fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Atak na kulturę!

Te plansze Polskiej Akcji Humanitarnej zostały zdewastowane w Ogrodzie Saskim. Później sytuacja powtórzyła się na pl. Dąbrowskiego
PAH
Uszkodzono rzeźby nad Wisłą. Z powodu dewastacji PAH?rozważa zamknięcie wystawy na pl. Dąbrowskiego. Wandale wciąż niszczą sztukę w przestrzeni publicznej. Policja: jest lepiej, niż było.
Pocięte zdjęcia, poprzewracane stelaże, część plansz wystawowych po prostu  rozkradziona. Tak po kilku tygodniach wygląda ekspozycja Polskiej Akcji Humanitarnej dotycząca Afganistanu,  na pl. Dąbrowskiego.
– Najpierw te zdjęcia były  w Ogrodzie Saskim, ale tam też szybko zostały zniszczone. Dlatego przenieśliśmy się na pl. Dąbrowskiego, bliżej komisariatu policji i ambasady włoskiej. Ale tu wcale nie jest lepiej – narzeka  Janina Ochojska, szefowa PAH. – Nie wiem, komu  wystawa przeszkadza, to takie przykre – mówi. Wandale nie oszczędzili też parku  rzeźby nad Wisłą,  który za Centrum Nauki Kopernik przygotowała fundacja Step.
– Często widzieliśmy, że jak goście wypiją po kilka piw, to się z tymi rzeźbami boksują – opowiada Klara Kopcińska, inicjatorka akcji.  – Rzeźba węża wychodzącego z Wisły została pocięta, jeżdżono po niej rowerami. Kuriozum, czyli postaciom nad rzeką, ukradziono ubrania – opisuje  artystka. Mocno ucierpiał projekt  „Halo, Warszawa", w którym artyści  zmieniali oblicze stołecznych budek telefonicznych. Nie wszystkie przygotowane przez nich obiekty doczekały się odsłony. Jeszcze przed otwarciem wandale zniszczyli wypełnioną piłeczkami golfowymi budkę  przy ul. Jaracza i Dobrej. Tuż po wernisażu zniszczono  budkę z urządzeniem, dzięki któremu kompozycją dźwięków sterowały wiatr, słońce oraz ruch wody. Smutny los spotkał nawet instalacje w parku Bródnowskim. Większość  zielonych rzeźb jest już uszkodzona. Ale policja pociesza, że  jest lepiej, niż było. – Na liczbę akcji artystycznych, które się odbywają w Warszawie, aktów wandalizmu   nie ma dużo – uspokaja aspirant sztabowy Tomasz Oleszczuk z komisariatu policji w Śródmieściu. – Zwracamy uwagę na takie miejsca, ale nie jesteśmy w stanie upilnować wszystkich – dodaje. W innych miastach sztuka w przestrzeni publicznej jest jednak znacznie bezpieczniejsza niż w stolicy.  – Nie ma u nas takiego problemu, od dawna o takim wandalizmie nie słyszałem – mówi Rafał Łopka z poznańskiego urzędu miasta. Wtóruje mu Jan Machowski z biura prasowego Krakowa. – Pamiętam jeden taki przypadek, to była instalacja w ramach happeningu w Nowej Hucie.  Postawiliśmy ją w innym miejscu, które  łatwiej monitorować. Ale np. rzeźba Mitoraja na rynku stoi już kilka ładnych lat i nic się jej nie stało. Regularnie organizujemy otwarte wystawy na Plantach i tam też nic się nie dzieje. Co zrobić, by w Warszawie było lepiej?  – Badania pokazują, że jeśli się zaczyna dbać o przestrzeń publiczną, to wszyscy się do tego przyłączają – tłumaczy Klara Kopcińska. – Potrzebna jest spójna polityka władz miasta, by takich artystycznych przestrzeni jak parki rzeźby było więcej. – Nie poddamy się. Jeśli ktoś coś niszczy, to nie znaczy, że mamy zaprzestać naszych działań – dodaje Ochojska. – Zastanawiamy się nad monitoringiem.
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA