Reklama
Rozwiń
Reklama

Rosną ceny żywności

Spekulacyjna gra na giełdach winduje notowania surowców rolnych. Szybko powraca koniunktura na rynku mleka, co przełoży się na wzrost cen nabiału. Drogie pasze sprawią, że w przyszłym roku więcej zapłacimy za drób i mięso. Ceny na giełdach towarowych mogą rosnąć do przyszłorocznych zbiorów

Publikacja: 14.12.2010 07:00

Rosną ceny żywności

Foto: Bloomberg

Niepokojące doniesienia o trudnych warunkach pogodowych w Australii i USA spowodowały ostatnio wzrost cen surowców rolnych. Notowania pszenicy konsumpcyjnej na giełdzie w Paryżu w kontrakcie styczniowym osiągnęły najwyższy poziom w historii – 240,5 euro za tonę.

W Polsce ceny zbóż także biją rekordy. Za tonę żyta trzeba zapłacić 2,4 razy więcej niż przed rokiem, pszenica jest o 50 proc. droższa. – Ceny wzrosły w ostatnich dwóch tygodniach. Wpływ na to mają pogoda i sytuacja na giełdach światowych. Zwykle ceny szły w górę w styczniu, być może ten efekt przesunął się na grudzień – mówi Zbigniew Solecki, makler z łódzkiej giełdy Rolpetrol.

Rynek surowców rolnych rośnie od załamania żniw w Rosji i częściowo na Ukrainie. To sprzyja spekulacjom cenowym i jest dobrą okazją do gry na giełdach. – Teraz wchodzimy w okres zgadywania, co się będzie działo w następnym sezonie. Przez pół roku czekają nas więc spekulacje. Rynek będzie mocno się huśtał. Wygląda na to, że jest podgrzewany informacjami, które mają podbić ceny – ocenia Andrzej Kalicki, szef zespołu monitoringu zagranicznych rynków rolnych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa (FAPA).

[srodtytul]Będzie drożej[/srodtytul]

Podwyżki cen żywności wyprzedzają w Polsce inflację. W głównym stopniu przyczyniły się do tego zwyżki cen warzyw i owoców, ale również przetworów zbożowych i mleczarskich. – Prawdopodobnie z taką sytuacją będziemy mieć do czynienia do końca roku, mimo że krajowe zapotrzebowanie na żywność nie rośnie – ocenia Jadwiga Seremak-Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Reklama
Reklama

Zdaniem ekonomistów drogie zboże, a więc także pasza, spowoduje w przyszłym roku wzrost cen wołowiny, drobiu, a potem także wieprzowiny. Do tej pory mięso nie drożało. Ożywienie popytu na wołowinę na rynku unijnym pobudziło jednak eksport oraz wzrost cen wołowiny w kraju. Na rynku wieprzowiny szykuje się duże załamanie produkcji z powodu drogich pasz. Konsumenci odczują podwyżki dopiero za kilka miesięcy, ponieważ teraz wieprzowiny jest jeszcze dużo. Bank ING wskazuje, że pieczywo i mięso razem to aż 44 proc. całego spożycia żywności.

Mleko drożeje już od wakacji i według prognoz Agencji Rynku Rolnego trend ten się utrzyma. Zwiększony popyt na produkty mleczarskie, szczególnie ze strony Chin i Rosji, powoduje wzrost cen światowych i krajowych. W porównaniu z notowaniami sprzed roku mleko w skupie jest już o 21 proc. droższe, a ceny masła wzrosły o 38 proc. ARR przewiduje, że mniejsza podaż mleka przy zwiększonym światowym popycie może powodować dalszy wzrost cen także w pierwszym kwartale 2011 r. Ceny masła będą już stabilne.

[srodtytul]Ryzykowna gra[/srodtytul]

Gwałtowne zwyżki na giełdach spowodowały, że indeks cen żywności FAO wzrósł w listopadzie do poziomu najwyższego od ponad dwóch lat. Powodem są gwałtownie rosnące notowania cukru, a także zboża i olejów oraz tłuszczów. Indeks zwyżkował piąty miesiąc z rzędu i zbliżył się do wartości z sezonu 2007/2008, kiedy gwałtownie podrożała na świecie żywność.

Ekonomiści starają się unikać porównań z kryzysem z surowcowym z sezonu 2007/2008. Podkreślają, że nie ma załamania bilansu podaży i popytu na światowym rynku zbóż, ponieważ ostatnie żniwa należały na świecie – poza Rosją – do udanych, powyżej przeciętnej, a zapasy są na wysokim poziomie. – Wiele zależy od tego, jaka będzie koniunktura gospodarcza w przyszłym roku. Możliwe, że w marcu gracze giełdowi, po wywindowaniu na niebotyczne poziomy notowań surowców, zaczną zamykać pozycje. Tak było w marcu 2008 r., kiedy przyszło załamanie na giełdach – przypomina Andrzej Kalicki. Dodaje, że pierwsze prognozy dotyczące przyszłorocznych żniw Departament Rolnictwa USA opublikuje w maju. Wcześniej poda je Międzynarodowa Rada Zbożowa, ale ona ma mniejszą siłę oddziaływania.

[ramka][srodtytul]Opinia: Rafał Benecki, starszy ekonomista ING Banku[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Na rynkach miękkich surowców rośnie bańka spekulacyjna, wiele wskazuje na to, że inwestorzy mogą w 2011 r. przenieść swoją uwagę na rynki surowców bardziej zależnych od koniunktury, tj. energetycznych i metali. Spodziewam się, że ceny pszenicy ustabilizowują się na obecnych wysokich poziomach, a cukru mogą nawet nieco spaść. Historia pokazuje, że przewidywanie momentu zakończenia baniek spekulacyjnych jest trudne, a ich końce są zazwyczaj bolesne.

Nie rewidujemy na razie naszych prognoz inflacyjnych. Ryzyko dalszego wzrostu cen jest częściowo niwelowane zapowiedzianą obniżką cen gazu.[/ramka]

[ramka][srodtytul]Spekulacja winduje notowania[/srodtytul]

Z największym wzrostem cen żywności w tej dekadzie mieliśmy do czynienia w sezonie 2007/2008. Od kwietnia 2007 do kwietnia 2008 r. ceny żywności w krajach Unii wzrosły o 7,1 proc. (w strefie euro wzrost był na poziomie 6,2 proc.), a inflacja ogółem wyniosła w tym czasie 3,6 proc. Dynamika wzrostu żywności we Wspólnocie była najwyższa, od kiedy Eurostat w ogóle prowadził takie statystyki, czyli od 1996 roku. Według danych Eurostatu w Polsce żywność podrożała w tym czasie przez rok o 6,8 proc., a inflacja ogółem w tym czasie wyniosła 4,3 proc. Najbardziej podrożały w Polsce owoce – o 27,7 proc., o ponad 14 proc. droższe były mleko, sery, jajka oraz oleje i tłuszcze. Chleb podrożał o 13 proc., a mięso o 4,6 proc. Eksperci za ówczesny wzrost cen żywności na świecie winili wyższe ceny paliw i energii, zmiany demograficzne oraz rosnące zapotrzebowanie ze strony krajów rozwijających się na żywność. Wskazywali także na gorsze warunki meteorologiczne w krajach, które są tradycyjnie producentami żywności, jak również przeznaczanie pól uprawnych na rośliny do produkcji biopaliw. W praktyce okazało się, że wzrost cen surowców rolnych był powodowany głównie grą spekulacyjną na giełdach. Zdaniem niektórych bankowców inwestycje w rynki towarowe i powiązane z nimi instrumenty wzrosły w ciągu pięciu lat z 10 mld dolarów do 200 mld dolarów w połowie 2007 r.[/ramka]

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=m.kozmana@rp.pl]m.kozmana@rp.pl[/mail][/i]

Biznes
Afera w koncernie Kałasznikow. Rosyjskie automaty z chińskimi częściami
Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Biznes
Szef Asseco zaskakuje. Rezygnuje z kilkuset milionów
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama