fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Rok dobry, intensywny, ale nierówny

Aneta Gawrońska
Zuzanna Dąbrowska
Do lipca bieżącego roku ceny mieszkań na Śląsku rosły w zawrotnym tempie, podobnie jak w 2006 r., jednak druga połowa roku przyniosła stabilizację i różnicowanie się cen w zależności od lokalizacji nieruchomości. Ten trend w najbliższych miesiącach powinien się jeszcze pogłębiać, przewidują specjaliści
Rok 2007 przyniósł duże zmiany na rynku nieruchomości. Miesiące zimowe były prostą kontynuacją boomu trwającego na rynku i wbrew tradycyjnemu w tym okresie nieco słabszemu popytowi liczba transakcji wciąż rosła. Podobnie jak ceny. Szaleństwo trwało mniej więcej do połowy roku, gdy średnia cena mkw. w nowym mieszkaniu w Katowicach przekroczyła 5,5 tys. zł.
– Tendencja wzrostowa trwała dopóty, dopóki ceny nie osiągnęły tak niebotycznego poziomu, że ludzi przestało być stać na kupno mieszkania – uważa Michał Jakubczyk z biura nieruchomości Lexpol w Katowicach. – Szał cenowy sprawił, że wartość mieszkań w dzielnicach mniej atrakcyjnych została sztucznie wywindowana – dodaje. Stabilizacja, która ma miejsce na rynku od lipca, sprawiła, że niektóre mieszkania zaczęły nawet tanieć. Stało się tak na przykład w przypadku dziesięciopiętrowych bloków sprzed kilkudziesięciu lat na osiedlu Tysiąclecia czy osiedlu Odrodzenia w Katowicach.
– Jeszcze pół roku temu nie do pomyślenia było, żeby właściciele nieruchomości dzwonili do nas po dwóch miesiącach od wystawienia mieszkania i obniżali cenę. Dziś takie sytuacje przestały dziwić – mówi Jakubczyk. Podobna sytuacja miała miejsce w pozostałych miastach aglomeracji śląskiej. – Katowice ciągnęły ceny cały czas, a za nimi poszły pozostałe rejony. Od wakacji sytuacja się ustabilizowała, ale i tak był to bardzo dobry rok – twierdzi Beata Słomiany z biura Apex w Chorzowie. – Wzrost cen tradycyjnie najwolniej postępował w Bytomiu, gdyż leży on najdalej od Katowic. Pośrednicy nieruchomości zwracają uwagę, że rynek pierwotny na Śląsku jest bardzo ograniczony. Niewiele jest dostępnych działek budowlanych w największych miastach, a te, które się pojawiają, wymagają wyburzenia starych budynków i adaptacji terenu. Sprawia to, że proces inwestycyjny jest bardzo długi. – Najwięcej nowych mieszkań buduje się w Katowicach, choć i tak jest to kropla w morzu potrzeb. Tymczasem obrzeżne miasta są tak ciasno zabudowane, że nowe budownictwo, np. w Chorzowie, stanowi naprawdę ilości śladowe – twierdzi Beata Słomiany. W prosty sposób przekłada się to na ceny nieruchomości. Średnia cena nowego mieszkania w Katowicach wynosi dziś ponad 5,9 tys. zł za mkw., podczas gdy za mkw. na rynku wtórnym zapłacimy aż o 1,5 tys. zł mniej, czyli średnio 4,4 tys. zł. Zupełnie inaczej jest w Krakowie i Warszawie, gdzie średnia cena na rynku pierwotnym jest o ok. 900 zł niższa niż na rynku wtórnym. Na uwagę zasługuje fakt, że w ostatnich miesiącach miało również miejsce pogłębianie się różnicy między cenami ofertowymi a cenami transakcyjnymi. Stabilizacja i pewne ochłodzenie rynku sprawiło, że dziś to rozwarstwienie wynosi już ok. 10 proc. Tymczasem jeszcze kilka miesięcy temu zdarzały się sytuacje, że na mieszkanie było dwóch, trzech chętnych i cena transakcyjna była nawet wyższa niż ofertowa. Pośrednicy nieruchomości przewidują, że na rynku będzie postępować normalizacja zachowań. Tak jak w tym roku w niepamięć odeszły licytacje mieszkań między klientami, tak w przyszłym powinny się powiększać różnice pomiędzy poszczególnymi dzielnicami. – Lokalizacje najbardziej atrakcyjne, takie jak Brynów czy Koszutka, powinny się stać wyraźnie droższe niż na przykład osiedle Odrodzenia – twierdzi Jakubczyk. Zyskiwać mają mieszkania dobrze skomunikowane, o niskiej zabudowie, położone w ciekawej lokalizacji. Tracić zaś mogą budynki starsze, gorzej usytuowane. Pośrednicy zastrzegają jednak, że obecny okres stagnacji może wynikać z tradycyjnej dla zimowych miesięcy zmniejszonej liczby transakcji. Wraz z wiosną powinno się to zmienić, a ceny nieruchomości będą drożeć w tempie 5 – 8 proc. rocznie. – Końcówka roku 2007 mile zaskoczyła inwestujących na rynku mieszkaniowym w Katowicach. Jeśli ta tendencja wzrostowa się utrzyma, Katowice niedługo dogonią inne duże miasta. Zarówno w Katowicach, jak i pozostałych miastach Górnego Śląska przygotowywanych jest dziś wiele projektów mieszkaniowych, z których część może liczyć nawet po 400 – 1200 mieszkań. Dla mieszkańców oznaczać to będzie zdecydowanie większy wybór i pożądaną na rynku konkurencję, ponieważ w Katowicach ceny nieruchomości są na równie niskim poziomie jak w wielu małych miastach. Nowa fala wzrostu cen ruszy z początkiem 2008 roku, ale wyniesie on w największych miastach najwyżej 5 – 10 procent w skali roku. W Katowicach, ze względu na duże przesunięcie boomu mieszkaniowego w czasie, możemy liczyć na wzrost nawet powyżej 20 procent. Średnia cena na rynku pierwotnym w Katowicach wynosi dziś, w zależności od dzielnicy, 5200 – 6500 złotych za mkw.r i jest o prawie 5 procent wyższa niż w poprzednim kwartale. Według danych Home Broker wzrost cen w skali roku wyniósł 43,7 procent. Najbardziej podrożały kawalerki, najmniej duże mieszkania powyżej 80 mkw. Według GUS od początku roku oddano do użytkowania łącznie 7919 mieszkań, tj. o 22,1 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. (W całym kraju było więcej o 15,3 proc.). Rosnące zainteresowanie nowymi mieszkaniami i bardzo dynamiczny rozwój regionu przy niewielkiej skali podaży nowych mieszkań wskazuje na to, że na rynku budownictwa mieszkaniowego Katowic jest jeszcze duży potencjał. Niska jakość istniejącego zasobu oraz niewielka liczba oddawanych corocznie do użytku mieszkań wpływa na wysoką atrakcyjność nowego budownictwa wśród potencjalnych nabywców.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA