fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Badanie IBE pod lupę śledczych

Fotorzepa, Sławomir Mielnik SM Sławomir Mielnik
Klub PiS skierował wczoraj zawiadomienie do prokuratury w sprawie badania gotowości szkolnej sześcio- i siedmiolatków.
To efekt naszej wczorajszej publikacji, w której opisaliśmy kulisy prowadzonej przez Instytut Badań Edukacyjnych (instytucja nadzorowana przez Ministerstwo Edukacji) ankiety.
IBE cztery lata po ogłoszeniu reformy obniżającej wiek szkolny zdecydowało się bowiem zbadać, jak do tej zmiany przygotowane są dzieci. Badanie skonstruowane zostało tak, że mogą w nim wziąć udział jedynie dzieci zdrowe.
Zastrzeżenia budzi także formuła prowadzenia ankiety, która zakłada, że rodziny biorące udział w badaniu otrzymają bony do jednej z sieci handlowych, a do jednej, wylosowanej, trafi samochód terenowy. Na działania promocyjne zostanie wydane ok. 10 proc. z 3,9 mln zł kosztów badania.
– Wiele wskazuje na to, że przy okazji przeprowadzania przedmiotowego badania mogło dojść do naruszenia licznych przepisów prawnych. Przede wszystkim jest ono niedopuszczalnym przykładem segregacji dzieci ze względu na ich stan zdrowia, co stanowi przykład jawnej dyskryminującej polityki wobec dzieci niepełnosprawnych – mówi Sławomir Kłosowski, były wiceminister edukacji, obecnie poseł PiS, który wystosował w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.
Zastanawia go także, czy dopuszczalne jest oferowanie rodzicom badanych dzieci korzyści majątkowej i w jakiej formule zdecydowano o wyborze nagród dla rodziców, które zakupione zostały za publiczne pieniądze. – Kluczowym pytaniem w tej sprawie jest też zasadność wydatkowania blisko 4 mln złotych na badanie dotyczące dopuszczenia sześciolatków do edukacji szkolnej w sytuacji, gdy reforma ta weszła w życie w 2009 roku – dodaje.
Do sprawy odniosło się też IBE, które zarzuca nam, że w tekście postawiliśmy nieprawdziwe tezy. „Badanie nie ma służyć temu, by stwierdzić, czy sześciolatki mogą zostać wysłane do szkół. Będzie ono powtórzone pod koniec roku szkolnego, dzięki czemu pokaże m.in., jak środowiska, w których uczą się dzieci (szkoła, przedszkole), wpływają na ich rozwój" – napisało IBE.
Inaczej sprawa została przedstawiona w ulotkach sygnowanych przez Instytut, które zostały przesłane do rodziców uczniów wytypowanych do badania. Oto treść: „Badanie jest odpowiedzią na debatę dotyczącą zmian w systemie edukacji. Wyniki pozwolą opracować wnioski i wytyczne do wprowadzenia reform w systemie oświaty, w tym obniżenia wieku, od którego dzieci podlegają obowiązkowi szkolnemu. Celem badania jest dostarczenie rzetelnych danych, które pomogą w planowaniu polityki w zakresie wczesnej edukacji".
Z naszych informacji wynika, że wyjaśnień w tej sprawie domagają się też posłowie. Po przerwie świątecznej Sejmowa Komisja Edukacji zwoła nadzwyczajne posiedzenie i chce o sprawę pytać minister edukacji Krystynę Szumilas.
Krystyna Łybacka chce, by tematem zajął się cały Sejm. – Przygotowuję interpelację w tej sprawie, zgłoszę ją też w ramach pytań bieżących. – To już kolejne działanie MEN czy instytucji nadzorowanej przez resort edukacji, które w ewidentny sposób dyskryminuje niesprawne dzieci – mówi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA