Reklama

Auta z zagranicy zalewają rynek

Do końca roku Polacy sprowadzą z zagranicy ok. 750 tys. używanych samochodów. Największe wzięcie mają auta o wartości poniżej 20 tys. zł. Są jednak wyeksploatowane. Liderem rynku jest volkswagen: passat i golf

Publikacja: 29.11.2010 00:48

Golf jako jeden z niewielu samochodów w swojej klasie ma wszystkie koła zawieszone niezależnie

Golf jako jeden z niewielu samochodów w swojej klasie ma wszystkie koła zawieszone niezależnie

Foto: Rzeczpospolita, Robert Przybylski rp Robert Przybylski

Mniejsze w tym roku zakupy nowych samochodów prywatni nabywcy rekompensują sobie na rynku sprowadzanych z zagranicy aut używanych. Jak poinformowało Ministerstwo Finansów, od stycznia do końca października prywatni importerzy wwieźli do Polski 627,6 tys. samochodów. Instytut Samar szacuje, że do końca 2010 roku ich liczba sięgnie blisko 750 tys. Byłby to lepszy wynik niż w roku ubiegłym. Wtedy do kraju wjechało mniej niż 700 tys. takich aut.

[srodtytul]Popyt na dziesięcioletnie i starsze[/srodtytul]

Właściciele autokomisów mogą być zadowoleni: popyt na używane auta, a w konsekwencji prywatny import, są wyższe od wcześniejszych prognoz. Po tym, jak w ubiegłym roku liczba sprowadzanych aut spadła o jedną trzecią w porównaniu z rokiem 2008, oczekiwano, że rynek dalej będzie się kurczył. Jednak po śnieżnej i mroźnej zimie, która unieruchomiła sprowadzających w domach, a klientów odstraszyła od zakupów, popyt wzrósł. W kolejnych miesiącach import ustabilizował się na poziomie 64 – 66 tys. aut miesięcznie. W październiku wyniósł 63,9 tys. sztuk. Nieco więcej niż miesiąc wcześniej.

[wyimek]750 tysięcy używanych aut zostanie sprowadzonych do Polski tym roku – szacuje Samar[/wyimek]

Ale kryzys robi swoje: kondycja finansowa kupujących jest słaba. Widać to po wartości kupowanych pojazdów. Na największej na południu kraju giełdzie samochodowej w Mysłowicach największym powodzeniem cieszą się samochody do 20 tys. zł. – Rynek zrobił krok do tyłu. Sprzedają się przede wszystkim samochody tanie, już mocno „przechodzone” – przyznaje kierownictwo giełdy.

Reklama
Reklama

Ten niekorzystny trend potwierdza Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. W ostatnich miesiącach udział w prywatnym imporcie aut najstarszych, mających ponad dziesięć lat, zwiększył się o 7 proc.

I to mimo faktu, że od dwóch lat tych właśnie pojazdów stopniowo ubywało. Jednocześnie zmalał udział aut nowszych, w wieku do czterech lat. Jak powiedział „Rz” Remigiusz Smoliński z niemieckiego portalu Mobile.international, średni wiek auta poszukiwanego przez osoby z Polski to siedem – dziesięć lat.

[srodtytul]Jak sprowadzać, to volkswagena[/srodtytul]

Jakie auta preferują Polacy? Niekwestionowanym liderem rynku samochodów używanych jest volkswagen. W samym październiku sprowadzono do Polski prawie 11,4 tys. aut tej marki, co stanowi prawie 18 proc. rynku. Na drugim miejscu znalazł się opel (7,7 tys. aut), na kolejnych renault (prawie 6 tys.), ford (5,4 tys.) oraz audi (4,8 tys.). Wśród preferowanych modeli prowadzą Volkswagen Passat oraz Golf. W przypadku opli liderem jest astra, a z audi najbardziej poszukiwany jest A4. Do najważniejszych rynków dostarczających nam używane samochody od lat należą Niemcy.

Systematycznie spada natomiast liczba sprowadzanych aut z USA. W ubiegłym roku przywieziono ich 15,3 tys. sztuk, a tylko w jednym miesiącu – w grudniu – liczba sprowadzanych pojazdów spadła poniżej tysiąca. W tym roku nie sięgnęła tego poziomu ani razu, a w ostatnich dwóch miesiącach spadła poniżej 800 sztuk. W całym roku – w porównaniu z ubiegłym – ten import może być więc o blisko połowę niższy. Tu także – choć o opłacalności tego importu decyduje przede wszystkim kurs dolara – widać niechęć do dużych wydatków. Z USA opłaca się sprowadzać bowiem auta drogie.

– Im droższe, tym większy zysk w porównaniu z podobnym samochodem z rynku europejskiego – tłumaczy Krzysztof Jucewicz, właściciel firmy WISE Polska zajmującej się sprowadzaniem amerykańskich samochodów.

Reklama
Reklama

[srodtytul]Wszystko zależy od złotego[/srodtytul]

Co będzie w roku przyszłym? O wszystkim ostatecznie będą decydować kursy walut. A także sytuacja gospodarcza i skłonność Polaków do większych wydatków. Ale na razie wszystko wskazuje, że prywatny import utrzyma się na podobnym poziomie jak w tym roku. Nie należy także się spodziewać większych zmian w jego strukturze wiekowej. Jak podaje Samar, jedynie 10,64 proc. używanych samochodów sprowadzonych w ciągu dziesięciu miesięcy tego roku nie przekroczyło czterech lat, 46,12 proc. miało od czterech do dziesięciu lat, natomiast 43,24 proc. było starszych niż dziesięć lat. Te proporcje mogłoby zmienić wprowadzenie podatku ekologicznego preferującego auta oszczędniejsze, o mniejszej emisji CO2. – To byłoby najlepsze narzędzie do odmłodzenia parku aut. Gdyby wprowadzić je wraz z pełnym odliczeniem VAT dla firm, na rynek aut używanych zaczęłoby trafiać więcej pojazdów w dobrym stanie technicznym i stosunkowo młodych – twierdzi prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) Jakub Faryś.

Ale choć nad podatkiem od dłuższego czasu pracuje zespół złożony z przedstawicieli rządu i branży motoryzacyjnej, sprawa nie posunęła się do przodu. – Nie należy się spodziewać takich decyzji przed wyborami do parlamentu w 2011 roku – wyjaśnia prezes Samaru Wojciech Drzewiecki. Ale zaraz zaznacza: – Potem wiele może się zdarzyć.

Jak na razie urzędnicy administracyjni usiłują hamować tylko jeden segment prywatnego importu – aut z kierownicą po prawej stronie. Sprowadza się ich coraz więcej z Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. W ubiegłym tygodniu wiceminister infrastruktury Tadeusz Jarmuziewicz zapowiedział jednak, iż rząd, wbrew naciskom Komisji Europejskiej, nie pozwoli rejestrować takich samochodów nawet za cenę procesu przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Powodem mają być względy bezpieczeństwa. Ale i to okazuje się nieskuteczne. Wystarczy inwestycja od 2 tys. (w przypadku aut tańszych, jak opel corsa) do 8 tys. (modele droższe, np. toyota avensis) w stosowne przeróbki i przełożenie kierownicy na lewą stronę. Dzięki temu samochód można już zarejestrować. Problem w tym, że spora część takich operacji dokonywana jest chałupniczo, co sprawia, że takie auta stają się jeszcze bardziej niebezpieczne.

[ramka][srodtytul]Podatek ekologiczny jako alternatywa dla akcyzy[/srodtytul]

Podatek ekologiczny nie jest tylko polskim wymysłem. W roku 2006 wprowadziło go tylko 9 państw, w 2007 – 11, w 2008 – 14. Do kwietnia 2009 roku podatek ten funkcjonował już w 15 krajach Unii Europejskiej. Europejski przemysł motoryzacyjny od dawna nawołuje do zastąpienia podatkiem ekologicznym tradycyjnego podatku samochodowego, argumentując, że ten ostatni stanowi zagrożenie dla odnowy flot samochodowych.

Reklama
Reklama

Podatek ekologiczny zastąpiłby akcyzę. Wpływy z niej przekroczyły w październiku 45,1 mln zł. Od początku roku akcyza przyniosła państwu 453,7 mln zł. To nieco więcej niż w dziesięciu miesiącach 2009 roku, kiedy do budżetu wpłynęło od prywatnych importerów aut 440,8 mln zł. W całym roku ubiegłym – 517,7 mln zł.Akcyza jest zależna od wieku pojazdu – im starszy, tym jest ona wyższa. Takie rozwiązanie jednak sprawia, że wartość sprowadzanego auta jest zazwyczaj zaniżana. Same wpływy z akcyzy są mało stabilne. Średnia wartość tego podatku przypadająca na jedno auto (nowe i używane) wynosi ok. 1,4 tys. zł. [/ramka]

Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Biznes
UE stawia na europejskie produkty, presja na Iran, słabe dane z Polski
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama