Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Literatura

Faryzeusze i złodzieje

Zdzisław Dostaw, „Pod pršd. Wspomnienia z PRL-u", Oficyna Wydawnicza Agawa, Warszawa 2013.
Plus Minus
"Sumienie to pamięć, a pamięć to œwiadomoœć. Bez œwiadomoœci, a więc bez sumienia, nie byłoby człowieka.
Sumienie to pamięć, a pamięć to œwiadomoœć. Bez œwiadomoœci, a więc bez sumienia, nie byłoby człowieka. Byłby tylko jakiœ mechanizm do odbierania przelotnych i przemijajšcych wrażeń (...)" – napisał Stanisław Rembek, a słowa znakomitego pisarza można z powodzeniem odnieœć do autora wspomnień z PRL Zdzisława Dostawa, zatytułowanych „Pod pršd". Pod rzšdami komuny przeżył 47 lat i ten okres pragnšł po latach zawrzeć w ksišżce. Tym, co w niej uderza, to właœnie œwiadomoœć Zdzisława Dostawa, który siermiężnš i groteskowš rzeczywistoœć tamtego czasu potrafił opisać z punktu widzenia człowieka zachowujšcego własne sumienie. Prawdziwe „życie pod pršd" zaczęło się dla urodzonego w 1942 roku Zdzisława Dostawa wówczas, gdy w połowie lat 60., jako œwieżo upieczony magister ekonomii SGPiS, zaczynał tak zwane dorosłe życie. Opisy rozmaitych jego miejsc zatrudnienia, ludzi, których tam spotykał, pijatyk z nimi, przekrętów na wielkš i małš skalę, składajš się na swoistš kronikę „socjalistycznej ojczyzny", utkanš z zapyziałoœci, złodziejstwa i bezprawia rzšdzšcych. Czytajšc niektóre partie ksišżki, sam siebie pytałem, czy to wszystko naprawdę było możliwe? Komunę pamiętam dobrze, ale w ostatniej, schyłkowej i gnijšcej fazie jej istnienia w latach 80. Dla młodszych ode mnie „Pod pršd" jest pozycjš opowiadajšcš o œwiecie niewyobrażalnym w swej głupocie, faryzeizmie i małoœci. Dostaw do partii wcišż się nie zapisywał, choć partyjni koledzy-złodzieje patrzyli z niedowierzaniem. – No jak to, Zdzisieńku kochany? – zdajš się mówić ze stron ksišżki – miałbyœ przecież tyle możliwoœci, po co tak się szarpać? Szarpał się do końca istnienia PRL. Ważne strony ksišżki dotyczš opisu bezkarnoœci Służby Bezpieczeństwa, wszechwładnego aparatu umiejscowionego na rozmaitych szczeblach we wszystkich przedsiębiorstwach, pasożytniczego tworu, który bezwzględnie łamał życiorysy i wcišgał w swoje tryby wcišż nowe osoby. Milicja, bezpieka, towarzysze z MSW, ich działania będšce jawnym zaprzeczeniem jakiegokolwiek sprawiedliwego porzšdku. Zdzisław Dostaw też otrzymał swojš szansę. Pewnego dnia podwiózł miłego, elegancko ubranego mężczyznę, który płacšc za kurs i za butelkę wódki (kierowca przezornie zawsze woził jednš w bagażniku), wręczył mu wizytówkę, na której widniała jego wysoka funkcja w MSW. Po kilku latach, borykajšc się z trudnoœciami paszportowymi, bohater zadzwonił pod podany na kartoniku telefon. Został miło, przyjacielsko przyjęty. Błšd, z którego trudno było mu się potem wywinšć. Wywinšł się, co œwiadczy o tym, że było można, że nie każdy musiał zostać kapusiem, jak chcš nam to obecnie wmówić pozujšcy na ofiary systemu byli kapusie.
ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL