fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Zawody regulowane: egzaminy branżowe ma zastąpić egzamin państwowy

Na koniec studiów absolwenci będą zdawać specjalne egzaminy państwowe, które automatycznie dadzą im prawo rozpoczęcia kariery w zawodach regulowanych
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Rząd chce wprowadzić egzaminy państwowe, które ułatwią robienie kariery w zawodach regulowanych
Izby zawodowe uważają, że uczelnie nie mają kompetencji do przeprowadzania egzaminów uprawniających do wykonywania zawodów zaufania publicznego. Podkreślają, że od architekta czy inżyniera zależy bezpieczeństwo projektowanych inwestycji.

Izby krytykują

– To jest zły pomysł, ponieważ pogorszy jakość świadczonych usług – uważa Izabela Klimaszewska z Polskiej Izby Architektów.
Prof. Marian Płachecki z Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa zauważa, że obecnie seminaria, prace projektowe są ograniczone do minimum i w takich warunkach egzamin zaraz po studiach się nie sprawdzi. Dodaje, że można mówić o zmianach, ale pod warunkiem restrukturyzacji programów studiów.
Grzegorz Maj ze Stowarzyszenia Fair Play uważa, że jeśli będzie wysoka jakość kształcenia na uczelniach, to ten pomysł można śmiało realizować. Uczelnie zaczęłyby w końcu współdziałać z pracodawcami, co podwyższyłoby poziom studiów.
Rektorzy i eksperci, choć pochwalają rozwiązania sprzyjające szybszemu rozpoczynaniu kariery zawodowej przez absolwentów, też wskazują, że przygotowanie i przeprowadzenie egzaminu na uczelni przed dyplomem będzie trudne.
– Zdający egzaminy w izbach muszą się wykazać praktycznymi umiejętnościami. Są też zawody, np. w branży budowlanej, w których do pełni uprawnień niezbędne są praktyka i doświadczenie zdobyte po studiach. To może sprawić, że taki egzamin na uczelni nie będzie wystarczający – mówi prof. Adam Hamrol, wiceprzewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, rektor Politechniki Poznańskiej.

Studenci za

Wprowadzeniu państwowego egzaminu, który sprawdzałby obok wiedzy także umiejętności i kompetencje zawodowe, sprzyjają zmiany na uczelniach. Będą one musiały rozliczać studentów nie tylko z liczby godzin wykładów i ćwiczeń oraz wiedzy, ale także z efektów kształcenia opisanych dla każdego programu studiów w tzw. krajowych ramach kwalifikacji.
Sami studenci domagają się lepszego weryfikowania ich umiejętności już na uczelni, by potem nie musieli udowadniać przed korporacjami, co potrafią.
– Jednym z naszych postulatów jest wprowadzenie właśnie egzaminu na koniec studiów prawniczych. Mógłby przypominać egzamin na studiach lekarskich i być wykorzystywany w nadawaniu uprawnień do wykonywania zawodu – mówi Dominika Kita, przewodnicząca Parlamentu Studentów RP. – Zasadniczym argumentem korporacji, które bronią się przed tym, by studenci mieli wolny dostęp do zawodu, jest to, że nie są do jego wykonywania przygotowani tuż po studiach.
– Efekty kształcenia opisane w krajowych ramach kwalifikacji nie zawsze odpowiadają temu, czego wymagają izby – zauważa prof. Krzysztof Jóźwik, prorektor ds. kształcenia Politechniki Łódzkiej. – By egzamin na uczelni otwierał drogę do zawodu, musielibyśmy wspólnie jasno określić, czego będziemy od studentów wymagać. – Profesor dodaje, że takie porozumienie jest możliwe, bo Politechnika Łódzka program praktyk układa w porozumieniu z Okręgową Izbą Inżynierów Budownictwa.
Minister nauki nie wyklucza, że w przyszłości egzamin taki sam dla wszystkich uczelni pomógłby też porównać i ocenić jakość kształcenia. – W zawodach regulowanych można określić umiejętności, które należy zweryfikować centralnym egzaminem, ale nie potrafię już sobie wyobrazić takiego sprawdzianu np. z marketingu. Niemal każda uczelnia ma swój program kształcenia marketingowców – uważa Marek Rocki, przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: j.ojczyk@rp.pl, prawny@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA