fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Zielony finansista

Rzeczpospolita
Stavros Dimas, Komisarz ds. ochrony środowiska walczy o ochronę klimatu. Wie, jakie to ważne, choćby stąd, że w jego rodzimej Grecji zawsze były z tym problemy
Konserwatysta, poprawny w każdym calu – tak jest postrzegany w Komisji Europejskiej Stavros Dimas.
Nie daje żadnych powodów, by posądzano go o zaniedbania. Czegóż innego zresztą można się spodziewać po 66-letnim finansiście wykształconym w Stanach Zjednoczonych? Organizacje ekologiczne i reprezentanci zielonych w Parlamencie Europejskim twierdzili, że po byłym pracowniku firmy prawniczej z Wall Street można się spodziewać tylko przychylnych decyzji dla przemysłu. Nie podobało im się, że komisarzem ds. środowiska u Jose Manuela Barroso został komisarz ds. zatrudnienia u Romana Prodiego. Ale już kilka miesięcy później ekolodzy odwołali swoje zastrzeżenia.
Stavros Dimas zyskał ich przychylność, głosząc poglądy, że konkurencyjność przemysłu idzie w parze z ekologią. Do unijnej polityki ochrony natury wprowadza takie mechanizmy gospodarcze jak np. system handlu prawami do emisji dwutlenku węgla. Chce, by uczestniczyło w nim jak najwięcej gałęzi przemysłu, zwłaszcza zaś linie lotnicze. Podkreśla, że ekologia może stymulować postęp technologiczny. Przekonują się teraz o tym koncerny samochodowe. Za cztery lata zaczną płacić kary, jeśli ich auta nie będą spełniać standardów emisji dwutlenku węgla. Stavros Dimas miał popierać ustanowienie kar na jak najwyższym poziomie. Argumentował ponoć, że tylko wtedy amerykańskie koncerny nie będą mogły uwzględnić ich w cenie aut i przerzucić kosztów na konsumentów. Dimas wielokrotnie krytykował politykę Stanów Zjednoczonych, które nie ratyfikowały protokołu z Kioto. Od początku swojego urzędowania komisarz ma jasno określony cel: redukcję gazów odpowiedzialnych za efekt cieplarniany. – Jest jasne, że walka z globalnym ociepleniem nie jest tylko bitwą. To wojna, która będzie trwała lata – przekonywał w styczniu tego roku, gdy zaproponował, by Unia Europejska ograniczyła emisję dwutlenku węgla o 20 proc. do 2020 roku. Dodał, że wzmocni to bezpieczeństwo energetyczne Unii i przyczyni się do poprawy zdrowia publicznego. Propozycja została przyjęta mimo dużego sprzeciwu organizacji pracodawców. – Wielokrotnie dyskutowaliśmy o konwencji klimatycznej i zrównoważonym rozwoju. Stavros Dimas gratulował wypowiedzi premiera Kaczyńskiego na forum Komisji Europejskiej – wspomina prof. Jan Szyszko, były minister środowiska. Choć nieustępliwy w sprawach redukcji CO2, komisarz nie chce działać przeciwko konsumentom. Dlatego zawsze ostrożnie wypowiada się na temat wprowadzenia w Europie upraw genetycznie modyfikowanych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA