W sieci opinii

Polska w budowie, Tusk w autobusie - opinie Piotra Semki i Bartłomieja Biskupa

W Sieci Opinii
Rodacy! Wybiła godzina prawdy. Sam premier Tusk odwiedzi was swoim autobusem, by odpowiedzieć na pytanie: Jak żyć? "Trasę koncertową" szefa PO komentują Piotr Semka i Bartłomiej Biskup
Redaktor Semka mówi
To pomysł pod tytułem "Możecie zobaczyć premiera w waszym miasteczku i wiosce". Podejrzewam, że może się to odbywać w formule komediowej. Gdzieś przed wjazdem do danej miejscowości będzie czekać limuzyna z panem premierem, następnie przesiądzie się on do autobusu, którym wjedzie na rynek, żeby odbyć show. (...) Takie tournée ma sens tylko wtedy, gdy polityk wyjeżdża ze stolicy na długie tygodnie i bus ma mu zapewnić jak największy komfort na ten okres. Ale tu mówimy o premierze, który z racji sprawowanego urzędu i nawału obowiązków musi być ciągle w stolicy. Dlatego ma do dyspozycji znacznie szybszy od autokaru samolot, helikopter czy limuzynę.

Semka zauważa, że kopiowanie wzorców amerykańskich Donaldowi Tuskowi wychodzi słabo.

Tam wynajmują nawet specjalne pociągi wyborcze z propagandzistami i przedstawicielami młodzieżówki. W trakcie wizytowania kolejnych miejscowości polityk - żeby zyskać na czasie - przemawia z tylnej części autokaru. Tutaj tego nie widzę. Ja premiera nie ganię za ten "tuskobus", bo kampania rządzi się własnymi prawami. Ale normalne to chyba nie jest.

Z kolei politolog Bartłomiej Biskup ocenia:
Nie jest to pomysł nowatorski. Żeby nie sięgać daleko, przypomnijmy sobie "kwachobus" Aleksandra Kwaśniewskiego, czy inne autobusy np. z ostatnich wyborów prezydenckich. Ma to służyć przybliżeniu polityków - zwłaszcza tych, którzy zwykle nie mają na to czasu - do zwykłych ludzi. Pojawiły się już pewne zgrzyty. Zarzuca się premierowi, że pokazuje się tylko w tych miejscowościach, w których może się pochwalić inwestycjami. Z kolei minister Sikorski, który jedzie drugim autobusem, pisze na Twitterze, jaka piękna ta Polska zza okna. Jakby na siłę chciał pokazać, że oni naprawdę są w tym autobusie, że to nie jest żadna ściema.

Politolog dodaje: To już nie żaden PR, ale propaganda w czystej postaci - "na lewo most, na prawo most, a dołem Wisła płynie". To zresztą nie pierwszy raz, gdy Radosław Sikorski nieumiejętnie korzysta z Twittera. To nie tak, że Platformie zaraz wzrośnie poparcie. Bo na nie trzeba sobie zapracować. I jej się to w ostatnich latach udało, bo pomimo że rządzi, wciąż ma najlepsze notowania. Jeśli premier nie będzie w swym przekazie do ludzi tak jednostronny, jak Sikorski, to może zyskać. On ma już gotowe odpowiedzi na pytania ludzi, więc nie powinien unikać bezpośrednich spotkań z nimi (...). Powinno to wyglądać tak, że Polska jest w budowie, a premier w robocie i działa na kilka frontów. Zresztą "Tuskobus" faktycznie jest przedstawiany jako takie świetnie wyposażone centrum łączności. Przyjęto założenie, że premier będzie wszystkim zarządzał z autobusu. Najważniejsze dla jego sztabu jest to, by "Tuskobus" po prostu był. Jak premier będzie zajęty, to się pokaże ministrów, a jak ci będą zajęci, to zobaczymy sam autobus. Waldemar Pawlak lata "wiatrakowcem", Bronisław Komorowski żegluje bez kapoka, a Donald Tusk ma swój propagandowy autobus. Najwyższy czas, by Cezary Grabarczyk ruszył w Polskę pociągiem przyjaźni.
Źródło: ROL

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL