fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Przedwyborcza kiełbasa Putina

Odchodzący prezydent rozpoczął kampanię swojego następcy. Obiecał podwyżki dla wojska i sektora publicznego
To była czysta formalność. Zgodnie z życzeniem prezydenta Władimira Putina wicepremier Dmitrij Miedwiediew został wczoraj oficjalnym kandydatem prokremlowskiej partii Jedna Rosja w marcowych wyborach prezydenckich. Jeden głos sprzeciwu na 478 uczestników zjazdu partii został najpewniej oddany przez samego Miedwiediewa.
Putin zapewnił, że nie przeniesie ośrodka władzy z Kremla do siedziby premiera Najważniejszym wydarzeniem zjazdu była jednak odpowiedź Putina na propozycję Miedwiediewa. Wicepremier uzależnił swój start w wyborach od tego, czy prezydent zgodzi się zostać szefem rządu, czyli formalnie numerem dwa w państwowej hierarchii. – Jeśli obywatele Rosji obdarzą zaufaniem Dmitrija Miedwiediewa, gotów będę kontynuować naszą wspólną pracę już jako premier Federacji Rosyjskiej – oświadczył Putin, kończąc tym samym przedwyborczą układankę. – Niezmiernie się cieszę, że Władimir Władimirowicz zgodził się przyjąć propozycję
– mówił Miedwiediew. I zapewnił, iż w tandemie z autorem strategii rozwoju Rosji da z siebie wszystko, aby spełnić oczekiwania narodu i wiernie służyć „ukochanej ojczyźnie”. Chociaż Putin zaprzeczył, jakoby zamierzał przenieść ośrodek władzy z Kremla do siedziby rządu, to jednak on, a nie kandydat na prezydenta, zaoferował elektoratowi kiełbasę wyborczą. Zażądał, by deputowani Jednej Rosji niezwłocznie znowelizowali ustawę budżetową i podnieśli płace w budżetówce oraz wojsku o 14 proc. zamiast planowanych 7 proc. Na dodatek podwyżka ma nastąpić miesiąc przed wyborami prezydenckimi, a nie – jak zakładano wcześniej – we wrześniu przyszłego roku. Przebieg zjazdu Jednej Rosji natychmiast wywołał burzliwą dyskusję na temat skuteczności przyszłego tandemu prezydenta Miedwiediewa i podporządkowanego mu formalnie, lecz bardziej popularnego premiera Putina. – Będą musieli współpracować, gdyż rozumieją, że konflikt byłby wyniszczający dla nich obu – uważa politolog Borys Makarenko, podkreślając, iż cementować tę współpracę może tylko wzajemne zaufanie. Jako „skrajnie chwiejną konstrukcję” ocenia przyszłą dwuwładzę jeden z liderów opozycyjnego Sojuszu Sił Prawicy Leonid Gocman. Natomiast przedstawiciel radykalnej opozycji, współprzewodniczący koalicji Inna Rosja Eduard Limonow oznajmił, że Kreml „chytrze realizuje bezprawną operację bizantyjską”. – Putin w rzeczywistości nigdzie nie odchodzi – ocenia polityk, zapewniając, iż Miedwiediew będzie tylko marionetką w rękach właściwego władcy, niezależnie od tego, jakie ten ostatni piastuje stanowisko. Najśmielszą teorię wyjaśniającą przyczyny zgody Putina na objęcie funkcji premiera wysunął wczoraj rosyjski opozycyjny „New Times”. Według tygodnika Putin podczas swoich rządów zgromadził udziały w szeregu spółek i projektów warte wiele milionów dolarów. „Bardzo chciałby zachować władzę, lecz w obawie przed konfliktem klanów zmuszony jest pozostać premierem i kontrolować sytuację” – napisał „New Times”. Zgodnie z tą teorią największe udziały Putin ma w Gazpromie, Surgutnieftiegazie, spółce Gunvor oraz w projekcie Nord Stream budującym gazociąg północny.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA