fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Zapowiada się rok wyższych cen

Fotorzepa
Aleksandra Fandrejewska
Anna Cieślak-Wróblewska
Zbliżający się 2008 rok będzie kolejnym rokiem podwyżek cen i płac. Firmy znajdują się w potrzasku. Zwiększają wydajność, ale nie są w stanie zamortyzować wzrostu kosztów produkcji. Czekają nas więc podwyżki cen towarów i usług
W przyszłym roku firmy powinny się obawiać zwłaszcza dalszego wzrostu płac oraz uwolnienia cen energii elektrycznej dla przedsiębiorstw. Średnie wynagrodzenie może wzrosnąć nawet o 8 – 10 proc.
Choć procentowo to mniej niż w ciągu ostatnich 12 miesięcy (12-proc. wzrost), ale licząc kwotowo, te podwyżki będą wyższe od tegorocznych. Znaczenie będzie tu mieć „efekt bazy“, czyli dużo wyższa średnia płaca. Koszty firm podwyższy także energia. – Urealnienie cen oznacza, że w przyszłym roku firmy będą zmuszone płacić za prąd o kilkanaście procent więcej – mówi Tomasz Chmal, ekspert ds. energetyki z Instytutu im. Sobieskiego. Jego zdaniem podobnie może być z gazem. Na razie URE nie zgodził się na wyższe stawki proponowane przez PGNiG, ale sytuacja może się jeszcze zmienić.
Nic też nie wskazuje, by taniały surowce – zwłaszcza ropa. i benzyna. Wszystko to zwiększy koszty prowadzenia działalności gospodarczej. Na szczęście dla klientów w wielu branżach niemożliwe będzie uwzględnienie tych podwyżek w cenach produktów. – A to oznacza, że rentowność firm w przyszłym roku najprawdopodobniej spadnie – prognozuje Małgorzata Krzysztoszek.
3,2 - 3,6 zł tyle będzie kosztowało euro w 2008 r. Według analityków kurs złotego będzie się mocno wahał
– Przedsiębiorstwa, by poprawiać swoją kondycję, muszą szukać oszczędności – mówi Adam Ambrozik, ekspert Konfederacji Pracodawców Polskich. Na szczęście nie oznacza to redukcji zatrudnienia. Popyt jest na tyle silny, że nowi pracownicy wciąż będą poszukiwani. Firmy muszą więc ciąć koszty gdzie indziej. – Muszą zacząć stosować nowoczesne rozwiązania technologiczne, by zwiększyć wydajność pracy – wyjaśnia Ambrozik. Takie inwestycje są dosyć kosztowne, ale firmy nie powinny mieć kłopotów z ich sfinansowaniem. Według szacunków PKPP Lewiatan na koniec 2007 r. poziom zysków w przedsiębiorstwach zatrudniających więcej niż 50 osób powinien sięgnąć 82 – 82 mld zł.
W gorszej sytuacji będą małe warsztaty i zakłady rzemieślnicze. – Części z nich nie uda się zamortyzować wzrostu kosztów działania lepszą organizacją pracy czy kupnem energooszczędnych maszyn – uważa Jerzy Bartnik, szef Związku Rzemiosła Polskiego. Według niego ceny podnosić będą na przykład małe firmy z branży spożywczej. W ich przypadku dojdą też coraz droższe wiktuały.
Nie tylko firmy ucierpią na wzroście cen. Eksperci przewidują, że ceny żywności będą rosły w przyszłym roku tak samo jak w tym, czyli więcej o 2 – 3 proc., niż wynosi realna inflacja.
Droższe ma być mięso (oprócz drobiu). Nie ma też szansy na tańsze owoce i warzywa. Ceny skupu wieprzowiny powinny wzrosnąć z obecnych 3 zł do powyżej 4 zł za kg. A według prognozy Agencji Rynku Rolnego podobne ceny ma uzyskiwać w skupie wołowina. Podwyżki nie będą jednak dotyczyły wszystkich artykułów żywnościowych. W ostatnich miesiącach najbardziej odczuliśmy wzrost cen chleba, słodyczy i nabiału. Eksperci z IERiGŻ przewidują, że być może wiosną zboże jeszcze nieznacznie zdrożeje, ale nie powinno to już mieć wpływu na ceny produktów w sklepach.
Więcej zapłacimy także za prąd. Po zamieszaniu z uwolnieniem cen energii przez Urząd Regulacji Energetyki, a później z powrotem do regulacji taryf wciąż nie wiadomo, kiedy firmy podniosą ceny. – Czekamy, aż URE zaakceptuje nasze taryfy – przyznaje Dominika Tuzinek-Szynkowska, rzeczniczka Polskiej Grupy Energetycznej. Spółka przygotowała podwyżki o 8 – 12 proc. – Maksymalnie w gospodarstwie domowym będzie to nie więcej niż 5 zł miesięcznie – oblicza Tuzinek-Szynkowska. Także stołeczny RWE STOEN poinformował w grudniu o wyższych o ok. 10 proc. cenach od 1 stycznia. – Ale nasi klienci w Warszawie nawet po podwyżce o ok. 7 zł miesięcznie i tak będą płacić mniej niż w innych miastach. Średnio ok. 850 zł rocznie, gdy w Lublinie jest to 924 zł – wylicza Iwona Jarzębska odpowiedzialna za marketing i komunikację w RWE STOEN.
Firmy energetyczne wzrost cen tłumaczą tym, że drożeją surowce – gaz, ropa i węgiel. Ten ostatni dla energetyki od drugiego kwartału podrożeje o ok. 15 proc. – tak przynajmniej zapowiada największy jego dostawca, Kompania Węglowa. Węgiel stanowi ok. 50 proc. kosztów produkcji prądu. Jeśli więc zdrożeje o 15 proc., elektrownie będą się starać podnieść ceny prądu o przynajmniej 7,5 proc.
– Od jesieni ceny mieszkań znowu zaczną rosnąć, nawet o 10 proc. – uważa Jarosław Szanajca, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Jednak lokale w blokowiskach z wielkiej płyty, o niższym standardzie i gorszej lokalizacji będą taniały. Warto więc się targować.
W ostatnich miesiącach jest spory ruch na rynku wynajmu mieszkań. Chętnych coraz więcej, a ofert nie przybywa. Dlatego ceny skoczyły w górę. Wiele będzie zależało od stóp procentowych. Rodziny, których nie będzie stać na zaciągnięcie kredytu, mogą być skazane na wynajem.
Planujemy wzrost przychodów w przyszłym roku na ok. 25 proc. Dotychczas było to średnio 15 proc. Będzie to możliwe dzięki zwiększeniu sprzedaży wskutek boomu na nasze wyroby. Produkujemy specjalistyczne przemysłowe farby i lakiery, więc planowane budowy stadionów, mostów czy wiaduktów z pewnością się przełożą na zwiększenie popytu na nasze produkty. Na niekorzyść będzie jednak działał umacniający się złoty, głównie wobec euro. Szacujemy, że w 2008 r. euro kosztować będzie ok. 3,5 zł. Na szczęście dużo surowców sprowadzamy z zagranicy, co częściowo zrekompensuje straty poniesione na kursach walut. Spodziewamy się także podwyższenia kosztów wynagrodzeń i cen energii. Ten splot różnych czynników spowoduje, że mimo większych przychodów nasza rentowność się nie zmieni.
Firmy zrzeszone w Izbie borykają się rosnącymi kosztami zatrudniania pracowników. Oczekiwane przez nich podwyżki płac są coraz trudniejsze do spełnienia. Rentowność małych firm farmaceutycznych i hurtowni wynosi obecnie pół procent. Firmy muszą więc wstrzymywać podwyżki, tym bardziej że coraz więcej pieniędzy wydają na szkolenia. Wymagają tego przepisy dotyczące standardów kwalifikacyjnych dla pracowników produkcji i obrotu. Nie ma takiej możliwości, by jedni pracownicy zastępowali innych lub by przy produkcji farmaceutyków pracowali ludzie bez odpowiedniego przygotowania. Nie możemy więc ani wprowadzać zastępstw, ani oszczędzać na szkoleniach. Branża zaczyna się powoli bronić przez żądaniami płacowymi. Co widać po tym, jak firmy się łączą oraz rezygnują z produkcji, zlecając ją innym.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA