fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

USA: republikańscy kandydaci pod ostrzałem

ROL
Bulwersująca wypowiedź kandydata na senatora może pozbawić republikanów większości w tej izbie
Tomasz Deptuła z Nowego Jorku
Akina, który w wywiadzie radiowym wyraził pogląd, iż w wypadku zgwałcenia organizm kobiety może „zablokować" ciążę, potępili nie tylko demokraci z prezydentem Barackiem Obamą na czele, ale także republikańscy liderzy, którzy wręcz zażądali, aby konserwatywny kongresmen wycofał się z wyścigu. Ten jednak najwyraźniej nie ma takiego zamiaru.
Wspierany przez żonę, rodzinę i doradców stara się teraz zatuszować polityczne skutki swoich słów i pozostać w kampanii. W stanie Missouri zaczęto we wtorek emitować jego spot wyborczy, w którym Akin przeprasza za swoje słowa, w tym za użycie dwuznacznego określenia „legitimate rape" (można go rozumieć jako gwałt w sensie prawnym oraz jako gwałt mający swoje uzasadnienie). – Gwałt jest czynem złym, użyłem złych słów w niewłaściwy sposób i za to przepraszam – mówi kongresmen. – Jako ojciec dwóch córek chcę twardej sprawiedliwości dla przestępców. Szczerze współczuję ofiarom napaści na tle seksualnym. Modlę się za nie – dodaje.
W feralnym wywiadzie radiowym Akin tłumaczył m.in. swoim wyborcom, że ciąża będąca skutkiem gwałtu zdarza się „naprawdę rzadko", co miało być argumentem za całkowitym zakazem aborcji.

Walka o Senat

Republikanie, w tym odpowiedzialny za kampanię wyborczą do izby wyższej Kongresu senator John Cornyn z Teksasu, nie bez powodu wezwali Akina do wycofania się z wyborczego wyścigu. Ewentualna porażka w Missouri mogłaby zaprzepaścić wysiłki tej partii zmierzające do przejęcia kontroli w Senacie, gdzie demokraci mają obecnie przewagę 53 do 47.
W listopadzie stawką w grze są 33 fotele w izbie wyższej (kadencja senatora w USA trwa sześć lat). Demokraci bronić będą 23 z nich, a republikanie tylko 10. Polityczni eksperci oceniają, że w listopadzie ważyć się będą losy zaledwie dziesięciu senatorskich foteli, z których na siedmiu zasiadają demokraci, a na trzech republikanie.
Wystarczy więc „odbić" demokratom cztery mandaty (lub trzy mandaty w przypadku zwycięstwa Mitta Romneya, bo w przypadku podziału głosów 50–50 rozstrzyga głos wiceprezydenta), aby zdobyć większość w Senacie.
Akin rzucił w Missouri wyzwanie demokratycznej senator Clair McCaskill, która przegrywała dotąd w sondażach i której mandat był uważany przez republikanów za stosunkowo łatwy łup. W najbardziej prawdopodobnym scenariuszu Missouri miałoby dać republikanom właśnie pięćdziesiąty głos w Senacie. McCaskill naraziła się wyborcom, między innymi występując o zwrot pieniędzy za używanie swojego prywatnego samolotu przy wypełnianiu obowiązków senatora.

Decydują pieniądze

Akin może jednak zostać zmuszony do rezygnacji z tak prozaicznego powodu, jak pieniądze na prowadzenie kampanii. Jeśli Partia Republikańska odetnie go od funduszy, kongresmen straci pięć milionów dolarów na telewizyjne ogłoszenia, które miał sfinansować National Republican Senatorial Committee. Z drugiej jednak strony republikanie stanęliby wówczas przed jeszcze trudniejszym zadaniem znalezienia i wypromowania nowego kandydata na senatora w bardzo krótkim czasie, jaki pozostał do listopadowych wyborów.
To niejedyny skandal, z którego muszą się tłumaczyć republikanie. Mitt Romney i Paul Ryan skrytykowali innego kongresmena, Kevina Yodera z Kansas, za jego... kąpiel nago w jeziorze Genezaret podczas wizyty w Izraelu. Afera miała miejsce w ubiegłym roku, a wyszła na jaw dopiero teraz, gdy portal Politico poinformował, że skandalem zainteresowało się FBI.
W podróż do Ziemi Świętej wybrało się wówczas kilku członków Kongresu wraz ze swoimi doradcami. W imprezie zakrapianej alkoholem wzięło udział około 20 osób, ale tylko Yoder zdecydował się na kąpiel w stroju Adama. – To karygodne – grzmiał Romney podczas wizyty w New Hampshire – kolejny błąd popełniony przez indywidualnego [polityka].
Paul Ryan, kolega Yodera z Izby Reprezentantów, nazwał jego zachowanie „niegodnym członka Kongresu. To zachowanie, którego nie można tolerować". Sam Yoder, który kończy właśnie swoją pierwszą kadencję w Izbie Reprezentantów, wydał oświadczenie, w którym przeprasza za swoje zachowanie oraz za niezręczną sytuację, w jakiej postawił zarówno swoich kolegów, jak i wyborców. Nie wiadomo, czy mu to pomoże.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA