fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Euro 2012

Superman ze skazą

Gianluigi Buffon: dobry bramkarz nie może sobie pozwolić na więcej niż dwa – trzy błędy w sezonie
AFP
Wierny Juventusowi, bezcenny dla reprezentacji. Najdroższy bramkarz świata może dziś zatrzymać Niemców
Jest włoskim odpowiednikiem Stevena Gerrarda czy Xaviego. Gatunkiem na wymarciu. Jednym z coraz rzadszych przykładów przywiązania do barw klubowych.
Z Turynem związał się na dobre i na złe 11 lat temu. Gdy korupcyjna afera calciopoli odebrała Juventusowi dwa tytuły mistrzowskie i zepchnęła do drugiej ligi, inni uciekali w pośpiechu z tonącego okrętu. Ale nie on. Tak jak Alessandro del Piero chciał zostać i odbudować potęgę klubu, choć większymi pieniędzmi kusiło go wielu bogatszych.
W maju, po sześciu latach burzy i naporu, mógł z dumą i satysfakcją powiedzieć: – Po wygraniu mundialu to mój najpiękniejszy wieczór w karierze. Juventus znów jest wielki, po tytuł maszerował bez porażki.

Pod słońcem Toskanii

– To wielki mistrz, potrafi nas zmobilizować, daje nam dużo pewności siebie – opowiada kolega Buffona  z reprezentacji Włoch Andrea Pirlo. Były selekcjoner Marcello Lippi mówi o nim, że jest wspaniały nawet wtedy, gdy śpi. A przecież wcale nie musiał zostać bramkarzem.
Urodził się w 1978 roku w Carrarze, w Toskanii. Pochodzi ze sportowej rodziny. Matka Maria Stella była wielokrotną mistrzynią kraju w pchnięciu kulą i rzucie dyskiem. Ojciec Adriano dźwigał ciężary, wujek Angelo był koszykarzem, a dwie starsze siostry, Veronica i Guendalina, reprezentowały Włochy w siatkówce.
Gigi od dziecka biegał za piłką, ale wolał strzelać gole, niż bronić. Bramkarza zrobiła z niego dopiero Parma. Ku zadowoleniu kuzyna jego dziadka. Lorenzo Buffon bronił w latach 50. w Milanie, rozegrał też 16 meczów w kadrze, obecnie jest skautem.
Gianluigi uczył się szybko. W 1993 roku zdobył z zespołem do lat 16 wicemistrzostwo Europy (Włosi przegrali w finale z Polską). Dwa lata później, jako 17-letni chłopak, zadebiutował w Serie A. W meczu z Milanem nie puścił gola (0:0). – Pamiętam, że udało mi się zatrzymać Roberto Baggio i George'a Weaha – wspomina. Przez rok wywalczył sobie miejsce w bramce Parmy, a mistrzostwo Europy z młodzieżową reprezentacją otworzyło mu drzwi do dorosłej kadry.

Niefortunny sweter

Przełomowy był dla niego jednak sezon 1998/1999. Wygrał Puchar UEFA, Parma pokonała po drodze Wisłę Kraków, w lidze zaczął kolekcjonować nagrody dla najlepszego bramkarza. Ale został też oskarżony o fascynację ideologią faszystowską, bo wybrał sobie na koszulkę numer 88 uznawany za symbol neonazistów. Twierdził, że nie miał o tym pojęcia, w swojej autobiografii wyjaśniał, że 88 kojarzy mu się po prostu z czterema piłkami.
Ale zdarzyło mu się także później wystąpić w telewizyjnym wywiadzie w swetrze z napisem „Śmierć tchórzom", kojarzonym we Włoszech z hasłem z czasów Benito Mussoliniego. I znów nikt nie uwierzył w tłumaczenia, że chciał tylko zachęcić kolegów z drużyny do lepszej gry. Gafa stała się sprawą narodową. Wykorzystała ją wnuczka Mussoliniego Alessandra – parlamentarzystka z ramienia skrajnie prawicowej Unii Nacjonalistycznej. Wzięła piłkarza w obronę, przychodząc do Izby Deputowanych w koszulce z napisem „Śmierć prześladującym Buffona".
Tę sprawę wypomina mu się przy różnych okazjach. Ale wpływu na jego karierę nie miała żadnego. W 2001 roku Juventus zapłacił za Buffona ponad 50 mln euro, czyniąc go najdroższym bramkarzem świata.
Pieniądze jednak nigdy nie przewróciły mu w głowie. Zawsze jest opanowany,  spokojny nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Zyskał pseudonim „Superman", bo ma niezwykłą zdolność wyciągania kolegów z opresji. Legendarny włoski komentator Fabio Caressa mówi, że to „człowiek, który w każdym sezonie daje drużynie 15 punktów".
Jest świadomy własnej wartości. Po niektórych interwencjach sam bije sobie brawo. Ale jak tu nie klaskać, gdy w finale Ligi Mistrzów 2003 broni się końcami palców strzał głową Filippo Inzaghiego, odbierając rywalom wiarę w zwycięstwo. Buffon zrobił, co mógł, Milan wygrał wtedy z Juventusem dopiero po serii rzutów karnych.

Marka odzieżowa

– Dobry bramkarz nie może sobie pozwolić na więcej niż dwa – trzy błędy w sezonie – zauważa. Swoje wielkie chwile przeżywał w 2006 roku. Na mundialu puścił tylko dwa gole, w tym jednego w finale – po karnym Zinedine'a Zidane'a. Włosi pokonali Francję w serii jedenastek, a on dostał nagrodę dla najlepszego bramkarza turnieju. – Spełniło się moje marzenie – nie ukrywał.
Jaki jest jego przepis na sukces? Udane i uporządkowane życie rodzinne. Rok temu wziął w Pradze ślub z czeską modelką Aleną Seredovą. Mają dwóch synów: pięcioletniego Louisa Thomasa (drugie imię dostał na cześć idola Buffona, bramkarza Kamerunu Thomasa N'Kono) i dwa lata młodszego Davida Lee. Z siostrą Veronicą założył własną markę odzieżową – Baggage.
W ubiegłym roku przejął w reprezentacji opaskę kapitańską po Fabio Cannavaro. Zagrał już w 118 meczach, pobił rekord Dino Zoffa. Dziennikarze uwielbiają go za to, że w wywiadach nie opowiada banałów. Przyznał, że walczył z depresją. Gdy przed Euro padły na niego podejrzenia o grę w zakładach bukmacherskich, miał za złe mediom, że urządziły na niego nagonkę. To wtedy trener Cesare Prandelli powiedział, że reprezentacja może nie jechać na mistrzostwa, jeśli naród uzna, że tak będzie lepiej.
Pojechali. – Faza grupowa zawsze była naszą piętą achillesową. Wspaniale byłoby awansować do półfinału – powiedział Buffon w wywiadzie dla telewizji Sky przeprowadzonym dwa tygodnie przed turniejem.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA