fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Budżet ciągle w ryzach

Rzeczpospolita
Koalicja konsekwentnie popiera wyłącznie własne zmiany w budżecie. Posłowie podczas drugiego czytania ustawy na 2008 rok zgłosili 157 poprawek
Sejmowa Komisja Finansów odrzuciła wczoraj prawie wszystkie poprawki wniesione przez posłów w trakcie drugiego czytania ustawy budżetowej na przyszły rok. Przeszły tylko zmiany zgłoszone przez PO i PSL.
W drugim podejściu do modyfikowania budżetu na 2008 rok koalicja i opozycja zgłosiły połowę mniej poprawek niż w trakcie pierwszego czytania. 112 dotyczyło zmian w planowanych wydatkach, zaś 45 zmieniało prognozy dotyczące dochodów. Najważniejsza z nich przewidywała dodatkowe 250 mln zł z VAT na szkolnictwo wyższe. Już po raz drugi próbowało przepchnąć ją PiS. Bez rezultatu. – Nie rozumiem, dlaczego PO tak bardzo oponuje, w końcu ta zmiana nie burzy budżetu, a środki byłyby uruchomione wyłącznie w wypadku, gdyby wpływy z podatku od towarów i usług przekroczyły zakładany pułap – dziwiła się Aleksandra Natalli-Świat z PiS.
Posłowie z komisji nie zgodzili się też na zwiększenie planowanych podwyżek dla nauczycieli do 15 proc. Premier Donald Tusk obiecał, że będzie to 10 proc. i na tyle znalazł pieniądze w przyszłorocznym budżecie. Podobny los spotkał też całą masę lokalnych postulatów, z których większość dotyczyła przekazania od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów złotych na inwestycje infrastrukturalne w regionach – budowę obwodnic czy remonty dróg. Koalicja PO i PSL była zgodna, że przyszłoroczny plan wydatków jest na tyle napięty, że nie ma już miejsca na żadne dodatkowe przesunięcia. – To, co można było uzyskać, przeznaczyliśmy na redukcję deficytu z 28,6 mld zł do 27,1 mld zł i wyższe płace w szkolnictwie – zapewnił Chlebowski. – Reszta musi poczekać. W obu koalicyjnych klubach panowała więc dyscyplina partyjna, posłowie mieli obowiązek poprzeć wyłącznie zmiany zgłaszane przez przewodniczącego. Ten zaś postanowił wrócić do przegłosowanych wcześniej cięć w ministerstwach i instytucjach rządowych, z których kilka okazało się dość drastycznych dla ich funkcjonowania. – Poprzednio Komisja Finansów dokonała zbyt dużych redukcji w budżetach NIK i IPN. Instytutowi zabrano 41,5 mln zł z zakładanych w projekcie 235 mln zł, a NIK 33 mln zł z 252 mln zł – wyjaśnił Zbigniew Chlebowski. Posłowie PiS alarmowali, że cięcia utrudnią funkcjonowanie tych instytucji. Koalicja postanowiła jeszcze raz przyjrzeć się ich wydatkom. – Postanowiliśmy powrócić do poziomu budżetu z tego roku – powiedział Chlebowski. Przywrócono 6,5 mln zł na bieżące wydatki Najwyższej Izby Kontroli oraz 8,5 mln zł na wydatki majątkowe. W przypadku Instytutu te pierwsze zwiększono o 0,5 mln zł, zaś pieniądze na zakupy wzrosły o 10,5 mln zł. Jednocześnie dołożono 4 mln zł dla instytucji podległych IPN – o 3,4 mln zł zwiększono ich wydatki bieżące, a o 0,6 mln zł majątkowe. W zamian Platforma zaproponowała zmniejszenie o 30 mln zł dotacji do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Komisja nie zgodziła się jednak na dalej idące zmiany w przyszłorocznych planach wydatków NIK. PiS zaproponowało bowiem, aby zwiększyć o 20 mln zł prognozę wpływów z podatku PIT i przeznaczyć tę sumę na Najwyższą Izbę Kontroli, aby skorygować wcześniejsze cięcia. Przy głosowaniu nad poprawką PSL zakładającą przeznaczenie 100 mln zł na program zwalczania choroby Aujeszkyego, groźnej dla trzody chlewnej zawiesił się komputer, gdy uporano się z problemami technicznymi, zmiana przeszła jednym głosem. Środki te mają być przesunięte z planowanych wydatków na wspólną politykę rolną. Sejm ma się dziś zająć poprawkami do przyszłorocznego budżetu. Założenia do przyszłorocznego budżetu wskazują, że mamy do czynienia z ekspansją fiskalizmu państwa. Pytanie, jak będzie on realizowany. Tak dobrego roku jak obecny już z pewnością nie będzie. Wysokie płace zapewnią wprawdzie dość dobre dochody z PIT, ale z drugiej strony parlament uchwalił kolosalne ulgi prorodzinne, które pewnie zjedzą wszelkie nadwyżki. Oszczędności będzie można wygospodarować, kontrolując wydatki i dyscyplinując dysponentów publicznych pieniędzy. Będzie to tym ważniejsze, że tempo rozwoju gospodarczego w drugiej połowie 2008 r. roku stoi pod dużym znakiem zapytania. Jeśli potwierdzą się przewidywania o spowolnieniu tempa wzrostu, to trudno będzie liczyć na nadwyżkę w podatkowych wpływach. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki e.glapiak@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA