Upały dopiero się rozpędzają, temperatura pod koniec tygodnia ma sięgać nawet 36 stopni. Rolnictwo już walczy z suszą, bo przy tych temperaturach woda paruje błyskawicznie, ale ubezpieczać się, tradycyjnie, nie chce. Miasta zaczynają reagować, Warszawa zwołała w poniedziałek sztab zarządzania kryzysowego. Na razie zapobiegawczo.

Nadchodzi skwar

– Od środy napływ ciepłego zwrotnikowego powietrza zapowiada jeszcze wyższe temperatury powietrza niż dziś. Maksymalne temperatury sięgną 36 stopni – mówi Grzegorz Walijewski, rzecznik Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Synoptycy wydają ostrzeżenia przed upałami i przed suszą, wody brakuje zarówno w rzekach, jak i w glebie. Na ok. 500 stacji mierzących przepływy w rzekach 100 odnotowało już niskie przepływy, czyli suszę. – Sytuacja suszowa wygląda bardzo źle, ostrzeżenia hydrologiczne są wydane dla całej zachodniej części kraju – mówi Walijewski. Ale dotyczą też centrum i wschodu Polski. Zagrożone suszą jest już całe dorzecze Odry, coraz więcej jest ostrzeżeń dla dorzecza Wisły.

Rozwija się też susza rolnicza: przesuszona jest już warstwa korzeniowa gleby, czyli sięgająca do 28 cm w głąb ziemi, ale nawet do głębokości metra wilgotność spada poniżej 40 stopni.

A to znaczy, że znowu mogą płonąć lasy. Leśnicy już biją na alarm, co widać na mapach zagrożenia pożarowego. Szkodzi nie tylko brak deszczu, ale też same upały. – W ciągu ostatniego miesiąca wyparowało tyle wody, ile miało spaść w ciągu dwóch miesięcy – zauważa rzecznik IMGW. Deszcze wyrobiły co najwyżej 75 proc. tej normy, a co gorsza – często w formie deszczy nawalnych, które nie pomagają.

Sytuacja zaczyna przypominać wielkie susze z 2018 i 2019 r. Wtedy niski poziom odnotowano na 199 stacjach, obecnie – 100, ale przy takich wartościach temperatury alarmowych sygnałów przybywać będzie lawinowo.

Czytaj więcej

Chleb zdrożeje, bo nie ma innego wyjścia. Może dojść nawet do 30 zł

Odnawialny spokój

W energetyce na razie spokojnie. – W zeszłym roku latem mieliśmy ok. 24 GW szczytowego zapotrzebowania, dziś zapotrzebowanie wynosi ok. 23,1 GW. Czyli jeszcze nie mamy rekordu, ale się zbliżamy: to dopiero początek lata, urządzeń elektrycznych i klimatyzatorów przybywa – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera, prezeska Forum Energii. Tegoroczny zimowy rekord wyniósł ponad 27 GW.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Podkreśla ona, że spokój zawdzięczamy odnawialnym źródłom energii, bo latem system energetyczny dzięki fotowoltaice działa już dużo bezpieczniej niż pięć lat temu.

– OZE, w obecnym kontekście wojny w Ukrainie, gdzie tłem są surowce energetyczne, to energia wolności. Dziś w południe niemal jedna czwarta energii w sieci będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych, głównie słonecznych i wiatrowych, bo oprócz słońca całkiem nieźle wieje – mówi Pandera.

Na upał zaczęły natomiast reagować miasta. W stołecznym ratuszu zebrał się w poniedziałek Zespół Zarządzania Kryzysowego, monitorujący m.in. dostawy wody i energii. – Sprawdzaliśmy gotowość wszystkich służb m.st. Warszawy, żeby poradzić sobie w tak trudnej sytuacji i być gotowym na konsekwencje upałów – mówił prezydent Rafał Trzaskowski. Służby te monitorują m.in. wzrost poboru energii.

Rolnictwo

Dla plonów kluczowe będą najbliższe tygodnie, ale na razie nie jest najgorzej. – W tym roku susza nie będzie występować w takim rozmiarze jak w 2018 i 2019 r. Bardzo groźny dla rolnictwa był początek maja, ale w drugiej połowie maja i na początku czerwca sytuacja znacznie się poprawiła – mówi Henryk Kowalczyk, minister rolnictwa. Największe straty są w zbożu jarym. – Straty nie powinny być większe niż 20 proc. – szacuje. Dodaje, że patrzy z optymizmem na tegoroczne zbiory. W sytuacji kryzysu żywnościowego zboże jest gorącym towarem, ważne są nie tylko zbiory, ale i ich zabezpieczenie. – W Polsce są odpowiednie zapasy, należy jednak patrzeć nie w perspektywie tygodni, ale wielu miesięcy, dlatego konieczne jest gromadzenie zboża na drugą połowę roku – zauważa.

Czy rolnicy zainteresowali się ubezpieczeniem od regularnych ostatnio susz? Niespecjalnie. – Ryzyko suszy nie jest ubezpieczane powszechnie przez rolników – mówi Rafał Mańkowski, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń. Nadal występuje jednak „bariera popytu”, czyli brakuje chętnych, mimo że państwo dopłaca część polisy. Straty w zbożu nie będą ogromne, bo susza szczęśliwie nie trafiła w najbardziej kluczowy czas dla wzrostu roślin. – Gdy ziarno się nawiązywało, były niezłe warunki pogodowe, teraz trwa walka o to, ile będzie zbóż – mówi Bartosz Urbaniak, szef bankowości agro na Europę i Afrykę w BNP Paribas.

– Szacujemy w banku, że tegoroczne zbiory będą między dobrymi a bardzo dobrymi, powinniśmy osiągnąć poziom z ubiegłego roku, może dlatego, że po raz pierwszy od dwóch–trzech lat nie cierpią Wielkopolska i Kujawy – mówi Urbaniak. Zbożu mogą zagrozić jeszcze letnie burze czy grad, które mogą położyć kłosy na polach.

Drogi i handel

Na upał zareagował naturalnie rynek napojów: producenci przyznają, że jest większy popyt, choć dane będą w lipcu.

Budownictwo natomiast twierdzi, że nie jest źle. – Są limity wysokich temperatur dla układania powierzchni asfaltowych, ale to powyżej 40 stopni. Duże znaczenie ma dla układania powierzchni betonowych susza, to dobry czas – mówi Grzegorz Wrzosek, rzecznik prasowy Budimeksu. Upały go cieszą, bo w drogownictwie najgorsze są zimy i wiosny, okresy roztopów. Firma w lecie stara się wyprzedzać harmonogram, właśnie oddała odcinek obwodnicy Łodzi.

Firmy widzą szanse

Upały to efekt zmian klimatu. To problem, ale część firm, zwłaszcza globalnych, widzi w tym pole do popisu. – Biznes patrzy na zmiany klimatu, a bardziej – przeciwdziałanie zmianom klimatu – jak na szanse biznesowe – mówi dr Paweł Kłobukowski z Wydziału Zarządzania UW, badający modele biznesowe. Korporacje mogą nie tylko przestawiać się na zeroemisyjną produkcję, ale chcą zarabiać na trosce o klimat. – Działania Tesli też wpisują się w ochronę klimatu, zwłaszcza ich powerwalle, czyli magazyny na energię z fotowoltaiki – mówi naukowiec. Upały mogą jednak pośrednio wpływać na obniżanie PKB. – Spowalniają gospodarkę, bo wpływają na produktywność pracy człowieka, która jest optymalna w temperaturze 20–23 st. C. Odchylenie się w górę czy dół powoduje spadek produktywności, a praca powyżej 35 st. powoduje spadek produktywności o ok. 15 proc. – mówi Paula Kukolowicz, analityk PIE. Gospodarka może też ucierpieć na problemach z dostępem do energii, a rolnictwu upał obniża plony. ∑