Sylwetki

Ryszard Krauze schodzi z e-sceny

Cesarz zmęczony swoim informatycznym imperium Ryszard Krauze schodzi z e-sceny Szef Prokomu Software zrezygnował wczoraj z funkcji prezesa zarządu spółki. Wielki rozgrywający polskiej informatyki odchodzi, żeby inwestować w innych branżach
Od ponad roku szeptano, że Ryszard Krauze chce się wycofać z informatyki. Od kilku tygodni wiadomo, że tak się stanie. Krauze zdecydował się sprzedać firmie Asseco Poland udziały Prokomu, który był zaczątkiem jego biznesowego imperium.
Początki biznesu Krauzego były skromne. Po studiach wyjechał do pracy w Niemczech na kontrakt zorganizowany przez centralę handlu zagranicznego Polservice. O swoim pobycie w Niemczech nigdy chętnie nie mówił, co dzisiaj podsyca jego czarną legendę. Podobno pracował dla firmy handlującej sprzętem komputerowym. Informatyka z pewnością go interesowała, bo po powrocie do kraju założył w 1987 r. firmę komputerową. Prokom opracował zrąb swojego własnego systemu do obsługi przedsiębiorstw. Jedno z pierwszych zleceń zrealizował dla warszawskiego zakładu energetycznego, kolejne dla górnośląskiej kopalni węgla Piast. Firmy prywatne dopiero startowały, więc Prokom koncentrował się na przedsiębiorstwach i instytucjach państwowych. I tak już zostało.
  Tenis trochę przypadkiem   Po kopalniach węgla przyszła kolej na Telekomunikację Polską, TVP, Ruch, komisję wyborczą. Mimo to do 1995 r. Prokom był znany bardziej jako sponsor tenisa niż rekin informatycznego rynku. Turniej znany potem jako Polish Prokom Open wystartował w 1992 r. Trudno orzec, czy już wtedy Ryszard Krauze planował organizację imprezy, podczas której będzie mógł się bratać z elitą i pozyskiwać zlecenia dla swojej firmy. Prokom zaangażował się w tenisowy turniej trochę przypadkiem, bo wycofał się główny sponsor. Turniej jednak szybko awansował do rangi zarówno najważniejszej tenisowej imprezy w kraju, jak i wydarzenia towarzyskiego, na którym chętnie bywała elita. Także politycy z prawej i lewej strony. Ryszard Krauze nie jest jedynym biznesmenem, który spotyka się z politykami, ale on ma rzekomo robić na tych spotkaniach największe pieniądze. Bez przychylności polityków trudno byłoby realizować kontrakty dla państwowych i kryptopaństwowych firm. Prokom wypłynął na szersze wody w 1995 r., kiedy wygrał przetarg na realizację systemu dla PZU. Tę walkę wygrał m.in. z amerykańskim gigantem IBM. Trzy lata później kolos przegrał z Prokomem kontrakt na informatyzację ZUS. Szef jednej z konkurencyjnych firm mówił bez ogródek, że decyzja zapadła w gabinecie premiera. I dla ludzi z branży informatycznej nie było w tym nic szokującego. Sukces budzi zawiść i atmosfera wokół Prokomu zaczęła gęstnieć.   Dlaczego wygrał Prokom   Zaczęły padać pytania, dlaczego to właśnie ta spółka wygrywa najważniejsze przetargi dla sfery publicznej (np. Poczty Polskiej, MEN, MON). Oliwy do ognia dolewał fakt, że wdrożenie systemu w ZUS nie szło najlepiej, co dostrzegła opinia publiczna i nauczyli się dyskontować politycy z innych niż rządząca partii. Sam Krauze z rządzącymi miał zawsze dobre kontakty, czy rządziła lewica, czy prawica. Nikt nie zapomni Lechowi Kaczyńskiemu, że podpisał z Prokomem umowę na informatyzację NIK. Prokom rósł na rządowych zleceniach i wyrósł na giganta informatycznego rynku. Najpierw był amerykański HP, potem Prokom, potem długo nic i dopiero takie firmy jak ComArch, Computerland, Emax. Szefowie wielkich globalnych dostawców oprogramowania dobrze wiedzieli, że nie zrobią w Polsce naprawdę dużych interesów z sektorem publicznym inaczej niż przez Prokom. Krauze złą atmosferą wokół siebie zdawał się nie przejmować. Zawsze znajdował racjonalny argument, dlaczego na sopockie korty tenisowe zaprasza polityków i dlaczego zatrudnia ich w swoich firmach, kiedy kończą polityczną karierę. Wbrew pozorom zła atmosfera wokół firmy chyba jednak zaczęła go męczyć, skoro już od kilku lat inwestuje w nowe przedsięwzięcia: produkcję farmaceutyków, poszukiwania ropy naftowej, branżę finansową. Informatycznym imperium zajmował się coraz mniej, aż wreszcie zdecydował przekazać schedę Adamowi Góralowi z Asseco Poland. Razem z Góralem, który już został prezesem Prokom Software, spółką jako wiceprezes będzie kierował Przemysław Sęczkowski, wiceprezes Asseco. Krauze odchodzi jak część starszego pokolenia właścicieli firm informatycznych - Tomasz Sielicki, Jerzy Szymura, Aleksander Lesz czy Roman Kluska. Odchodzi jako wielka indywidualność i zły duch zarazem. ŁUKASZ DEC
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL