Wraz z informacjami o nadchodzącej czwartej fali koronawirusa pojawiają się pomysły, jak można jej zaradzić. Na razie akcja szczepień nie rozwija się tak pomyślnie, jak chciałby tego m.in. rząd. Pojawiają się pomysły przymusowego zaszczepienia osób zatrudnionych w służbie zdrowia czy edukacji. Wzorem Francji padają też propozycje, aby wprowadzić preferencje dla zaczepionych we wstępie do niektórych miejsc, co wiązać się ma z zakazem wstępu dla niezaszczepionych. Spytaliśmy ekspertów, co sądzą o możliwości wprowadzenia takich rozwiązań. Opinie są różne. Warto wziąć je wszystkie pod uwagę, oceniając pomysł wprowadzenia ograniczeń.

Czytaj także:

Fałszywe zaświadczenia o szczepieniu dostępne w internecie

Czy zaszczepieni i niezaszczepieni powinni mieć różne prawa

Rząd zachęci do szczepień rękami pracodawców

Groźne My i Oni, czyli o restrykcjach szczepionkowych

Nowy pomysł rządu - praca tylko dla zaszczepionych

Ich zwolennicy podkreślają m.in., że jest to uzasadnione ochroną zdrowia ogółu, a brak chęci poddania się szczepieniu to przejaw egoizmu i braku odpowiedzialności wobec współobywateli. Jednocześnie ważne jest, by władza pamiętała o legalności wprowadzania restrykcji dla niezaszczepionych.

Z kolei sceptycy wprowadzenia regulacji uzależniających możliwość wstępu np. do restauracji dla osób bez „paszportu" zwracają uwagę m.in. na to, że skoro szczepienia nie są obowiązkowe, to trudno mówić o ograniczaniu codziennego życie niezaszczepionych obywateli i trzeba pamiętać, co w sprawie wprowadzania potencjalnych ograniczeń dla obywateli mówi obecnie obowiązujące prawo.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Adam Bodnar , były rzecznik praw obywatelskich dr hab. profesor Uniwersytetu SWPS

Jestem zwolennikiem ustawowego uregulowania kwestii dopuszczalności wstępu do niektórych obiektów tylko dla osób zaszczepionych. Byłoby to pewne ograniczenie wolności obywatelskich, ale proporcjonalne i uzasadnione wyższym celem, jakim jest ochrona zdrowia ogółu obywateli. Przecież pandemia Covid-19 przyniosła wiele ofiar śmiertelnych i należy podejmować działania, które by redukowały ryzyko dalszych zgonów z tego powodu. Takie rozwiązanie byłoby czymś pośrednim między brakiem ograniczeń a powszechnym obowiązkiem szczepień. Tym samym nie naruszałoby Konstytucji RP. Należałoby przy tym stworzyć wyjątki dla osób, które z różnych uzasadnionych przyczyn nie mogą się zaszczepić.

Wojciech Mazur , sędzia NSA, prezes Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie

Absolutnie jestem za udogodnieniami i zniesieniem obostrzeń dla zaszczepionych i wprowadzeniem ograniczeń dla tych, którzy nie chcą się zaszczepić przeciwko Covid-19. Oczywiście poza przypadkami, kiedy jest to niemożliwe ze względów medycznych czy zdrowotnych. Pandemia nie zniknęła. Pozostanie z nami na długo. Szczepienie się i przestrzeganie obostrzeń, zwłaszcza noszenie maseczki w miejscach zamkniętych, to jedyny sposób na ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa, tym bardziej że szczepienia są powszechnie dostępne. To przejaw troski nie tylko o współobywateli, ale i o państwo. Szczepienia to obecnie bowiem jedyna droga do względnej normalności i przede wszystkim uchronienia systemu opieki zdrowotnej przed kolejną zapaścią. Nie znajduję żadnych argumentów za odmową szczepienia, poza medycznymi i zdrowotnymi. Nie uważam, że to kwestia naruszenia wolności obywatelskich. To raczej przejaw egoizmu i braku odpowiedzialności wobec innych obywateli, zwłaszcza tych, którzy z przyczyn zdrowotnych nie mogą się zaszczepić.

prof. Ireneusz C. Kamiński , Instytut Nauk Prawnych PAN, były sędzia ETPC ad hoc

Władze w ramach swych uprawnień mogą wiele. Dziś nie ma skoku zachorowań epidemicznych i w takim momencie różne posunięcia segregujące są przyjmowane trudniej. Ale uzyskanie odporności zbiorowej społeczeństwa jest w interesie państwa, gospodarki, nas wszystkich. Gdyby więc w Strasburgu pojawiły się skargi osób twierdzących, że są ofiarami bezprawnej segregacji, bo np. nie mogły wejść do restauracji, gdyż nie chciały się zaszczepić, to sądzę, że Trybunał uzna ich skargi za niedopuszczalne – z uwagi na interes publiczny, który przemawia za ograniczeniami. Ważne jednak, by władza pamiętała o legalności procedury ich wprowadzania.

Jerzy Naumann , adwokat

Są przynajmniej dwa punkty widzenia. Pierwszy to wzgląd na poczucie wolności decyzji tych, którzy szczepić się nie chcą; drugi to ochrona tych, którzy się zaszczepili i nie chcą ryzykować. W pierwszym przypadku będziemy mówić o ograniczeniach, w drugim zaś – o preferencjach dla zaszczepionych. Osobiście to drugie podejście jest mi zdecydowanie bliższe. Jesteśmy na wojnie: nie militarnej, lecz zdrowotnej. Mamy dziesiątki tysięcy ofiar, których w znacznej części można było uniknąć, bo chorują (i umierają) głównie niezaszczepieni. Na wojnie wolności obywatelskie są ograniczane, by uratować jak najwięcej istnień. Wrogiem jest wirus, którego trzeba pokonać, aby przywrócić normalność, a więc także swobody obywatelskie. W tym celu trzeba jak najskuteczniej chronić i preferować zaszczepionych.

Dylemat: wolność czy życie, jest zatem oczywisty do rozstrzygnięcia.

Barbara Piwnik, sędzia Sądu Okręgowego Warszawa-Praga

Nie ma żadnego usprawiedliwienia, by wprowadzać niedogodności dla osób, które się nie zaszczepiły. Takim uzasadnieniem nie jest też obawa przed czwartą falą pandemii. Jeśli chcemy podejmować jakiekolwiek działania w stosunku do obywateli, to należy się zastanowić, co o tym mówi prawo. W tej sprawie jest bardzo precyzyjne. Zastanawiam się, do kiedy rządzący chcą dzielić już nie tylko społeczeństwo, ale i rodziny oraz osoby najbliższe. Przestrzegam przed próbą znaczenia ludzi w miejscach publicznych. Obywatel powinien być przygotowany do życia w taki sposób, żeby sam umiał wybrać to, co dla niego najlepsze.

prof. Ryszard Piotrowski , konstytucjonalista, UW

Skoro szczepienia nie są obowiązkowe i skoro nie wprowadzono stanu klęski żywiołowej, to nie bardzo wyobrażam sobie, w jaki sposób można ograniczać codzienne życie niezaszczepionych obywateli. Byłby to precedens, który sprawia, że mamy obywateli dwóch kategorii: różnicuje się ich według pewnej cechy. A to przecież może zmierzać dalej. Mówiąc o czwartej fali pandemii, mówimy o sytuacji hipotetycznej, która może się zdarzyć. To z pewnością nie jest powód do ograniczania praw i wolności obywatelskich. W tej sprawie jest wiele wątpliwości. Poprzednie ograniczenia dotyczyły wszystkich obywateli. Teraz mówimy jedynie o grupie osób niezaszczepionych. A co zrobić z tymi, którzy nie zaszczepili się, bo ze względów zdrowotnych zrobić tego nie mogą? Oni będą mogli korzystać z restauracji czy nie? I kto to sprawdzi? W jaki sposób? Trzeba sobie uczciwie odpowiedzieć na te pytania, zanim podejmie się decyzję. Rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy ze stycznia 2021 r. zobowiązuje do tego, by troszcząc się o wysoki poziom wyszczepialności, zapewnić, że nikt nie jest dyskryminowany ze względu na to, że nie został zaszczepiony. Albo ze względu na skutek ryzyka zdrowotnego, albo dlatego, że nie chce.

prof. Robert Flisiak , prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych

Należy na to spojrzeć zupełnie inaczej, inaczej powinna wyglądać retoryka. Ograniczenia, jeżeli będą konieczne ze względu na sytuację epidemiologiczną, powinny być wprowadzane w regionach zagrożonych. Z tych ograniczeń powinni być wyłączeni ci, którzy nie stwarzają zagrożenia dla siebie i otoczenia, czyli zaszczepieni i ozdrowieńcy. Zakażenie osoby wrażliwej zależy przede wszystkim od jego masywności. To wiedza znana w chorobach zakaźnych od dawien dawna i potwierdzona w przypadku SARS-CoV-2. Jeśli mamy osobę zakażoną, w której organizmie wirus ma niekorzystne warunki do namnażania się, to nie osiągnie takiej wiremii jak u osoby niezaszczepionej. U zaszczepionych możemy obserwować kolonizację częściową, ale namnażanie wirusa jest zdecydowanie mniejsze.

Paweł Basiukiewicz , internista, kardiolog, do 1 czerwca kierownik oddziału covidowego szpitala w Grodzisku Mazowieckim

Moim zdaniem ograniczenia dla niezaszczepionych to ewidentny podział ludzi na lepszych i gorszych z powodu poddania się bądź niepoddania się zabiegowi medycznemu. Taki podział może budzić wzajemną niechęć i agresję z obu stron. Nadal nie mamy też twardych danych, czy wprowadzone restrykcje są kosztowo efektywne – czy fakt, że gospodarka i życie społeczne traci, jest opłacalne w kontekście potencjalnej redukcji liczby zakażeń. Na pewno ze szczepień korzystają osoby starsze, obciążone, z wielochorobowością. Na danych z Izraela widać, że w tych grupach efektywność szczepień jest wysoka, jeśli chodzi o redukcję zgonów i ciężkich przebiegów choroby. Natomiast jest wątpliwe, czy w przypadku dzieci i młodzieży potencjalne szkody, jakie wynikną po zaszczepieniu, nie przewyższą potencjalnych zysków.