Polityka

Wyjątkowy konsul Platformy

Michał Marcinkiewicz
Fotorzepa
Młody działacz PO został konsulem w Helsinkach dzięki przepisom przewidzianym na nadzwyczajne sytuacje
Nominacja na konsula w ambasadzie RP w Helsinkach, którą Michał Marcinkiewicz uzyskał w MSZ (placówkę ma objąć za tydzień), zdążyła już wzbudzić powszechne zdziwienie, bo jego dotychczasowy dorobek polityczny i zawodowy nie jest szczególnie imponujący.
28-letni dziś Marcinkiewicz, działacz Młodych Demokratów, był najmłodszym w historii radnym Szczecina i asystentem europosła Zdzisława Chmielewskiego. Uważany w PO za prawą rękę posła, a potem europosła Sławomira Nitrasa, szefa szczecińskich struktur partii, błysnął jako organizator kampanii wyborczych i w poprzedniej kadencji wszedł do Sejmu. Szansę na reelekcję stracił, gdy władze regionalnej PO skreśliły go z listy za falstart jego kampanii. Jako nowy konsul kilka dni temu złożył oświadczenie: „Powołanie to zostało poprzedzone wielomiesięcznym okresem szkoleń i kursów, zakończonym złożeniem egzaminu konsularnego (...) z wynikiem na poziomie 95 proc. punktów. W okresie tym certyfikowałem również języki obce, jak i zaliczyłem wszelkie niezbędne praktyki" – napisał były poseł.
Jak jednak ustaliła „Rz", Marcinkiewicz nie przeszedł zwyczajowej procedury. Przepisy o służbie dyplomatyczno-konsularnej mówią, że – poza nieskazitelnym charakterem, kwalifikacjami i praktyką zawodową, które „dają rękojmię należytego wykonywania obowiązków służbowych (ustawa o funkcjach konsulów) – kandydat zwyczajowo odbywa aplikację, „na którą zakwalifikował się po otwartym naborze w drodze konkursu" (ustawa o służbie zagranicznej). Co więcej, aplikant powinien odbyć co najmniej roczny staż w MSZ. Ale przepisy dopuszczają wyjątek, który mówi, że dyrektor służby zagranicznej może tę procedurę uprościć. I wszystko na to wskazuje, że w przypadku Marcinkiewicza uprościł. „Pan Michał Marcinkiewicz został powołany na stanowisko konsula RP w Finlandii z resortowej rezerwy kadrowej, tj. bazy kandydatów, którzy zgłosili gotowość do wyjazdu na placówkę zagraniczną. Fakt, iż p. Michał Marcinkiewicz pełnił funkcję posła w polskim parlamencie, było dodatkową rekomendacją – cieszył się zaufaniem wyborców, a w drodze procesu kwalifikacyjnego uzyskał pozytywną ocenę kompetencji przez dyrektora generalnego MSZ – odpowiedziało biuro prasowe MSZ na pytania „Rz". Nie ujawniono jednak m.in. spośród ilu kandydatów dyrektor generalny MSZ wybierał ani ile będzie zarabiał nasz młody konsul w Finlandii. Wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski (PiS) uważa, że nominacja ma charakter polityczno-towarzyski i że „ktoś tę funkcję Marcinkiewiczowi załatwił". – Uproszczone procedury powinno się stosować w sytuacjach nadzwyczajnych, a nie w sytuacji, gdy można wybierać spośród wielu świetnie wykształconych, doświadczonych i przygotowanych do dyplomacji ludzi – mówi. Równie zdziwiony jest poseł SLD Tadeusz Iwiński: – To bardzo dziwna sprawa. I nawet nie tyle chodzi mi o bardzo jak na dyplomację młody wiek pana konsula, ile o to, że ja mam zasadnicze wątpliwości co do jego kompetencji. Zawrzało też w Szczecinie, mateczniku Marcinkiewicza, gdzie na forach internetowych pojawiły się m.in. komentarze o „kopach w górę", furorę zaś robi w sieci demotywator, na którym wizerunek Michała Marcinkiewicza opatrzony jest napisem: „Mam nokię, mogę być konsulem w Finlandii". Sam nowo powołany konsul zareagował dyplomatycznie. – Nie chcę, ale też nie mogę uczestniczyć w polemikach z przedstawicielami partii politycznych – oświadczył.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL