fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Pitera walczy z wiatrakami

Fotorzepa, Sławomir Mielnik Sławomir Mielnik
Jerzy Haszczyński
NIK zbada sprawę rozmieszczania farm wiatrowych. Posłanka PO zebrała dowody, że powszechnie odbywa się to niezgodnie z prawem
- Zjawisko zasługuje na gruntowne przebadanie. Jest decyzja o kompleksowej kontroli, najprawdopodobniej wejdzie w życie już w przyszłym roku - zapowiada Paweł Biedziak, rzecznik NIK.
Posłanka Julia Pitera (PO), autorka wniosku Sejmowej Komisji Kontroli Państwowej do NIK, zebrała dowody z 40 gmin na to, że powszechnie wpisuje się do planów zagospodarowania przestrzennego budowę farm wiatrowych jako cel publiczny. A wtedy zainteresowane firmy mogą sponsorować finansowanie planów.
- To furtka dla zakamuflowanego korumpowania samorządów przez inwestorów - uważa Pitera. - Płacą za plany w zamian za wpisanie w nie farm wiatrowych.
Według licznych interpretacji regionalnych izb obrachunkowych kontrolujących dokumenty samorządów jest to niezgodne z prawem. Podobne stanowiska zajmują sądy administracyjne, a resort transportu wypowiedział się wprost: cele publiczne są wymienione w przepisach enumeratywnie i nie ma w nich farm wiatrowych.
- Rozesłałam te informacje do wojewodów, którzy opiniują uchwały rad, by zwrócili na to gminom uwagę - mówi Pitera. Tylko wojewoda pomorski to uczynił.
- Mimo to na liście Pitery najwięcej gmin jest właśnie z Pomorskiego (aż 15 na 81 gmin wiejskich w tym województwie). - Mam przykrą świadomość, że lista nie jest kompletna - mówi Pitera.
- Sama złożyła kilka zawiadomień do prokuratury, wspierała też takie inicjatywy mieszkańców i stowarzyszeń. - Regułą jest umarzanie postępowań - twierdzi.
Tak było np. w Dusznikach (Wielkopolska), gdzie firma planująca budowę farmy zleciła opracowanie i zapłaciła 148 tys. zł za plan uwzględniający budowę 64 wiatraków. Prokuratura uznała, że doszło do złamania prawa, ale nie wszczęła śledztwa.
- Przygotowuję wystąpienie, by prokurator generalny zbadał, czy nie dochodziło tu do zaniedbań - mówi Pitera.
- Przekonuje, że umowy, według których inwestor finansuje plan z zastrzeżeniem uwzględnienia jego interesów, noszą znamiona korupcji. Tak załatwiono to np. w Margoninie (Wielkopolska), gdzie jest największa w Polsce farma wiatrowa. Drastyczny przykład to gmina Olszanka (Opolskie), gdzie plan był darowizną inwestora na rzecz gminy.
W Platerówce (Dolnośląskie) ok. 80 tys. zł za dokumentację zapłacił przyszły inwestor, a uchwały dotyczące planu podejmowali radni, którzy wcześniej podpisali z tą firmą umowy na dzierżawę ich gruntów. Wytknął to NIK po wycinkowej kontroli, ale wojewoda nie znalazł podstaw do zakwestionowania gminnych uchwał. W Platerówce wiatraków nie będzie, ale zdecydowało o tym referendum mieszkańców w styczniu2012 r.
Według prognoz Urzędu Regulacji Energetyki ogólna moc instalacji wiatrowych do 2020 r. ma się w Polsce potroić.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA