fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Watergate – fałszywy mit

Łatwiej jest rozbić atom niż przesąd, mawiał Albert Einstein. Trzeba do jego słów dodać: szczególnie, jeśli przesąd przybrał formę mitu. Można się uszarpać po łokcie, tłumaczyć, przedkładać fakty – wszystko na nic, ludzie będą powtarzać to, do czego się przyzwyczaili.
Właśnie przeczytałem, że Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich przyznaje nagrodę pod nazwą Watergate przeznaczoną dla dziennikarzy śledczych. Watergate to właśnie fałszywy mit, mit niezależnej prasy, bajka o tym, jak to dzielni dziennikarze dotarli do strasznej prawdy o ciemnych sprawach prezydenta i ujawniwszy je wyborcom, ocalili demokrację.
Bardzo piękna bajka, tylko że w rzeczywistości wszystko było zupełnie inaczej. Od paru lat wiemy jak. Wiemy na pewno, tylko nie chce się nikomu przyjąć tej wiedzy do wiadomości. Otóż w istocie motorem całej afery był wicedyrektor FBI, niejaki Mark Felt, który wściekł się na Nixona z powodów bardzo małostkowych: pominięcia przy awansie. To Felt zainspirował dziennikarzy "Washington Post" pierwszym "przeciekiem", a potem długo prowadził ich za rękę, karmiąc sensacjami, które powtarzali z radością, bo przynosiło im to kasę i laury. W chwili, gdy Felt wypowiedział mu swą tajną wojnę, Nixon był najbardziej popularnym prezydentem USA, wygrał właśnie miażdżąco wybory w 49 z 50 stanów, mimo to umiejętnie poprowadzona kampania medialna Felta w szybkim czasie strąciła go w otchłań. Jeśli więc Watergate jest symbolem czegokolwiek, to tego, jak łatwo specsłużbom manipulować wolnymi mediami i używać ich do gnojenia ludzi.
Zastanawiam się, czy SDP nie wie, o co naprawdę chodziło w aferze Watergate i użyło tej nazwy zgodnie z potocznym stereotypem, czy też właśnie świadomie uznało, że pasuje ona do istoty polskiego dziennikarstwa śledczego... Skomentuj na blog.rp.pl/ziemkiewicz
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA