fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Piotr Semka o hegemonii Donalda Tuska

W Sieci Opinii
Żaden polski polityk nie żonglował tyloma piłeczkami co Donald Tusk. Jaką politykę wobec jego hegemonii ma prowadzić prawica? - przeczytamy w "Plusie Minusie"
Piotr Semka opisuje hegemonię Donalda Tuska i fenomen ostatniego zwycięstwa PO nad PiS.
Wielu zwolenników PiS zakładało, że kryzys powali Tuska, potem wieszczono, że afera hazardowa spełni rolę niegdysiejszej afery Rywina, że władza wywróci się w wyniku lekceważenia powodzian czy pogrzebią ją niedokończone na czas autostrady i stadiony. To powtarzane co rusz przekonanie, że PO jest kolosem na glinianych nogach, zderzyło się z gorzką prawdą, że Donald Tusk prowadził kampanię przez ostatnie cztery lata. Uporczywe nagłaśnianie każdego kiksu opozycji przy jednoczesnym niezauważaniu przez media bardzo wielu niepowodzeń PO musi z czasem tworzyć bardzo silne wrażenie, że Platforma jest jedyną wyobrażalną siłą zdolną do rządzenia krajem. Można się nawet dziwić, że w tak nienormalnych sytuacjach aż 30 proc. społeczeństwa nie uległo tej przemożnej perswazji. Tego typu poglądy wywołują u części publicystów prawicowych nerwową kontrakcję. Przekonują oni, że jeśli będziemy zawsze powoływać się na nieprzychylne media, to Jarosław Kaczyński i jego partia wiecznie czuć się będą rozgrzeszeni ze swoich błędów. Myślę, że należy pisać zarówno o błędach PiS, jak i zauważać elementy demokracji sterowanej.
Semka zauważa: Nikt dotąd nie żonglował tyloma piłeczkami naraz co Tusk. Sytuuje go to w grupie polityków sprawujących bardzo długie kadencje. (…) Przypomnieć można Adenauera, który rządził lat 14, czy tylko o rok krócej Kohla. Do tej beczki miodu wypada jednak dorzucić łyżkę dziegciu. Żaden polityk nie potrafi określić, które z kolejnych zwycięstw lub choćby korzystnych okoliczności mogą stać się elementem, który wywróci mozolnie budowaną konstrukcję władzy. Sukces Palikota przyczynił się do wskrzeszenia spiskowych teorii, które sugerują, że jego rozstanie z PO mogłoby być taktycznym rozdzieleniem się w celu wykreowania „własnej" lewicy. Jeszcze inni podejrzewają, że nawet jeśli do rozstania doszło wskutek realnego konfliktu, a nie politycznej inscenizacji, to Ruch Palikota może spełnić rolę, jaką pełnił w rosyjskiej Dumie Ruch Żyrinowskiego – barwnego skandalisty, który uwielbiał obrażać Jelcyna, a potem Putina, ale w kluczowych chwilach wspierał jednak po cichu politycznego hegemona. (…) W ciągu ostatniego tygodnia słyszeliśmy o Tusku szantażującym PSL wizją otwarcia się na Palikota, zobaczyliśmy prezydenta Komorowskiego spotykającego się ze Schetyną przed audiencją udzieloną Tuskowi i wreszcie usłyszeliśmy, jak premier nonszalancko ogłasza, że rząd w obecnym składzie będzie działał przynajmniej do stycznia. Czy nie za dużo takich politycznych „szeptów i krzyków" jak na kilka powyborczych dni? - pyta Piotr Semka w "Plusie Minusie.      
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA