W sieci opinii

Kibice o spotkaniu z Tuskiem: Słupki poparcia lecą, to teraz chce rozmawiać

W Sieci Opinii
Ktoś lub coś skłoniło premiera, by jednak spotkać się z kibicami. Było podobno w miarę kulturalnie, choć nie obyło się bez dziwnej prowokacji...
Premier twierdził, że to od kibiców zależy rozwiązywanie większości ich problemów:
Kluczowe jest, na ile wy pozwolicie swoim kolegom rozrabiać. Konkluzją krótkiej wymiany zdań było zaproszenie przedstawicieli kibiców do Warszawy:
Niech przyjadą przedstawiciele stowarzyszeń i innych grup kibicowskich w Polsce. Niech przyjadą ci, którzy chcą rozwiązać dwa problemy: wasze poczucie, że jesteście gnębieni, i drugie, że gnębiona na stadionach jest większość, która nie chce słuchać przekleństw. W trakcie spotkania miało dojść do prowokacji. Informuje o tym portal niezalezna.pl: Wśród kibiców, którzy chcieli "przywitać" premiera Donalda Tuska, pojawił się prowokator, który próbował wywołać awanturę. Jednego z uczestników uderzył i uciekł - prowokacja jednak się nie udała. A jak ocenili spotkanie komentatorzy w TVN24? Grzegorz Kajdanowicz mówił: Prawdą jest, że premier ma jedną nieprawdopodobnie ważną cechę. Potrafi rozmawiać z rożnymi grupami społecznymi ich językiem. Potrafi nieprawdopodobnie łatwo przystosowywać swój język do konkretnej rozmowy. Antoni Dudek mówił: Dobrze sobie poradził i to pokazuje, że ma jakiś talent w kontakcie z ludźmi. Widać, że próbuje walczyć w tej kampanii. Ja widzę pierwszy dzień, kiedy widzę determinację, żeby wygrać w tych wyborach. A co na to sami zainteresowani? Forever 75 z forum Wiary Lecha jest dumny z kolegów: Słupki poparcia lecą, to teraz chce rozmawiać? Przyznam szczerze, że jestem dumny jak cholera. To właśnie dzięki kibolom Lecha cała Polska w różnych Faktach, Wydarzeniach i Wiadomościach słyszy o tej walce o lepsze jutro. Nie ma gwarancji, że sukces z tego będzie, ale zawsze jako nieliczna ekipa w tym kraju możemy spojrzeć w lustro. Inni wolą się bawić, gdy ich koledzy są karani i szykanowani. Dzięki i gratulacje tym, którzy nie poddają się! Miko jest zdecydowanie bardziej dosadny w swoim komentarzu: Tusk ma jaja, że wyszedł do ludzi? Równie dobrze można stwierdzić, że trzeba mieć jaja, aby stanąć z nim twarzą w twarz i mimo wszystko dobrze mu przekazać swoje uwagi. Nie co dzień ma się taką okazję, ale to nie znaczy, że jak "hrabia" przyjeżdża, to należy koniecznie wybić się, na cholera wie jaki szczyt elokwencji. Bez przesady.
Źródło: ROL

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL