fbTrack

Moja Emerytura

Demografia, głupcze!

Krzysztof Nowak, Mercer Polska
mojaemerytura.rp.pl
Od reform „księgowych" (obniżenie składek do OFE) rząd przechodzi do reform rzeczywistych
Premier Tusk w listopadowym expose niezwykle dużo miejsca poświęcił kwestiom emerytalnym. Właściwie nie powinno to stanowić zaskoczenia. Nasz system emerytalny wymaga reform, co więcej marcowe obniżenie składek do OFE spowodowało, że kwestie emerytalne nabrały jeszcze większego znaczenia dla budżetu Państwa. Może jednak racje mieli eksperci (właściwie część z ekspertów), którzy wówczas mówili, że głównym efektem zmian w składkach do OFE będzie wzrost wartości zobowiązań państwa  w długim terminie? Jeżeli tak to zapowiedziane w expose wydłużenie wieku emerytalnego jest logiczną kontynuacją tych wcześniejszych działań. By być sprawiedliwym warto jednak podkreślić, iż nawet bez obniżenia składek do OFE wydłużenie wieku emerytalnego było „nam pisane". Marcowa redukcja składki do OFE przyspieszyła jedynie działania rządu, w żaden sposób nie była jednak ich przyczyną. Co w takim razie możemy uznać za przyczynę zapowiadanych obecnie zmian w systemie emerytalnym? Są nimi bezwzględnie zmiany demograficzne, i to te, które zasadniczo powinny nas wyłącznie cieszyć, a więc wydłużenie oczekiwanej długości życia. Żyjemy dłużej bo generalnie żyje nam się lepiej i zdrowiej (statystycznie oczywiście). Niestety to co z perspektywy każdego z nas jest zjawiskiem zdecydowanie pozytywnym w skali makro, czyli z perspektywy państwa nie zawsze może być tak samo traktowane.
Spróbujmy więc po kolei przyjrzeć się podstawowym statystykom opisującym kluczowe zmiany demograficzne. A na końcu porównajmy zapowiedzi Polskiego rządu dotyczące podniesienia wieku emerytalnego do działań podejmowanych przez inne kraje, tak, aby odpowiedzieć sobie na pytania, czy Polska staje się liderem zmian, eksperymentatorom czy też może „jedynie" naśladowcą (oczywiście żadna z tych ról nie może być oceniana jako gorsza lub lepsza). Zacznijmy od zjawisk, które decydują o skali zobowiązań państwa z tytułu wypłat emerytur - pamiętajmy, że wciąż za wydatki emerytalne w znacznym stopniu odpowiada budżet, a obniżenie składek do OFE oznacza w praktyce większe zobowiązania państwa w przyszłości. Po pierwsze wiek emerytalny – czy naprawdę wynosi on w Polsce 60/65 lat? W jaki sposób wpływa na rzeczywisty, średni wiek emerytalny uprzywilejowanie pewnych grup zawodowych (wojsko, policja, górnicy)? Odpowiedź na to pytanie jest proste i z pewnością nikogo nie zdziwi – pomimo, że wiek emerytalny wynosi 60/65 lat to rzeczywisty wiek przechodzenia na emeryturę jest znacznie niższy. W 2010 roku wynosił on dla mężczyzn 61 lat, dla kobiet niespełna 58lat. Wniosek – wydłużenie wieku emerytalnego jest niezwykle ważne, ale obok niego o rzeczywistym wieku przechodzenia na emeryturę decydować będą również inne elementy, w tym m.in. szczelność systemu emerytalnego (eliminacja nadużyć) oraz szeroko rozumiana poprawa zdrowotności (ograniczenie przechodzenia na renty). Zwróćmy uwagę na fakt, że to obszary, które pozwalają istotnie zmienić statystyki „emerytalne", w efekcie warto będzie się nad nimi również pochylić.
Po drugie zjawisko starzenia się społeczeństwa. Zacznijmy od porównań historycznych; średni wiek w Polsce w 1960 roku wynosił nieco powyżej 26 lat (przy średniej europejskiej 31), w roku 1970 wzrósł do 28 lat (Europa 32 lata), w 1990 osiągnął już poziom 32 lat (34 w Europe), by w 2010 wynieść już prawie 38 lat (Europa prawie 40). Prognozuje się, że w 2020 roku średni wiek w Polsce wynosić będzie 41 lat (w Europie 42), a w 2030 aż 45 lat (44 w Europie). Efekt to wzrastająca liczba osób w wieku powyżej 60/65 lat, czyli istotna zmiana proporcji osób pracujących (opłacających składki emerytalne) do emerytów (osób pobierających świadczenia). W liczbach zjawisko to można opisać udziałem osób w wieku powyżej 65 roku życia w populacji w wieku produkcyjnym (15 – 64 lata) ogółem. Obecnie współczynnik ten wynosi w Polsce 19%, według prognoz w 2040 roku wynosić on już będzie blisko 40%. To zjawisko mające bezpośredni wpływ na możliwości budżetowe – łatwość z jaką państwo jest w stanie finansować z bieżących składek (oraz podatków) wypłaty emerytur. O ile obecnie by zbilansować system emerytalny (obsługiwany przez ZUS) brakuje nam „jedynie" 60 mld złotych rocznie, o tyle w kolejnych latach tak rozumiany deficyt wzrastać będzie bardzo gwałtownie, absorbując coraz większe środki budżetowe (bo składek na ZUS z pewnością nie wystarczy). Z tej perspektywy państwo ma szereg sposobów na zbilansowanie systemu, może np.: 1. Ograniczyć liczbę świadczeniobiorców (to wiemy jak zrobić – patrz podniesienie wieku emerytalnego) 2. Alternatywnie zwiększyć składki emerytalne lub podwyższać podatki (to trudniejsze) 3. Ostatecznie zaś zwiększyć liczbę osób opłacających te składki (to najtrudniejsze, a właściwie niemożliwe to osiągnięcia w krótkim terminie).   Trzeci element to wydłużanie się długości życia (w statystyce pod tym terminem kryje się tzw. oczekiwana długość życia). W tym obszarze już od wielu lat dostrzegamy istotne zmiany i to w dwóch kategoriach: (1) zmiany oczekiwanej długości życia, liczonej od momentu osiągnięcia wieku emerytalnego oraz (2) zmiany  oczekiwanej długości życia liczonej od momentu urodzin. Odnośnie pierwszej z dwóch wskazanych powyżej kategorii (oczekiwana długość życia, liczona od momentu osiągnięcia wieku emerytalnego) to według danych ONZ obecnie Polka, która dożyje wieku 65 lat będzie jeszcze żyć (i pobierać emeryturę) przez kolejne 18 lat (w 2050 roku jej oczekiwana długość życia wyniesie już prawie 22 lata). Ten sam wskaźnik dla mężczyzn to odpowiednio 14 i 17 lat. Co dla naszych emerytur oznacza wzrost oczekiwanej długości życia? Najkrócej, jego potencjalne efekty to: 1.      Spadek wysokości emerytur (prawdopodobnie do poziomu nieakceptowanego przez społeczeństwo) 2.      Być może również rezygnacja z minimalnej emerytury (ten i kolejne to ruchy po stronie rząd) lub podwyższenie składek, alternatywnie wydłużenie okresu aktywności zawodowej (w praktyce możliwe właściwie jedynie w formie wydłużenia wieku emerytalnego). Uzupełniając to porównanie, wśród kobiet największe zmiany w oczekiwanej długości życia (po osiągnięciu wielu 65 lat) spodziewane są w Grecji (wzrost wskaźnika o blisko 5 lat). Równie znaczący wzrost spodziewany jest w Czechach (4.4 lat), na Węgrzech (3,8 lat) – przy średniej dla OECD wynoszącej 3,6. W Polsce prognozowany wskaźnik to 3,5 roku. Ten sam wskaźnik dla mężczyzn, czyli największa różnica pomiędzy 2010 a 2050, znajdziemy w przypadku Austrii – 3.8 lat, potem kolejno w Czechach, Belgii, Luksemburgu i Hiszpanii – we wszystkich tych krajach wydłużenie oczekiwanej długości życia o ok. 3,7 lat (przy średniej dla OECD w wysokości 3.1). W Polsce na przestrzeni najbliższych 40 lat oczekuje się, że statystycznie mężczyzna żyć będzie dłużej dokładnie o 2,7 lat. Przy okazji analizy opisywanego powyżej wskaźnika natrafiamy na niezwykle powszechne zjawisko, o znaczących skutkach dla systemu emerytalnego, a mianowicie różnice w oczekiwanej długości życia kobiet i mężczyzn, które nawet zakładając (niestety wciąż to założenie dalekie od rzeczywistości), że kobiety i mężczyźni zarabiają tyle samo musi prowadzić do istotnych różnic w wysokości emerytur. W Polsce mężczyzna, który dożyje 65 roku życia ma jeszcze przed sobą 14,14 lat życia (kobieta 18,35). Obecnie różnica wynosi więc 4,21. W 2050 te wskaźniki powinny wynieść: dla mężczyzn 16,8 i odpowiednio dla kobiet 21,82 (różnica ta więc wzrośnie do 5,02). W uzupełnieniu tych informacji warto podkreślić, iż obecnie największe różnice pomiędzy oczekiwaną długością życia kobiet i mężczyzn występują w Japonii (5,23 lat). Według prognoz ONZ w 2050 roku największa różnica również występować będzie Japonii, gdzie wyniesie ona 6,02. Podsumowując, różnice pomiędzy oczekiwaną długością życia kobiet i mężczyzn będą się generalnie jeszcze bardziej pogłębiać (wzrastać będzie liczba krajów gdzie te różnice będą coraz większe). Oznacza to, iż skutki ewentualnych różnic w wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn (tak jak ma to miejsce w Polsce) w systemach, w których nadal utrzymywany będzie różny wiek uprawniający do przechodzenia na emeryturę będą się w przyszłości jeszcze bardziej nasilać. Można również dane jak wyżej uzupełnić o statystki dotyczące drugiego ze wskaźników oczekiwanej długości życia. Tym razem obliczanego na bazie tzw. „całkowitej" długości życia, czyli  długość życia, liczonej od momentu urodzin, aż do śmierci. Obecnie (według danych ONZ) kobiety w Polsce żyją o 8,4 roku dłużej niż mężczyźni (odpowiednio 79,8 i 71,3 lat), przy średniej dla krajów OEC w wysokości 81,8 i 76,1 (różnica pomiędzy kobietami i mężczyznami w wysokości 5,7 roku). Warto podkreślić, iż porównując dane dla Polski z danymi dla innych krajów, większa różnica w całkowitej oczekiwanej długości życia pomiędzy kobietami i mężczyznami występuje jedynie w Rosji (rekordowe 13 lat) i Estonii (11 lat). Dla mężczyzn najlepszym krajem do życia jest obecnie Islania (mężczyźni żyją tam średnio 80,2 lat), Szwajcaria (79,3), Australia (79,1) i  Japonia (79). Kobiety powinny natomiast robić wszystko, aby zamieszkać w Japonii (przeciętna Japonka żyje 86,2 roku), we Francji, Hiszpanii, Włoszech lub Szwajcarii (wszędzie tam kobiety żyją ok. 85 lat). Podsumowując – zmiany demograficzne to obecnie główna przyczyna zmian w systemach emerytalnych na świecie. Zmiany te właściwie wszędzie dotyczą dwóch elementów, po pierwsze wydłużania wieku emerytalnego, po drugie zrównywania (tam gdzie tak nie było) wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Choć jednocześnie warto w tym miejscu zaznaczyć, iż równy wiek przechodzenia na emeryturę kobiet i mężczyzn to wcale nie zasada. W Europie różny wiek emerytalny występuje w Austrii (ta konsekwentnie nie przewiduje w nim zmian), w Czechach, Grecji, we Włoszech, na Słowacji, w Szwajcarii, Turcji i Wielkiej Brytanii. Jednak poza Austrią (o której już wspomniano) oraz Szwajcarią wszystkie pozostałe kraje zmieniają już te zasady, zamierzając w najbliższych latach wyrównać wiek emerytalny kobiet i mężczyzn. Mimo to przypadek Polski (różnica w wieku emerytalnym wynosząca aż 5 lat) jest wyjątkowy; zazwyczaj różnica w wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn jest mniejsza. Co więcej wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat (plany dla Polski) to jednak wciąż rzadkość. Taki sam wiek emerytalny jest bowiem celem jedynie dla kilku krajów: Stanów Zjednoczonych, Australii, Danii, Niemiec i Islandii. Jedynie Norwedzy już obecnie pracują do 67 roku życia, a Brytyjczycy będą pracować nawet dłużej (jako rekordziści w Europie) – do 68 roku życia. Widać więc, że plany rządu są niezwykle agresywne. Patrząc przez pryzmat średniej długości życia, czy też oczekiwanej długości życia po przekroczeniu 65 roku życia polskie 67 lat można by było „porównać" do 70 lat we Francji, czy nawet 80 lat w Japonii. Co więcej żaden z krajów Europejskich nie podnosi tak istotnie wieku emerytalnego dla kobiet (z wyjściowego poziomu 60 lat w 2013 do 67 w 2040 roku). Choć z drugiej strony ta perspektywa (2040 rok) należy do niezwykle długich. W większości krajów reformy wieku emerytalnego rozłożone zostały na 10, maksymalnie 20 lat. Polski okres dochodzenia do docelowego wieku rozpisany na 27 lat (dla kobiet) to jednak europejski (a może i światowy?) rekord. Na koniec warto również podkreślić, iż za statystykami demograficznymi muszą również nadążać zmiany społeczne i obyczajowe. Musimy zaakceptować nie tylko wydłużenie wieku emerytalnego jako kategorię „liczbową", ale przede wszystkim wszystkie pozostałe konsekwencje takiego zjawiska, przede wszystkim w postaci zmiany roli społecznej kobiet (ich aktywność odbywać się będzie m.in. kosztem redukowania typowych ról społecznych; roli babci, gospodyni domowej, czy opiekunki dla wnuków). Wiązać się to też będzie bezpośrednio ze wzrostem aktywności osób starszych (nie tylko aktywności zawodowych, ale również związanych ze zmianą priorytetów i aspiracji osób w wieku 50+). Warto też pamiętać, że te rosnące aspiracje i zmiany społeczne wspierać będzie również wzrost wysokości dochodów emerytów (na poziomie indywidualnym; w skali makro mimo wszystko bowiem należy spodziewać się mniejszych wypłat w porównaniu do obecnego systemu związanych m.in. z mniejszą liczbą osób, które emerytury będą pobierać). Z drugiej strony „biznes" po stronie budżetu może się okazać jedynie połowiczny. Wydłużanie się wieku emerytalnego skutkować będzie bowiem w sposób bezpośredni wzrostem wydatków państwa na opiekę zdrowotną (choć za kilkadziesiąt lat część tych kosztów finansowanych już pewnie będzie z systemu prywatnego, który powinien stanowić istotny element systemu opieki zdrowia). Chcąc podsumować obecne zmiany w trzech słowach to należałoby powiedzieć – będzie lepiej, zdrowiej i dłużej, choć nie dla wszystkich i pewnie kosztem istotnych zmian społecznych. Co więcej części z tych zmian trudno nam nawet sobie dzisiaj wyobrazić.
Źródło: mojaemerytura.rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL