fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i opinie

Fandrejewska: Znikające pół procent PKB

ROL
Jedna z zaprzyjaźnionych agencji szkoleniowych przyznała, że większość, bo 70 proc., jej kursów jest finansowana ze źródeł polsko-unijnych
Podobnie jest w przypadku instytucji badawczych, uczelni czy samorządów. Wszędzie tam pieniądze unijne były mniejszym albo większym kołem zamachowym inwestycji czy też sposobem na utrzymanie się na rynku.
Wspomniana agencja zastanawia się, jak będzie wyglądał rok przyszły i 2014? Pieniędzy unijnych „na rynku" jest coraz mniej, więc gdzie znajdzie kolejne? Nawet większość ofert, jakie przygotowuje dla korporacji, związana jest z unijnymi pieniędzmi. W jaki sposób będzie musiała przemodelować ofertę, ale też zatrudnienie, by nadal funkcjonować? Na ile i gdzie uda jej się znaleźć kolejnych kontrahentów, gdy pieniędzy unijnych z obecnego budżetu jest coraz mniej?
Mniej lub bardziej mądrze wydaliśmy już ok. 70 proc. z prawie 68 mld euro. Różne szacunki pokazują, że gdyby nie fundusze unijne, to Polska rozwijałaby się o 0,6 – 1 pkt proc. wolniej niż teraz, a kłopoty z pracą miałoby dodatkowo ok. 150 tys. osób rocznie. I chociaż musieliśmy mieć pieniądze na współfinansowanie unijnych projektów i to – szczególnie w przypadku inwestycji infrastrukturalnych podniosło poziom zadłużenia publicznego – to jednak korzyści z wyższego wzrostu PKB przewyższają poniesione koszty.
Z tym tylko, że to już wszystko było. I nie wiadomo, czy się powtórzy. I wydaje się, że trochę brakuje nam wyobraźni i przezorności, bo za mało zastanawiamy się, jakie są zagrożenia dla rozwoju gospodarczego – ale też dla wielu branż, regionów czy rynku pracy – jeśli pieniędzy unijnych będzie mniej, znacznie mniej albo wcale. I choć takie czarnowidztwo może być nadmierne, to warto przeprowadzić symulację, by potem nie mieć problemów z praktyką.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA