymóg, by obowiązki wykonywała w stroju męskim, stanowiły przejaw jej dyskryminacji. Gdyby powódka nie była osobą transpłciową, uzyskałaby możliwość noszenia stroju zgodnego z jej tożsamością płciową. Została zaś potraktowana mniej korzystanie wyłącznie ze względu na tożsamość płciową: fakt, że pozostaje metrykalnie płci męskiej, a wygląda, zachowuje się i czuje się jak kobieta" - z tą argumentacją Sądu Okręgowego zgadza się RPO.

W piśmie procesowym do SN Rzecznik przedstawił szczegółowo standardy ochrony prawnej osób transpłciowych. Przywołał stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, że tożsamość płciowa osób transpłciowych podlega ochronie także w okresie przed dokonaniem prawnej tranzycji (wyrok z 11 października 2018 r. w sprawie S.V. przeciwko Włochom, skarga nr 55216/08).

- W świetle norm konwencyjnych oraz konstytucyjnych, przyznanie ochrony sądowej przed dyskryminacją w zatrudnieniu osobie transpłciowej stanowi realizację wymogu zapewnienia sprawiedliwości społecznej oraz zasady równości. Nie ma przy tym znaczenia fakt, że do sądowego ustalenia płci powódki doszło później. Osoby transpłciowe są bowiem nimi bez względu na to, czy doszło do sądowego ustalenia płci, czy też nie - twierdzi RPO.

Podkreślił, że wymaganie od powódki, by nosiła strój męski, stanowiło nieuzasadnioną ingerencję w jej najbardziej intymną sferę osobistą, jaką jest przeżywanie swej tożsamości płciowej, znajdującej się pod ochroną prawną jako dobro osobiste i jako zabroniona przesłanka dyskryminacji.

Zdaniem Rzecznika, zarzut naruszenia przez sąd art. 22 Konstytucji, gwarantującego swobodę działalności gospodarczej nie zasługuje na uwzględnienie. Ograniczenie wolności gospodarczej może być bowiem uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób.

- Zakaz naruszania godności człowieka i zakaz dyskryminacji stanowią samodzielną, konstytucyjną granicę wolności umów. Zasada równego traktowania wyznacza ramy dopuszczalnych zachowań uczestników obrotu gospodarczego - twierdzi RPO Marcin Wiącek.