Kraj

Harcerska Poczta Polowa. Listy z powstania warszawskiego

Listonosze poczty powstańczej
ADM
Listy są krótkie, a zdania proste i pełne troski. Żadnych zbędnych słów. Ani śladu rozpaczy. Ta korespondencja daje unikalny obraz Powstania Warszawskiego widzianego oczami sióstr i matek żołnierzy. Pokazuje sytuację rodzin rozdzielonych liniami walk i solidarność warszawiaków troszczących się o los sąsiadów. Dbali o ich dzieci, strzegli dobytku. W najtrudniejszym czasie dzielili się żywnością i lekarstwami.
6 sierpnia 1944 w Śródmieściu zaczęła działać Harcerska Poczta Polowa. Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej", z dodatku "Warszawa'44"
Mówi się, że jedno słowo może mieć wartość tysiąca obrazów. Potwierdza to lektura listów, jakie w lutym 2008 roku Muzeum Powstania Warszawskiego zakupiło na aukcji w Düsseldorfie. Starannie wyeksponowane w gablotach, zostały udostępnione zwiedzającym. Gdy zapoznamy się z tą korespondencją, tragedia stolicy stanie się naszym osobistym doświadczeniem. Każda skreślona naprędce kartka pocztowa nakazuje się zatrzymać, pobudza wyobraźnię. 20 VIII Panie Antoni!!!Syn Pana jest ranny. Jest u nas w domu. Żona moja się nim opiekuje. 9 rano. Woźniak”. Zaadresowano: „W.P. Antoni Jurczyk ul. Oboźna przy Leszczyńskiej.

Zachowaj tę kartkę

Być może syn pana Antoniego był żołnierzem i został ranny w walce. Na barykadzie albo podczas patrolu. Mogło być jednak i tak, że w czasie powstania chłopak miał 12 – 15 lat. Należał do „Zawiszaków” – najmłodszej grupy harcerzy Szarych Szeregów i z narażeniem życia roznosił pocztę.Wkrótce po rozpoczęciu walki 1 sierpnia o 17 miasto zostało podzielone na obszary wyzwolone, oddzielone od siebie terenami kontrolowanymi przez wojska niemieckie. Okupant obsadził mosty, co wielu warszawiakom uniemożliwiło powrót do domów. Wiele linii telefonicznych zostało zerwanych, pozostałe były na podsłuchu. Okupacyjna poczta przestała działać nawet na terenach zajmowanych przez Niemców. W tej sytuacji Komenda Okręgu Warszawskiego AK zdecydowała się na zmianę planów. Pocztę polową pierwotnie zamierzano uruchomić dopiero w trzeciej fazie powstania, a więc po całkowitym opanowaniu miasta. Miało to zająć kilkadziesiąt godzin lub kilka dni. Wydarzenia potoczyły się jednak inaczej. 2 sierpnia instruktorzy z „Pasieki” – Komendy Głównej Szarych Szeregów – rzucili hasło „Robimy pocztę!”. Generał „Monter” zaaprobował pomysł. W pierwszej dekadzie sierpnia w Śródmieściu Południowym, na Powiślu i Czerniakowie utworzono sześć oddziałów Harcerskiej Poczty Polowej. Rozwieszono kilkadziesiąt skrzynek i otwarto zbiornice korespondencji. Główna Poczta Polowa przygotowała ekspedycję korespondencji do dzielnic okrążonych przez wroga. Harcerscy łącznicy docierali tam kanałami.Później powstała także Poczta Polowa AK. Miała dwa oddziały: w Śródmieściu Północnym i na Mokotowie. Także ją wspierali harcerze. Szacuje się, że od 6 sierpnia do 30 września 1944 r. poczty polowe dostarczyły 140 tys. przesyłek. Wśród nich były takie jak ta z 10 sierpnia: Kochany synku! Jesteśmy na Kredytowej w suterenach. Jesteśmy cali i zdrowi. Czekamy na list od Ciebie. Całujemy. Matka. Lub kartka z piątego września: Rysiek! Jest wszystko dobrze. Nogę mam w łupkach. Wieczorem napiszę. Rak. Zachowaj tę kartkę.

Dniem i nocą o Tobie myślę

„Za każdy kamień Twój, stolico, damy krew” śpiewali powstańcy i nie było w tych słowach przesady. Walki toczyły się nie tylko o ulice, ale także o domy, a nawet poszczególne piętra. Warszawiacy rozdzieleni przez front przesyłali do siebie listy takiej treści: 6-8-44 Szanowna Pani,Bardzo proszę o jakąkolwiek informację o mojej matce Marii Skórzewskiej i ciotce Natalii Platonow. O której zamknęły sklep w dniu powstania i gdzie prawdopodobnie mogą się znajdować.Proszę o odpowiedź,Zofia Paszkowska Piusa 5 m. 16. Kochana Pani Lucjo, 12-y dzień siedzę w banku. Nie mogę się stąd ruszyć i przedostać do domu. Niespokojny jestem bardzo o Lenę i Olgierda nie wiedząc co się tam u nich dzieje i jak sobie dają radę? Czy aby głodu nie czują. My tu dostajemy 3 razy dziennie gorącą strawę, tak że głodu nie czuję, tylko chleba nam z początku brakowało. Ale teraz to czasem ktoś mąkę z miasta przyniesie i nasza gosposia piecze. Różnych zajęć mamy pod dostatkiem, tak że się nie nudzę, tylko martwię się bardzo i zatrapiam o moich i nie wiem, czy i kiedy dobry Pan Bóg pozwoli mi do nich wrócić? Co u Was słychać? Jak sobie radzicie. Proszę wpisać: Bank Jasna 8. Oby Pan Bóg Was i nas miał w swej opiece. Jerzy Rak. 14 VIII 44 Najdroższy Andrzejku!Jesteśmy żywi, zdrowi i wszyscy razem. Czekamy wiadomości od Ciebie. Koniecznie napisz co z Lewińskimi. Do szybkiego zobaczenia się z Wami!Kochająca siostra Ewa. Kochana Żoneczko, Na wstępie piszę, że jestem zdrowy i wszystko w domu w porządku. Musimy się jak najszybciej spotkać.Kochający Aleksander. Helciu,Dniem i nocą o Tobie myślę, o całej gromadce z Twego domu. Miewałem ustne wiadomości o Tobie i domu – ale się urwały. Boleję, że nie jestem u siebie, że Tobie pomóc nie można.Twoja Janina Tymińska. List datowano 25 VIII. Adresatką była Helena Rudzińska zamieszkała na Sułkowickiej 4. 12.9.44 r. Szanowny Panie!Dziękuję za list z pozdrowieniami wraz ze słowami otuchy. Serdeczne pozdrowienia dla małżonki. Nad. B. Krosiński. Wilcza 41. Panie Łukowski!Chciałem dowiedzieć się czy nie ma mego brata Adka Kowalewskiego w Warszawie. Ponieważ, że nie mam żadnej wiadomości o nim, więc proszę Pana uprzejmie może koledzy lub ktoś znajomy Jego widział, to proszę mi napisać – z góry za wiadomość dziękuję.Kowalewski.

Mama płacze

W powstaniu wzięła udział młodzież ukształtowana w dwudziestoleciu międzywojennym. Byli to idealiści – ludzie gotowi do poświęceń, przy tym skromni, stroniący od wielkich słów. Przystępowali do nierównej walki, z czego świetnie zdawali sobie sprawę ich rodzice.11 sierpnia Marta Ciepła pisała z domu przy Wilczej 32: Kochany,Cały czas martwimy się o Ciebie od ostatniego listu. Mama Twoja zgubiła okulary, nie może pisać do Ciebie. Każe byś się pilnował, odżywiał i spał co Twoje. Cały czas płacze. Boi się o Ciebie. Jej brat Tolek zginął. Dziś się dowiedziała. Całujemy Cię.Marta. Czasem powstańcy zdołali skreślić kilka słów do najbliższych: W-wa, 14/VIII 44 Kochani, Dostaliście moją kartkę? Czy jesteście zdrowi? Ja zupełnie. Co z fabryką i domem. Prześlijcie jak najprędzej list, adres na odwrocie. Martwię się tylko o Was. Widziałem się z wujostwem S. z Kredytowej. Całuję Was mocno wszystkich domowników. Drodzy Rodzice, napiszcie co się z Wami dzieje. Wasz Andrzej. Na odwrocie adres nadawcy: IV Zgrupowanie 568 pluton Andrzej „Hetman” III rejon – 2 bat. art. plot. List zaadresowano: W.P. Mieszczańscy Z.Z. Belwederska 8 róg Tureckiej. Pisali żołnierze, pisały sanitariuszki i łączniczki. Kochani Moi! Czuję się doskonale. Bardzo bym chciała otrzymywać od Was wiadomości. Jak Mama się czuje i czy Jarek w domu. Wszyscy moi koledzy w porządku. Koniecznie odpiszcie natychmiast.Irena Odpiszcie pod adres: 21 Czerniakowska-Port. Adresatem jest Gustaw Kryński Mokotów ul. Wiktorska 8/ m. 29.

W samym środku walk

Nawet w najcięższych chwilach ludzie nie zapominali o przyjaciołach. Dowodzi tego poniższa korespondencja: 24.08.1944 Kochana Beatko,Tydzień temu wysłałem list. Nie mam żadnej wiadomości od Ciebie. U nas na mieszkaniu przybyło 6 osób. Wszyscy znajomi zatrzymali się na jakiś czas. Warunki ich do tego zmusiły. Pisałem też do Grażyny. Napisz kilka słów.Marek Nadawca Marek Kochman Chmielna 8. 16 sierpnia 1944 Wielmożni Państwo, Z całego serca dziękujemy za przekazane lekarstwa dla dziecka (...). W najbliższym czasie odwdzięczymy się za dobroć i pamięć. Z wyrazami szacunku. Budzyńscy. Adresatami podziękowań są państwo Balcerakowie zamieszkali przy Jasnej 6. 18/8 44 Szanowny Panie Dobrzański, Serdecznie dziękuję za gościnę. Wczoraj wróciłem na Żurawią. Wszyscy zdrowi. Tydzień byłem u p. Żakowskiego. Pozdrowienia i ukłony przesyłam Państwu. Zamojski z żoną. Warszawiacy nie tylko udzielali schronienia uciekinierom. Próbowali także ustalić, co stało się ze znajomymi. Zaniepokojony jestem losem państwa Sawickich, proszę uprzejmie o wiadomość. 20 sierpnia zawiadomił mnie pan Jan, że żyją, lecz są w samym środku walk. Z poważaniem, Józef Zaremba Śniadeckich 11 m. 7, 25 IX 1944. List został nadany na ręce Adama Drzewińskiego zamieszkałego na Wspólnej 3. Dane te zostały później przekreślone i opatrzone dopiskiem: „adresat nieznany”.

Słyszałem, że u was jest gorąco

W korespondencji pojawiają się pytania o pozostawiony w mieszkaniach dobytek, a także informacje o dokonanych przez Niemców zniszczeniach. Szanowna Pani, Byłem u Pani w mieszkaniu. Mieszkanie jest zamknięte. W oknach są szyby wybite, zabite deskami. Sąsiedzi mówili, że nic nie zginęło. Jak się czegoś dowiem, to do Pani napiszę. Zasuń Nad. Marek Zasuń Czerniakowska, Schron. 12 sierpnia 1944 Drodzy Rodzice, Widziałam miejsce zamieszkania wraz z Markiem i dzieciakami. Ubolewam nad stratą całego majątku i pamiątek również waszych. Przyczyną strat był pożar naszej kamienicy. Mam nadzieję, że wkrótce zobaczymy się. Zawsze kochająca Was córka Maria. Marek, Dom jest cały. Kamienica Rodziców się spaliła. Wszyscy są zdrowi. Czekamy na Twój powrót. Ojciec. Nadawcą jest A. Madej Dobra 10. Składy i budynki spalone. Z koszar Blocha zostały zgliszcza. Ratować nie miał kto. Matusików nie ma. Szybowa. Szanowni Państwo! Uprzejmie proszę tą samą drogą podać mi wiadomość co u Państwa słychać i w jakim stanie znajduje się mieszkanie i moje rzeczy. Ponieważ jest mi niemożliwym teraz dostać się do domu, więc polecam mój pokój wraz z zawartością opiece Sz. Państwa. Co też Państwo porabiają? Bardzo proszę o możliwie prędką odpowiedź. Serdeczne pozdrowienia przesyła Anka Warszawa dn. 14.08.44. Drogi Kolego! Wszystkie Twoje rzeczy są u mnie. Nie martw się o nie. Są do odebrania każdej chwili. U nas jest spokojnie tak, że nic twoim skarbom nie grozi. Słyszałem, że u Was jest gorąco. Był u mnie we środę „Mądry”. Trzymajcie się dzielnie! Aha! Byłbym zapomniał. Otrzymałem na mój stary adres kopertę z kluczami. Pismo podobne do Twojego. Czy wysłałeś do mnie te klucze? Jeżeli nie, to popytaj chłopaków

Pamiętajcie o mnie

Każda wiadomość, którą dzięki harcerskim łącznikom dostarczono do odciętych regionów miasta, dawała nadzieję. 16.08.44 Kochany Mieciu! Wiadomość dotarła, jesteśmy bardzo szczęśliwi, że wam się udało. Może to szczęśliwy odwrót losu. Ale dość o tym, żeby nie zapłoszyć. My jesteśmy cali i zdrowi. Czekamy na równie dobre wiadomości. Całuje i ściska Gienka. Postaram się w przyszłym tygodniu wpaść na obiad. Przyniosę lekarstwa.Wiktor. 21.8.Kochany Staszek! Dostaliśmy wiadomość od Karola. Martwimy się, że Irenka podupadła na zdrowiu. My wszyscy żyjemy. Piszcie. B. Zerwanie korespondencji oznaczało straszną niepewność. Droga Wandeczko! Tak dawno nikt od was do mnie nie pisał. Sama nie wiem co mam myśleć. Jestem coraz bardziej niespokojna. Jeżeli możecie, dajcie znać co z Wami, czy wiecie co z moim Tatą. Wujek Władek jest u p. Leona Golisa. Mietek był u mnie niedawno. Był cały i zdrowy. Ściskam Was. Pamiętajcie o mnie. Ania. Kochany mój, Piszę trzeci raz do ciebie. Jestem zdrowa, tylko zrozpaczona brakiem wiadomości od Ciebie i moich. Ciągle się modlę i mam wiarę, że się zdrowo zobaczymy. Błagam, napisz do mnie odwrotnie. Ciągle, ciągle myślami przy Tobie.Twoja Gienia 23 VIII. Zachowane listy są dowodem gehenny ludności cywilnej. Świadectwem niewymagającym żadnego komentarza. 17 VIII 1944 Kochana Alu!Ostatni adres, na który pisałaś, jest już nieaktualny. Musimy się wyprowadzić. Nie mam pojęcia dokąd. Jestem w sytuacji bardzo trudnej. Jak tylko osiądziemy gdzieś na dłużej natychmiast do Ciebie napiszę. Ucałuj wszystkich, może dobry Bóg pozwoli nam wkrótce zobaczyć się. Pamiętająca Władka. Miasto spłonęło, ale zachowały się listy – ważne świadectwa dramatu. Korzystałem z materiałów Muzeum Powstania Warszawskiego Lipiec 2008
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL