Sbierbank oraz inne państwowe banki Rosji – VTB, Rossielchozbank i Gazprombank – nie mogą z powodu zachodnich sankcji pożyczać za granicą pieniędzy na dłużej niż 30 dni. Nie mogą też na Zachodzie emitować swoich papierów dłużnych. Dlatego szukają na rodzimym rynku źródeł długoterminowego kredytowania. W ich polu widzenia znalazły się fundusze emerytalne i firmy ubezpieczeniowe.
Andriej Sewaliew, dyrektor grupy ubezpieczeniowej PESO-gwarancja, przyznaje, że firma dostała propozycję umieszczenia w ofercie depozytów od dwóch największych banków państwowych.
– Proponują depozyty z oprocentowaniem powyżej 5 proc. rocznie w dolarach. Poczekamy, liczymy, że uda się osiągnąć stawkę na poziomie 7 proc. – wyjaśnił.
– Propozycje włożenia pieniędzy na lokaty przychodzą i będą przychodzić od największych naszych banków – przyznał Andriej Konkin, dyrektor funduszu emerytalnego Gazfond.
Fundusz już wsparł Gazprombank, lokując tam część gromadzonych na przyszłe emerytury pieniędzy pracowników branży gazowej. Konkin zapewnia, że nie ma to związku z sankcjami, a jedynie z „poprawą warunków na lokatach".
Na razie najtrudniej zdobywa pieniądze Sbierbank, bowiem oferuje najniższe oprocentowanie lokat.
– Sbierbank proponuje oprocentowanie poniżej 10 proc. rocznie dla lokat rublowych, podczas gdy duże prywatne banki dają 11–12 proc. – wyjaśnia Siergiej Iwanow z Sogazu, lidera rynku ubezpieczeń w Rosji.
Pomimo gorszych wyników Sbierbank nie żałuje swoim władzom pieniędzy. Bank wypłacił kluczowym menedżerom (zarządowi i radzie nadzorczej) w sumie 600 mln rubli wynagrodzenia (ponad 50 mln zł) za pół roku.