Reklama

Kolejna branża walczy o przeżycie. Tym razem cementowa

Unia jest zalewana cementem spoza Europy, obciążonym wysokim śladem węglowym. Potrzebujemy realnego rynku na niskoemisyjny cement i beton z UE – mówi Jon Morrish, przewodniczący Cement Europe, Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Cementu.

Publikacja: 12.02.2026 04:28

Jon Morrish, przewodniczący Cement Europe, Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Cementu

Jon Morrish, przewodniczący Cement Europe, Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Cementu

Foto: mat. pras.

Czy jako branża ciągle jesteście największym emitentem w Europie?

Zmieniamy się. Od 1990 r. zredukowaliśmy emisje CO2 o 29 proc., a w całej Europie realizowanych jest obecnie ponad 120 projektów innowacyjnych – od instalacji pilotażowych wychwytywania dwutlenku węgla, przez ponowne wykorzystanie materiałów odpadowych, aż po cementy o niskim śladzie węglowym. Przechodzimy z fazy badań do wdrożeń na skalę przemysłową, od planów do efektów. Na przykład w Brevik w Norwegii uruchomiono w ubiegłym roku pierwszą w branży cementowej instalację CCS, która bezpiecznie i trwale magazynuje CO2 na dnie Morza Północnego, umożliwiając tym samym produkcję pierwszego na świecie cementu o emisji bliskiej zeru.

Wytyczyliśmy ścieżkę dekarbonizacji sektora – zarówno na poziomie europejskim, jak i globalnym, co znalazło odzwierciedlenie w indywidualnych mapach drogowych poszczególnych firm. Jednak realizacja tych ambicji zależy od wprowadzenia niezbędnych instrumentów polityki gospodarczej, które zapewnią branży konkurencyjność i umożliwią jej transformację. Kluczowe w tym procesie są: dostępność dotacji publicznych, rozwój infrastruktury przesyłowej dla energii i CO2 oraz tworzenie rynków zbytu – tzw. lead markets.

Konkrety?

Potrzebujemy realnego rynku na niskoemisyjny cement i beton. Obecnie w Europie nie istnieją wiążące wymogi dotyczące stosowania materiałów o niskim śladzie węglowym. Kluczowe znaczenie mają obligatoryjne cele w zamówieniach publicznych oraz szybka reforma norm produktowych.

Czytaj więcej

Nadchodzi dobry czas dla branży cementowej? Eksperci dzielą się prognozami na ten rok

Emisje pochodzące ze spalania paliw stanowią zaledwie jedną trzecią całkowitych emisji CO2 w przemyśle cementowym, dlatego sama elektryfikacja produkcji nie jest cudownym środkiem rozwiązującym problem. Aż dwie trzecie to nieuniknione emisje procesowe, które wymagają wdrożenia technologii CCUS (wychwytywania, zagospodarowania i magazynowania dwutlenku węgla). Warunki w UE nie pozwalają jeszcze na stworzenie rentownego modelu biznesowego dla tych rozwiązań – czego dowodem jest 19 projektów przemysłu cementowego, które otrzymały wsparcie z unijnego Funduszu Innowacyjnego. Kluczowe jest, aby osiągnęły one etap ostatecznej decyzji inwestycyjnej.

Reklama
Reklama

Jakie to mają być inwestycje?

Potrzebujemy europejskiej sieci rurociągów do transportu CO2, a czas ma tu krytyczne znaczenie. Pakiet dotyczący infrastruktury CCS, którego publikację zaplanowano na połowę 2025 r., powinien zawierać bardzo konkretne rozwiązania pozwalające na szybkie wydawanie pozwoleń i budowę niezbędnych instalacji. Skuteczne wdrożenie CCS wymaga również rygorystycznej implementacji Net-Zero Industry Act (aktu UE o przemyśle neutralnym emisyjnie), w tym nałożenia na producentów ropy i gazu obowiązku udostępnienia miejsc magazynowania.

Potrzebna jest pewność regulacyjna w zakresie wykorzystania CO2, który będzie w coraz większym stopniu stawał się surowcem dla innowacyjnych procesów produkcyjnych. Wykorzystanie go ze źródeł przemysłowych, takich jak cementownie, może przynieść obopólne korzyści. Rentowność projektów wychwytywania i zagospodarowania dwutlenku węgla zależy jednak od jasnych zasad rozliczania emisji CO2 w różnych zastosowaniach.

Jednak wdrażanie systemów ograniczania emisji CO2 wymaga ogromnych nakładów. Tylko w ciągu najbliższych dziesięciu lat przemysł cementowy wpłaci do systemu ETS od 97 do 162 mld euro. Te środki powinny być reinwestowane w rozwój branży.

Tylko czy te inwestycje się zwrócą?

Cement i beton stanowią fundament europejskiego łańcucha wartości w budownictwie. Sektor budowlany generuje około 10 proc. PKB Unii Europejskiej i zapewnia zatrudnienie ponad 12 mln osób. Cement oraz beton są niezbędnymi materiałami budowlanymi dla budownictwa mieszkaniowego, infrastruktury, systemów energetycznych, obronności oraz gospodarki cyfrowej. Cement to przy tym produkt w pełni lokalny (produkowany z lokalnych surowców, wykorzystywany lokalnie), wytwarzany w ponad 200 zakładach na terenie całej UE.

Jednak wolumeny produkcji cementu (i aktywność w budownictwie) spadają na dużych rynkach, takich jak Niemcy, Francja czy Włochy. Sektor budowlany zmaga się z długofalowym kryzysem mieszkaniowym, podczas gdy obecne zasoby mieszkaniowe starzeją się w szybkim tempie. Europa musi pilnie opracować strategię mieszkaniową i napędzić ożywienie gospodarcze poprzez budownictwo, kładąc silny nacisk na budowę nowych mieszkań oraz rozwój infrastruktury na całym kontynencie.

Reklama
Reklama

Od 2016 r. przemysł cementowy odnotowuje znaczny wzrost importu z krajów sąsiadujących. Dla przykładu, import cementu z Ukrainy do Polski wzrósł o ponad 3000 proc., ale w podobnej sytuacji są: Hiszpania, Francja czy Włochy, gdzie cement dociera z północnej Afryki czy Turcji. Produkty te obciążone są znacznie wyższym śladem węglowym (tzw. CO2 bag pack) niż cement i beton wytwarzane lokalnie. Największym składnikiem kosztów w produkcji cementu jest energia. Ceny energii elektrycznej w Europie utrzymują się na poziomie znacznie wyższym niż przed 2021 r. i są nieporównywalnie wyższe niż w krajach spoza UE. Potrzebujemy strukturalnego obniżenia cen energii, głębokiej reformy rynku energii elektrycznej oraz wydajnych połączeń międzysystemowych (interkonektorów).

Czego jeszcze potrzebuje branża oprócz tych potężnych pieniędzy?

Kluczem do zwiększenia niezależności surowcowej przemysłu cementowego jest stały i równy dostęp do odpadów, w tym odpadów zawierających biomasę, wykorzystywanych jako źródło energii cieplnej. Wykorzystanie paliw alternatywnych pochodzących ze strumienia odpadów, zastępujących paliwa kopalne, wzrosło z poziomu 2 proc. w 1990 r. do aż 56 proc. w 2023 r. Warto zaznaczyć, że absolutnym liderem jest tutaj przemysł cementowy w Polsce, który w ponad 80 proc. zastępuje paliwa kopalne paliwami alternatywnymi.

Czytaj więcej

Branża materiałów budowlanych ożywienia nie widzi

Kolejnym czynnikiem kosztotwórczym jest system handlu emisjami (EU ETS). Choć odgrywa on kluczową rolę w dekarbonizacji naszych branż, musimy zadbać o równe zasady konkurencji w relacji z importem. Nowy mechanizm CBAM (unijny graniczny podatek węglowy – red.) musi zostać w pełni wdrożony, a wszelkie luki oraz ryzyka jego obejścia – w tym zjawisko tzw. resource shuffling (przeniesienie produkcji przeznaczonej na import do Unii Europejskiej do zakładów mniej emisyjnych) – muszą zostać skutecznie wyeliminowane.

Mówi pan „muszą zostać”, „trzeba”, „należy”. Kto to ma zrobić?

To państwa członkowskie UE mają do odegrania kluczową rolę w realizacji wszystkich tych celów. Rozwój infrastruktury energetycznej i transportu CO2 wymaga koordynacji transgranicznej, skupienia uwagi na szczeblu krajowym i przyspieszenia procedur wydawania pozwoleń. Sprawnie funkcjonujące rynki zamówień publicznych będą wymagały zaangażowania państw członkowskich, a projekty głębokiej dekarbonizacji – zwiększenia wsparcia finansowego ze strony państw, aby uzupełnić fundusze unijne środkami krajowymi. Cały mechanizm powinien opierać się na stabilniejszym finansowaniu – połączonym z obowiązkowym zwrotem przychodów z EU ETS do poszczególnych sektorów – proporcjonalnie do wnoszonego przez nie wkładu.

I znowu – jak to przełożyć na konkrety?

Wyznaczyliśmy naszą ścieżkę dekarbonizacji w następstwie ogłoszenia Europejskiego Zielonego Ładu i konsekwentnie się jej trzymamy. Jednak nie zdołamy przeprowadzić tej transformacji sami. Jak dotąd nie doczekaliśmy się przełożenia rekomendacji z raportu Draghiego na konkretne działania ani zdecydowanej implementacji Czystego Ładu Przemysłowego. Nasze wysiłki w przekazywaniu tych postulatów zakończą się sukcesem tylko wtedy, gdy szybko uzyskamy jasność i pewność prawną w zakresie kluczowych czynników umożliwiających zmiany: finansowania, rozwoju infrastruktury, tworzenia rynków zbytu dla produktów niskoemisyjnych oraz znaczącej redukcji kosztów energii i obciążeń regulacyjnych. Potrzebujemy tych ram prawnych już teraz, aby móc podjąć decyzje inwestycyjne, niezbędne do osiągnięcia naszych celów klimatycznych do 2050 r.

Reklama
Reklama

11 lutego w Antwerpii spotkali się liderzy branży z całej Europy, aby przekazać Komisji Europejskiej oraz szefom państw i rządów jednoznaczny postulat: budowa konkurencyjnej Europy wymaga podjęcia natychmiastowych działań. Nasz sektor pozostaje silnie związany z Europą i wyznawanymi przez nią wartościami – jesteśmy jednak świadkami gwałtownych zmian w otoczeniu geopolitycznym, w którym reguły gry nie zawsze są równe dla wszystkich. Konkurencyjność Europy słabnie pod wpływem skumulowanych czynników: długofalowych skutków kryzysu energetycznego, stale rosnących kosztów regulacyjnych oraz nieuczciwych praktyk handlowych, stosowanych m.in. przez kraje i regiony bezpośrednio sąsiadujące z UE.

Biznes
Do Rosji wraca czarna Wołga. Będzie „made in China”
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Biznes
Rada Pracodawców RP powiększona o nowych przedstawicieli biznesu
Biznes
Lotnisko Chopina czekają zmiany? Wiele zależy od decyzji rządu
Biznes
Jest decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama