W sieci opinii

Bratobójcze walki o mandat szkodzą partiom

W Sieci Opinii
Wewnątrzpartyjne walki o mandat są czasem ciekawsze od starć pomiędzy kandydatami różnych partii - o tym możemy przeczytać w „Rzeczpospolitej”
W Łodzi rywalizują ze sobą minister infrastruktury Cezary Grabarczyk i Krzysztof Kwiatkowski, minister sprawiedliwości. Jeden z polityków powiedział "Rz":
Władze regionalne związane z Grabarczykiem stosują urzędową obstrukcję wobec kandydatów z obozu Kwiatkowskiego. Zwlekają z wydaniem decyzji na zatwierdzenie plakatów i ulotek. Na każdą zgodę musimy czekać wyjątkowo długo. Inny działacz PO mówi o pojedynku lubelskich posłanek Joanny Muchy i Magdaleny Gąsior-Marek:
Walka jest na noże. Aśka chce pokazać, że to jej należała się jedynka, i stara się zrobić jak najlepszą kampanię, ale Gąsior-Marek też nie ustępuje. Gdy na jakimś słupie w Lublinie zawiśnie plakat jednej, to na tym samym słupie natychmiast pojawia się podobizna drugiej. W PiS z kolei - według „Rz” Jolanta Szczypińska zepchnęła na piąte miejsce posła Zbigniewa Kozaka. W Pile Paweł Szałamacha dostał pierwsze miejsce na liście, które w poprzednich wyborach należało do Maksa Kraczkowskiego: Maks jest wściekły, bo poprzednio był jedynką, dlatego nie zamierza się wysilać w tej kampanii. Mandat i tak ma w kieszeni -  powiedział współpracownik parlamentarzysty. Waldemar Witkowski z jedynką na poznańskiej liście SLD rywalizuje z Krystyną Łybacką z SLD i przyznaje, że walka jest ostra: Tak jest wszędzie, a najzagorzalszymi wrogami są posłowie z tej samej listy, bo dla wielu z nich praca w Sejmie jest sposobem na życie. Jestem traktowany, jak persona non grata, nikt mi nie pomaga, a nawet mam podejrzenia, że stosowany jest wobec mnie czarny PR. W Sieradzu listę SLD otwiera Iwona Piątek, liderka Partii Kobiet i ma konkurenta - brata europosła Wojciecha Olejniczaka, Cezarego Olejniczaka. Piątek skarży się, że nie zaproszono jej na spotkanie z Aleksandrem Kwaśniewskim: Dowiedziałam się z gazet, że coś takiego się odbyło. Rzeczywiście jestem takim państwem w państwie. Ale mam spore wsparcie od SLD-owskiej młodzieżówki, szczególnie od jednej radnej, która stawia na kobiety. Jarosław Flis uważa, że takie walki szkodzą partiom: Osoby zawiedzione miejscem na listach chcą bowiem za wszelką cenę udowodnić, że należało im się wyższe miejsce, i koncentrują się na podsyłaniu mediom negatywnych komentarzy o kolegach. W kampanii psują wizerunek partii i marnują siły w walce wycelowanej nie w tym kierunku. Jak widać na załączonym zdjęciu, politycy robią dobrą minę do złej gry. Podbieranie miejsc na plakaty, złośliwe plotki i brak zaproszeń na spotkania są na porządku dziennym.
Źródło: ROL

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL